czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział 34.

Obudziłam się w tym miejscu w którym wczoraj usnęłam, czyli w rogu pokoju. Złapałam się za kostkę, która strasznie mnie bolała, gdy tylko próbowałam wstać. Naprawdę nie wiem, co oni ze mną robili, dlaczego na moim ciele jest tyle siniaków, zadrapań i dlaczego kostka zaczęła boleć mnie dopiero po jakimś czasie? Naprawdę nic nie wiedziałam. A faceta, który mnie tu przetrzymuje się bałam.
Gdy jakoś udało się wstać, przeszłam na łóżko. Usiadłam na nim i spojrzałam w górę, w okno. Słońce świeciło, więc musiała być ładna pogoda. Tak strasznie chciałam wyjść na świeże powietrze. Szkoda tylko, że to jest niemożliwe. Nigdy, ale to nigdy nie sądziłam, że mogę zostać porwana. A jednak. To zaszło tak nie spodziewanie. Gdybym o tym wiedziała, pożegnałabym się ze wszystkimi. Przecież nie wiadomo, czy upuszczę jeszcze ten pokój. Mogę zostać tutaj do końca mojego życia, które może szybko się zaczęło, a jeszcze szybciej skończy.
Nagle usłyszałam przekręcany klucz w drzwiach. Spojrzałam w ich kierunku, a już po chwili pojawił się w nich ten sam chłopak, który był ze mną prawie od początku. Wszedł z talerzem, który postawił na łóżko. Leżały na nim kanapki, które zaczęłam pomału jeść. Nie patrzałam na niego, bo nie miałam najmniejszej ochoty. Brzydziłam się nim. Nie wierzyłam, że ludzie tacy jak on są zdolni do czegoś takiego. Wyglądał jakby tego nie chciał, a musiał. Od samego początku wierzyłam, że on jest inny. Że wcale tego nie chciał. Jednak co z tego? Przecież i tak nic nie zrobi. On mnie nie wypuści, bo sam oberwie.
Kiedy zjadłam on zabrał talerz i wyszedł z pokoju, ale nawet nie zamknął drzwi. Od razu poderwałam się z miejsca i zaczęłam biec w ich stronę. Wyszłam z pokoju i znalazłam się na jakimś korytarzu. Szybko biegłam, nie zważając na moją kostkę, która przy każdym kolejnym kroku, bolała mnie coraz bardziej. Otworzyłam drzwi do pierwszego lepszego pomieszczenia. Bałam się że na korytarzy mogę spotkać kogoś z tych facetów. Zobaczyłam okno, więc szybko się na skrzynki, które były poukładane i prowadziły prosto do okna.
*oczami Nialla*
Nie spałem całą noc. Nie mogłem zmrużyć oka. Co chwilę wybiegam na dwór i sprawdzam czy czasem nie ma żadnego listu, ale też sądzę, że facet nie jest taki głupi i wie, że jest tu policja. Wątpię w to, że tu przyjdzie, jak już pewnie będzie dzwonił.
-Niall wszystko będzie dobrze, nie masz czym się martwić. Paul załatwił już ten milion. Gdy tylko facet przyniesie list albo zadzwoni, damy mu je a on nam odda Klaudię. Wszystko będzie dobrze. Już niedługo będzie z nami. –powiedziała mi Dan i mnie przytuliła. Ale przecież, te słowa nic nie zmienią. My mamy tylko nadzieję, że będzie tak dobrze. Ale ten facet, może być prawdziwym specjalistą w takich sprawach. On może wszystko rozegrać tak, że damy mu kasę, a Klaudię on zabije. Wszystkiego można się spodziewać. Naprawdę wszystkiego.
*Oczami Klaudii*
Otworzyłam okno i chciałam z niego wyskoczyć, jednak przez chwilę się zawahałam. Nie miała lęku wysokości, ale tutaj było dość wysoko. Mogłam sobie coś zrobić. Jednak tak strasznie się bałam, że miałam gdzieś czy coś mi się stanie. Skoczyłam. Leżałam przez chwilę na chodniku, ale od razu wstałam i zaczęłam biec. Podbiegłam do jakiejś kobiety i zorientowałam się, że oni już są za mną. Szybko zaczęłam mówić:
-Proszę. Mogę się z panię zabrać? Oni mnie tu więżą. Ja chce do domu! Proszę!
-Oczywiście wejdź. –powiedziała, a ja już chciałam wskoczyć do samochodu, jednak ktoś mnie wyprzedził. Facet złapała mnie za rękę i pociągnął swoją stronę.
-Przepraszam za nią, to moja córka. Cały czas ma złudzenia i wygaduje dziwne rzeczy. Naprawdę przepraszam. Chodź słonko idziemy. –z ostatnim zdanie zwrócił się do mnie. A ja zaczęłam płakać
-On kłamie! Niech pani go nie słucha! Niech pani wezwie policję. Proszę! –krzyczałam jak głupia, ale wiedziałam, że to nic nie pomoże, bo ona uwierzy im. Miałam taką okazję do ucieczki i zmarnowałam ją. Teraz będą pilnowali mnie jeszcze bardziej, a moje szanse będą jeszcze mniejsze. Tak strasznie się bałam.
Znaleźliśmy się w pokoju. Jego oczy płonęły gniewem, a wyraz twarzy mówił sam za siebie. Nie wiedziałam co mam począć. Wiedziałam, że mi się oberwie. I się nie myliłam. Trzymał mnie za rękę i walnął w twarz. Cios był tak mocny, że się zachwiałam. Złapałam się za policzek i zaczęłam szlochać. On natomiast mnie pchnął tak, że upadłam na podłogę.
-Przez Ciebie będziemy musieli się stąd wynieść. Zadowolona? Chciałem Cię wypuścić jutro, ale chyba będziesz musiała trochę poczekać.- kopnął mnie i wyszedł z pokoju, a po nim wszedł ten  młody i zamknął drzwi. Usiadł na krześle, które sobie przyniósł i patrzył na mnie. A ja leżałam skulona na podłodze. Trzymałam kurczowo brzucha, w który przed chwilą dostałam mocnego kopniaka. Przestałam wierzyć w to, że w ogóle stąd wyjdę.
*tydzień później, oczami Nialla*
Porywacze jeszcze nie dzwonili. Strasznie się o nią boję, a nic nie mogę zrobić, nie wiem gdzie jest i co się z nią dzieje. Nikt nic nie wie, nikt nic nie widział. Jak to możliwe? Straszna jest ta sytuacja. Jedyne w czym mogłem pokładać jeszcze nadzieję, to była kobieta, która zadzwoniła na policję i mówiła coś o jakiejś dziewczynie. Kiedy wyjaśniła jak ona wyglądała, byłem pewny że to Klaudia. Wskazała nam miejsce w którym zaszło całe to zdarzenie, jednak nikogo tam nie było. Ale były ślady po nich. Kiedy wszedłem do jednego z `pokoi` poczułem jej zapach. Byłem pewny, że tu była. I jeszcze to łóżko. Jest to opuszczony dom, więc wiadomo, ze nikt tam nie mieszkał…Ale co z tego wyszło? Nic. Dalej nie wiemy gdzie oni się znajdują. To jest straszne. Chyba załamię się psychicznie, a do tego nawet nie dzwonią, nie piszą. A ja jak sam mam się z nimi skontaktować? No jak?
*Oczami Klaudii*
Przenieśliśmy się do jakiegoś innego domu, również opuszczony. Szkoda, bo może ktoś by mnie w końcu uratował, a teraz znowu wszyscy jesteśmy w punkcie wyjścia. Strasznie się boję tych facetów, bo z dnia na dzień są coraz bardziej agresywni…
*oczami Nialla*

Minęły kolejne trzy godziny. Dzień ciągnął się niemiłosiernie. Aż nagle zadzwonił mój telefon. Aż podskoczyłem w miejscu i szybko po niego sięgnąłem. Wyświetlił się numer Klaudii, miałem nadzieję, że to ona, odebrałem i usłyszałem…
_____________________________
Taki po nico ten rozdział, ale niech już jest : ) Przez jakiś czas nie miałam neta (przez dzień) haaha i nie wiem czy czasem nie będę go miała częściej ;c Więc jak co, miejcie się na baczności!
Smutno mi bo pod ostatnim rozdziałem osoby które komentowały, akurat teraz tego nie zrobiły, nie wiem czemu, ale nie będę się użalać. Dzisiaj są urodziny Liama! Tak bardzo chciałabym mu złożyć teraz życzenia osobiście ;c Ahh... ;c
No ale jedno mam tylko pocieszenie: 
JUTRO THIS IS US! Jedziecie? Cieszycie się? Nie możecie się doczekać tak jak ja? Zapewne tak! <3 
   No i tak na koniec jeszcze zapraszam was na mojego nowego bloga, tam rozdziały pojawiają się szybko, chociaż są dopiero 3 rozdziały, ale to nic. Na pewno wam się spodoba, wejdźcie, przeczytajcie i pozostawcie po sobie ślad : ) Dziękuję! <3 http://mylifemyworldopowiadanieoonedirection.blogspot.com/
A i jeszcze coś... dziękuję za 6,368 wyświetleń i za 200 komentarzy : ** Jesteście kochani, chociaż nie wszyscy w was komentują ;c
      Do następnego :**

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 33.

Obudziłam się, a ręce strasznie mnie bolały. Byłam cała posiniaczona i brudna. A kiedy zorientowałam się co się właśnie stało, zaczęłam panikować. Ręce miałam przywiązane do jakiegoś pręta. Próbowałam się uwolnić. Ale na marne… Byłam w jakimś starym budynku, a raczej pokoju. Było bardzo zimno, więc moje sine od zimna ciało, pokryte siniakami wyglądało strasznie. Nie miałam pojęcia co się ze mną działo, dlaczego tak wyglądam. Kto mnie porwał? Kto mi zrobił takie świństwo? Byłam przestraszona i cała drżałam. Rozglądnęłam się po pokoju, nic ani nikogo tu nie było. Ale może i lepiej? Dopiero się tego przekonałam gdy do pomieszczenia wszedł jakiś facet. Wyglądał na 4o lat, ale tuż za nim wszedł następny. Młody, z jakieś 25. Przestraszyłam się, gdy spojrzeli na mnie swoimi złymi oczami, a na ich twarzach widniały złowieszcze uśmiechy, co wyglądało jeszcze straszniej. Zaczęłam płakać. Pytałam dlaczego mnie tu więżą, co ja im zrobiłam? Nic nie odpowiedzieli, tylko wyszli z pokoju. Zaczęłam szlochać jeszcze bardziej. Byłam przerażona. Nikt nie wie co się ze mną dzieje. A nawet.. ja sama tego nie wiem. Po chwili znowu do pomieszczenia wszedł ten młody i przykrył mnie kocem. W jego oczach widziałam ból. Ale dlaczego? Teraz ta cała sprawa dziwiła mnie jeszcze bardziej. Spojrzałam na niego smutnym spojrzeniem, a on wyszedł z pokoju. Znowu zostałam sama. Ale czułam, że może jednak ten młodszy mnie wypuści? Miałam tą nadzieję. Cały czas powtarzałam sobie w myślach, że będzie dobrze. Wiem, że to jest bez sensu, ale podtrzymuje mnie na duchu. Bo lepiej mieć nadzieję, niż siedzieć i nic nie mieć. Byłam strasznie wykończona tym wszystkim, że aż usnęłam…
*Oczami Nialla*
Obudziłem się o 9, Klaudii koło mnie nie było. Uśmiechnąłem się na samo wspomnienie wczorajszego dnia. I szybko wyskoczyłem z łóżka i założyłem spodnie oraz t-shirt, po czym zszedłem na dół. Wszyscy jeszcze spali, ale Klaudia nie… a tak jak ich nie było jej na dole. Zadzwoniłem do niej, ale jej komórka była wyłączona.  Przestraszyłem się i wybiegłem z domu. Zacząłem jej szukać po całej okolicy. Nigdzie jej nie było. Wracałem do domu zrezygnowany skrótami i tam znalazłem dwie siatki z zakupami z tesco. Pobiegłem szybko do marketu i zacząłem wypytywać sprzedawczynie oraz wszystkich ludzi czy nie widzieli Klaudii. Miałem jej zdjęcie w portfelu, więc gdy pokazałem je jednej z kobiet, oznajmiła mi, że Klaudia kupowała tutaj i wyszłam z jakieś pół godziny temu. Byłem przerażony. Pobiegłem pędem do domu, by powiedzieć im co się właśnie dowiedziałem. Pobudziłem ich wszystkich, a Harry przyniósł mi czystą kopertę, na której jedno co było napisane to moje imię. Wyciągnąłem z niej kawałem kartki i zacząłem czytać na głos, a przy tym płakałem:
„Mamy twoją dziewczynę, nic jej się nie stanie jeśli zapłacicie mi milion złotych. Jeżeli będziecie się ociągać, ona zginie. Więcej szczegółów dowiesz się w następnym liście.”
To tyle. Tylko tyle. Nie wiem co się dzieje z moją dziewczyną. Gdzie ona jest i czy w ogóle żyję. Beczałem jak małe dziecko, a wszyscy mnie pocieszali. Dopiero ją odzyskałem, a już straciłem. To było bolesne. Nie wiem jak mam się skontaktować z porywaczem by mi ją oddał. Zapłacę za nią każdą cenę. Chcę tylko by była przy mnie. Zadzwoniliśmy po policję. Ale wiadomo, nie mają żadnych informacji, to będzie trudno. Nikt nie może mi teraz pomóc. Wiem, że moi przyjaciele cierpieli tak samo jak ja. Wolałbym być na jej miejscu. Chciałbym, żeby to mnie porwali, a nie ją.
*Oczami Klaudii*
Znowu obudziłam się w tym pomieszczeniu, tylko, że trochę się w nim zmieniło. Było tu łóżko, dobrze wyposażone. Siedziałam pod tą ścianą i modliłam się, żeby wszedł tu ten chłopak. I jakby czytał mi w myślach, nagle pojawił się w pokoju. Podszedł do mnie i odwiązał mi ręce, po czym pomógł mi wstać i zaprowadził mnie na łóżko. Ułożyłam się na nim i masowałam swoje ręce które strasznie mnie bolały. Trzęsłam się z zimna, bo w pokoju było jeszcze zimniej niż przedtem. Chłopak usiadł mi w nogach i przykrył kocem, którym byłam przykryta przedtem i kołdrą która leżała na łóżku.
-Dlaczego to robisz? Przecież widzę, że nie chcesz. –powiedziałam cichutko, bo głośno nie mogłam.  Patrzałam na niego, widać, że był zmieszany.
-Nic nie rozumiesz.
-To mi wytłumacz.
-Muszę jakoś zarabiać. A porywanie takich osób jak ty jest moją pracą.
-Dam Ci tyle pieniędzy ile tylko będziesz chciał, tylko proszę Cię, błagam, wypuść mnie stąd.
-Nie mogę. –wstał i ruszył w stronę drzwi. Byłam zła. Znowu pojedyncza zła spłynęła mi po policzku.
-Zaczekaj
-Co? –odwrócił się gwałtownie w moją stronę.
-Kto za tym stoi? Kto kazał Ci mnie porwać? Ten facet co tu był? On?
-Nie.
-To kto? –nic nie powiedział i złapał za klamkę. Już chciał wyjść.
-Zrób dla mnie jedno. –nie odwrócił się, tylko stał twarzą do drzwi- przynieś mi jedzenie, jestem głodna.
Wtedy już całkowicie zniknął mi z oczu. Usłyszałam tylko jak kluczyk w drzwiach się przekręca. Wstałam z łóżka i wdrapałam się na nie, by zobaczyć co jest za oknem, które jest umieszczone wysoko. Ledwo co widziałam, ale wiedziałam gdzie jestem. Było to opuszczone mieszkanie, niedaleko mojego domu. Czułam się źle, że jestem tak blisko, a tak daleko… Usiadłam na łóżku i spojrzałam na swoje dłonie. Całe czerwone i sine od liny. Jednak ja jestem odporna na ból. Tylko haczyk jest taki, że na ból zewnętrzny, a nie wewnętrzny. Czułam się podle, że teraz moi przyjaciele odchodzą od zmysłów. Mimo, że powinnam martwić się o siebie, martwiłam się o nich. To dzięki nim stałam się osobą o której wie cały świat. To oni uratowali mnie przed własnymi rodzicami i to oni pokazali mi jak się kocha. Teraz gdy mam przyjaciół, muszę zadbać o to by ich nie stracić… Podeszłam do drzwi i zaczęłam w nie walić pięściami. Aż drzwi się otworzyły. Pojawił się w nich ten chłopak z talerzem, na którym miał kanapki.
-Dlaczego wy mi to robicie? Dlaczego? –wycedziłam przez zęby. Ale chłopak miał to gdzieś. Nie zwracał na mnie uwagi co mnie wkurwiało. –No mów! Krzyknęłam
-No proszę, proszę, proszę. Widzę, że dziewczynka naprawdę nic sobie nie przypomina –do pokoju wszedł facet, a jego twarz była mi znajoma. Widziałam już go gdzieś.
-O co ci chodzi?
-Nic sobie nie przypominasz? Kompletnie nic? A wtedy na przystanku autobusowym? Nic? Mówiłem, że wiem gdzie mieszkasz. Mówiłem, że to jeszcze nie koniec. Twój chłoptaś musi mi zapłacić za to, ze wtedy nam przeszkodził. –nic nie rozumiałam z tego co właśnie do mnie mówił. Stałam jakbym była wmurowana. I nawet nie spostrzegłam się kiedy oni we dwóch opuścili pomieszczenie i zakluczyli je na klucz.
Usiadłam na łóżku i zabrałam się za jedzenie. Byłam strasznie głodna. Ale w między czasie zastanawiałam się o co mu chodziło. I wtedy… zaczęłam sobie przypominać. Tamten dzień.
„Siedziałam, a nagle usłyszałam na sobą jakiś szelest. Odwróciłam się, a tam stało jakiś dwóch typków. Dreszcz przeszedł mnie po całym ciele. Odwróciłam się przodem do szosy. Zaczęłam szukać jakiś ludzi. Jednak nikogo nie było.
-A co taka piękna dziewczyna robi tutaj sama.? -uśmiechnął się, a mnie znowu przeszedł dreszcz.
-Co wy chcecie.? -zapytałam. Strasznie się bałam.
-Wiesz...chcemy ciebie. -znowu powiedział z uśmiechem, i zbliżył się do mnie. Złapał mnie za rękę. I wycedził przez zęby:
-Pójdziesz z nami.
-Zostawcie mnie. -zaczęłam się wyrywać, jednak na darmo. Był za silny. Strasznie się bałam, a pierwsza łza już poleciała po moim policzku. Gdy nagle usłyszałam głośny pisk opon. Odwróciłam się, a po mojej prawej stronie stanął samochód. Nie wiedziała kto to. Bałam się że to może ktoś od tych dwóch, ale nie. Gdy zauważyłam kto wychodzi z samochodu, na mojej twarzy momentalnie pojawił się uśmiech.”
To wtedy Niall im przeszkodził. Uratował mnie.
„Blondyn podszedł do nich. Na początku gdy im groził śmiali mu się prosto w twarz. Niall wkurzył się, było to widać. Najpierw przywalił jednemu z pięści w nos, przez co tamten upadł, później jeszcze go kopał, ale pociągnęłam go za rękaw, mógł mu jeszcze coś zrobić, a tego nie chciałam. Razem ze mną wsiadł do samochodu. Gdy już zamykałam drzwi usłyszałam jak jeden z nich woła:
-Wiem gdzie mieszkasz. To jeszcze nie koniec.
Trochę się przestraszyłam, ale nie mogę się tym zadręczać. „
Przypomniało mi się wszystko. Byłam przerażona. Jego słowa ciągle chodziły mi po głowie. Sama nie wiedziałam co mam począć. Sama, dalej nie rozumiałam czego on od nas chce?! Ja się pytam czego?! Chodziłam po pokoju i trzymałam się za głowę. W pewnym momencie zabolała mnie noga. Upadłam na zimny beton. Przeczołgałam się w róg i zaczęłam płakać. Nie mogłam się opanować. Sama nie wiedziałam, czy jeszcze kiedyś stąd wyjdę. Czy jeszcze spotkam Nialla. Czy spotkam Dan, Li, Lou, Hazzę, Zayna, Perrie… Po mojej głowie chodziły tylko i wyłącznie historie, zakończone tragicznym zakończeniem. Moją śmiercią w tym okropnym miejscu…

Myślałam, płakałam, myślałam, płakałam i w końcu usnęłam…
____________________________________________-
No i proszę : ) Podoba się? : ) Mam nadzieję, że tak :D Wiem, że musi dużo osób czytać skoro mam w jednym dniu tak wiele wejść, tylko szkoda, że nie każdy komentuje ;c No ale muszę i tak wam podziękować za tyle wejść :** A szczególnie dzisiaj, bo było ich: 111 : ) Dziękuję :** 
          Czekam na wasze opinie :) 
                 Do następnego :**

niedziela, 25 sierpnia 2013

Informacja :)

No więc tak: Nie chcę was martwić, bo bloga jeszcze nie kończę, ale założyłam nowy :) Mam nadzieję, że każdy wejdzie i przeczyta prolog, a jak się spodoba to nawet pierwszy rozdział :) Byłabym wdzięczna, bo jesteście wspaniałymi czytelnikami, a gdy ten blog się skończy, mam nadzieję, że będzie czytać mój inny, czyli w tym przypadku ten: http://mylifemyworldopowiadanieoonedirection.blogspot.com/
Mam dla was też niespodziankę, że na tego bloga zaczęłam też już pisać rozdział, więc szybko czytajcie mój 32, bo już nie długo może pojawić się 33. :) Wiem, że cieszyliście się że są razem, a tu porwanie, ale tak musi być, żeby ten blog jeszcze był : )
No i tylko jeszcze jedna prośba, że jeżeli zdecydujecie się na czytanie, to proszę o komentarz, dla was to chwila, a dla mnie wiele znaczy :)

sobota, 24 sierpnia 2013

Rozdział 32.

Następnego dnia obudziłam się o 6. Wstałam i z walizki wyciągnęłam rzeczy na dzisiaj. <klik> Ubrałam się w nie, zrobiłam makijaż i rozczesałam włosy. Zrobiłam sobie śniadanie, po którym spakowałam na dzisiaj, potrzebne książki. I wyszłam z domu, ponieważ Matt i Dawid nie wiedzą że mieszkam teraz tutaj. Szłam ulicą, aż dotarłam do domu Matta, który był jako pierwszy po drodze. Chwilę musiałam na niego czekać i już po chwili szliśmy do Dawida. A od niego do szkoły. Dotarliśmy do niej trochę przed czasem. No i chłopaki wypytywali mnie czemu nie jestem w domu z Niallem. Musiałam się tłumaczyć… Nie było za fajnie, no ale cóż jak trzeba to trzeba. Sama sobie to zgotowałam.
   Lekcje skończyliśmy o 15:10 i znowu nie mogłam wracać z chłopakami do domu. Po ostatnim razie byłam szczęśliwa, nie wiem jak teraz… Oczywiście przed szkołą stał Niall. Przerosiłam chłopaków i podeszłam do niego

-Coś się stało? –powiedziałam patrząc w ziemię
-Nie rozumiem dlaczego ze mną zerwałaś, co zrobiłem nie tak. Przemyślałem całą tą sprawę i na prawdę bez Ciebie nie mogę żyć. Kocham Cię 
-Też Cię kocham, ale jeżeli chcesz chronić swoje zdrowie nie możesz się ze mną zadawać. Najlepiej jakbyśmy nie rozmawiali. -znowu łza spłynęła mi po policzku. Czemu on tu przyszedł? Żeby znowu cierpiała? Przecież przy każdym rozstaniu jest mi źle. Nie widzi tego? 
-Ale czemu? 
-Jeżeli chcesz znać prawdy, to ci powiem. Ale nie tutaj. Pojedźmy do mnie. 
-A można wiedzieć gdzie teraz przesiadujesz? -zapytał i najwyraźniej był już zadowolony. Ale to przecież nie oznaczało że wracamy do siebie, więc nie wiem, czym się tak cieszył. 
   Doszliśmy do domu, a całą drogę przeszliśmy w milczeniu. Otworzyłam mu drzwi i weszliśmy do środka domu. Usiadł na kanapie w salonie i mnie ruchem ręki poprosił bym usiadła obok niego. Zrobiłam to. 
-No to czekam -przerwał ciszę, a ja musiałam mu opowiedzieć dlaczego z nim zerwałam. 
-Chodzi o to, że twoi fani pisali do mnie, że jeżeli cię nie zostawię zginę. Nie przejełam się tym za bardzo. Ale gdy po dwóch tygodniach dostałam groźbę, że zabiją Ciebie, nie było już tak miło. Musiałam Cię zostawić, bo inaczej mogło Ci się coś stać 
-Nie mogłaś mi o tym powiedzieć? Na prawdę chcesz sama sobie z tym wszystkim radzić? Skoro masz mnie?
-Ale to było jedyne logiczne wyjście z tej sytuacji. Przynajmniej wtedy...
-Dobrze wiesz, że wolał bym umrzeć, niż żyć bez Ciebie. Za bardzo Cię kocham, by sobie odpuścić. Więc teraz nie wyjdę z tego domu, dopóki nie powiesz mi, że jesteś moją dziewczyną. -Niall miał uśmiech na ustach. Sama nie wiedziałam czy to jest dobre. Przecież może mu się coś stać, ale dobrze wiem, że ani on ani ja nie wytrzymamy bez siebie za długo. 
-No dobra, ja Klaudia jestem twoją dziewczyną 
-No i pięknie 
Uśmiechy na naszych twarzach pojawiły się od razu, a Niall pocałował mnie, a ja oczywiście oddałam pocałunek. 
Był on dłuższy niż zazwyczaj. Jakbyśmy nie widzieli się jakieś dwa tygodnie. A to może nawet nie dzień? Ale to mi nie przeszkadza. Niall jest słodki, delikatny, ale jak trzeba to też groźny. To jest mój ideał. 

-Miło, że wróciliście. Razem. -powiedziała Dan, gdy tylko przekroczyliśmy próg domu
-Gdyby nie chciała ze mną wracać, nie zobaczylibyście mnie tu. -odpowiedział jej Niall, i pociągnął mnie za rękę na górę. Usiedliśmy w swoim pokoju, na łóżku. Lecz byłam zmęczona, więc się położyłam, a Niall zrobił oczywiście to samo. Patrzał mi głęboko w oczy i zaczął się przybliżać. Pocałował mnie, najpierw delikatnie, lecz gdy oddałam go, stał się bardziej namiętny. Jedną dłoń włożyłam w jego włosy, a drugą trzymałam za kark. Niall swoje natomiast ułożył na moich pośladkach. Lecz nie na długo, gdyż po chwili zaczął jedną ręką jechać do góry i zatrzymał się na piersiach. Przewróciłam go tak, że leżał plecami na łóżku, a ja usiadłam na nim okrakiem i złapałam za nadgarstki, po czym wróciłam do całowania. Podobało mu się, bo uśmiechał się cały czas. Wyzwolił swoje ręce z uścisku i zabrał się za guziki mojej koszuli, którą raz dwa miał zdjętą. Ja zabrałam się w tym samym czasie za koszulkę przy której musiał mi pomóc, unosząc swoje dłonie do góry. Cały czas nasze usta były złączone. Niall zabrał się za mój stanik, a później za spodnie, a ja za jego. Trzymał moje piersi w swoich dłoniach, a gdy schodził nimi do linii majtek, spojrzał na mnie pytająco, czy chcę do zrobić. Moja odpowiedź była oczywista. Bardzo go pragnęłam. Był osobą której mogłam zaufać i z nim chciałam stracić dziedzictwo.
(Przepraszam, że dalej wam nie napiszę co się działo, a każdy wie co, bo uważam że jestem za młoda i nie chcę pisać o tym XD Wiem głupie, ale moja kuzynka to czyta i uzna mnie za zboczoną osobę, a tego nie chcę :) hahaha xd A teraz to co działo się następnego dnia)
*następny dzień*
Obudziłam się o 8 i wyciągnęłam z szafy rzeczy na dzisiaj. Poszłam do łazienki i się w nie przebrałam, umalowałam i uczesałam włosy w niechlujnego koka. Dzisiaj sobota, dzień wolny od szkoły, do której przez długi czas nie chodziłam.
Wyszłam z łazienki, a że Niall jeszcze spał zeszłam na dół. Jak się okazało wszyscy spali, więc wzięłam swoją torebkę, do której spakowałam telefon, kasę i jeszcze inne potrzebne rzeczy, po czym poszłam na zakupy.
    Wracałam już z zakupów, z dwoma siatkami, było mi ciężko, więc postanowiłam pójść na skróty, lecz szybko się okazało to złym pomysłem. Droga ta prowadziła przez taki mini lasik, lecz szybko można z niego wyjść. Nie było tu nikogo więc przyśpieszyłam tępa. A już po chwili poczułam szarpnięcie za rękę i jakiś worek na głowie. Reszty nie pamiętam.
Obudziłam sie...
___________________________________
No i jest. Sama nie wiedziałam co mam w nim napisać, ale jak widzicie coś tam się udało. Są razem, ale jest kolejny problem. Przepraszam, że nie napisałam tam tego wszystkiego do konca, ale nie mogłam : )
   No i już prawie koniec wakacji, jak tam wasze? Jak wam minęły? Bo mi słabo, muszę przyznać, że są to najgorsze moje wakacje, ale cóż. Chcę już nawet trochę do szkoły : D A wy?
Jak wam się podoba wgl. rozdział ? Czekam na wasze opinię :)
PS. Zapraszam na bloga z imaginami (nie mój) sama go czytam i wam polecam :) Oto link:
http://imaginy-1direction.blogspot.com/
                    Zapraszam :)
                I do następnego :**
A i tak jakoś mam ochotę na napisanie imagina, napiszcie mi z kim ma być i czy smutny, wesoły, czy jaki :) 

czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 31.

-Dlatego co? –już się bałem o to co mogę za chwilę usłyszeć. Wstrzymałem oddech i patrzałem na nią z zaciekawieniem. Obawiałam się najgorszego, w głowie ustawiły mi się najgorsze scenariusze. Przecież trasa zaczyna się dopiero w styczniu, w przyszłym roku. Mamy jeszcze dwa miesiące.
-Dlatego powinniśmy zerwać –powiedziała to niemal bezdźwięcznie. A ja zamarłem. Moje obawy zaczęły się spełniać. Zerwała ze mną. A ja nawet nie wiem dlaczego. Przecież trasa to nic takiego. Poradzilibyśmy sobie.
-Ale dlaczego? –nic nie mówiła, patrzała w stronę balkonu. Patrzała na niebo które w jednej chwili zrobiło się czarne i zaczęły z niego padać wielkie krople deszczu. A po chwili usłyszeć można było burzę, a błyskawice oświetlały jej twarz. Zauważyłem jedną łzę, która pomału spływała po policzku i zatrzymała się na ustach.
-Nie radzę sobie z tym. Możesz mi powiedzieć gdzie byłeś wczoraj? Obudziłam się. Była 3. Nie było Cię. Kto normalny nie śpi o 3? Nawet nie próbuj mi wmawiać, że byłeś w kuchni, albo w salonie. Poszłam tam. Szukałam Cię. –spojrzała teraz w moją stronę, płakała. Widziałem, że bardzo to wszystko przeżywa. Wiem, że wiele przez krótki czas przeszła. Wiele przeżyła. Ale czy rozstanie ze mną, jej coś da? Nie wiem czy mnie kocha czy też nie. Czy robi to dlatego, że naprawdę sobie z tym wszystkim nie radzi, czy po prostu to tylko wymówka, bo boi mi się powiedzieć, że już nic do mnie nie czuje. Nie wiem.
-Byłem coś załatwić. –nie wiedziałem co mam powiedzieć. Przecież, nie mogę jej powiedzieć prawdy. To byłyby dla niej cios prosto w serce. Przecież obiecałem jej że będę z nią i będę jej pomagał. A jeżeli jej powiem, że musiałem do tego wszystkiego odpocząć, zrozumie to inaczej.
-Co? –widziałem, że mi nie wierzy. Sam nie wiedziałem co mam wymyślić.
-Niall, nie musisz kłamać. Teraz gdy już nie jesteśmy razem, to i tak nic nie da. Powiedz mi prawdę. Nie chcę być oszukiwana.
-No dobrze. –na chwilę się zatrzymałem, a ona patrzała na mnie wyczekująco –Byłem w clubie. Chciałem odpocząć od tego wszystkiego.
-Chciałeś odpocząć ode mnie. –wtrąciła się, a ja się zmieszałem.
-Przecież Cię kocham i nie ważne jaka byłaś, jesteś i jaka będziesz, ja Cię zawsze pokocham.  Ty jesteś moją drugą połówką i nie zależnie od tego jaka będziesz ja Cię zawsze będę kochał. –znowu się rozpłakała. Podeszła do okna i patrzała przed siebie. Miałem mętlik w głowie. Przecież nie mogę jej stracić. Za bardzo ją kocham. Nie wytrzymam bez niej. Jak ja sobie poradzę?
-Też Cię kocham Niall. Ale nie możemy być razem. Nawet nie pytaj dlaczego, bo Ci na to nie odpowiem. Zawsze będziesz w moim sercu. Nigdy Cię nie zapomnę. Ale lepiej będzie dla Ciebie gdy się teraz rozstaniemy. –w końcu coś powiedziała, a ja poczułem pierwszą łzę na swoim policzku. Patrzałem na jej plecy, bo była odwrócona do mnie tyłem. Analizowałem to co właśnie powiedziała.
-Przecież to ja wiem, co jest dla mnie najlepsze, a co nie. To ja będę decydował czy rozstanie z tobą wpłynie mi na korzyść czy nie. I jak na chwilę obecną to wiem, że bez Ciebie nie dam rady. Moje serce bije tylko dla Ciebie. Musisz to wiedzieć. Proszę Cie nie odchodź.
-Nie wiesz Niall tego co wiem ja. I naprawdę, posłuchaj mnie. Nie możemy być razem, ze względu na Ciebie. Chcę Cię chronić.
-Przed kim? Przed kim ty chcesz mnie chronić?
-Przed nią, nim. Nie wiem. Ale muszę Cię chronić. –mówiła jakby ujrzała ducha który jej każe to mówić. Przecież gadała jakieś bzdury. Co się z nią dzieje? Odeszła od okna i spojrzała na mnie. Podeszła bliżej. Przetarłem jej łzę która spływała po policzku, a ona się we mnie wtuliła. A następnie pocałowała w czoło. I odeszła w stronę drzwi. Ostatni raz mogłem poczuć ją, poczuć jej ciepłe usta na swoim ciele. Być może, ostatni raz ją widziałem.
-Klaudia –powiedziałem, gdy już chciała wychodzić. Stanęła, ale się nie odwróciła i nic nie powiedziała- Kocham Cię i musisz wiedzieć, że dopóki żyję będę o Ciebie walczył. Ale jeżeli tego nie chcesz, to powiedz tylko słowo, a ja Cię zostawię. Już nigdy do ciebie nie zadzwonię, nie napiszę. I się nie odezwę. Nie będę Ciebie szukał i zapomnę o Tobie. Powiedz tylko słowo. –zacząłem płakać. Przecież właśnie w tej chwili jej jedno słowo zadecyduje o tym czy będę musiał o niej zapomnieć. Nie chciałem tego, ale ją kocham i liczę się z jej zdaniem.
Jedna ona nic nie powiedziała i po prostu wybiegła z pokoju. W pewnej chwili poczułem ulgę. Ale wiedziałem, zrozumiałem, ze być może straciłem ją na zawsze.
*Oczami Klaudii*
Wybiegłam z jego pokoju i biegłam w stronę drzwi. Na całe szczęście z nikim się nie minęłam i mogłam w spokoju opuścić dom. Miałam przygotowane klucze, pieniądze itp. Padał deszcz, więc nikt nie mógł zobaczyć że płaczę. Pobiegłam za dom i wzięłam stamtąd przygotowaną wczoraj walizkę, a następnie poszłam z nią w stronę przystanku. Poczekałam chwilę na autobus i w niego wsiadłam. Pojechałam do naszego domu. Wiedziałam, ze jak na chwilę obecną tam mogę się schować. Schronić. Ale nie na długo, bo prędzej czy później będą mnie tam szukać.
    Odkluczyłam drzwi i weszłam do środka. Zimno które panowało w domu, wdało się we znaki i po ciele przeszedł mnie dreszcz. Odstawiłam walizkę na bok i poszłam do salonu. Włączyłam telewizor. Nie macie co się dziwić, bo wszystko tam zostało. Miałam szczęście. Wyciągnęłam z szafki koc i usiadłam na kanapie, po czym się nim okryłam. W domu było zimniej niż zwykle, więc trochę się obawiałam, w końcu niedługo zima, ale jakoś sobie poradzę.
Oglądałam telewizję i płakałam. Wiem, że to ja z nim zerwałam, ale miałam inne wyjście? Miałam. Mogłam  z nim być, ale wtedy prawdopodobnie ten `ktoś` może go zabić. Nie chciałam tego, dla tego też zrobiłam to. Wiem, że mogłam powiedzieć Niallowi o całej tej sytuacji, ale wtedy, tym bardziej nie pozwolił by mi odejść. I zginął by. A jego śmierć przeżyłabym o wiele wiele gorzej. Tak myślałam i myślałam, że usnęłam. A obudziłam się następnego ranka. Pogoda była taka sama. Padało i była burza. Poszłam sprawdzić czy jest jakieś drewno i na całe szczęście zostało jeszcze trochę. Wzięłam je i rozpaliłam w kominku, po czym poszłam kupić coś do sklepu, więc wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w jakieś bardziej przyzwoite rzeczy. Wzięłam parasol i opuściłam dom.
Kupiłam coś do jedzenia i wróciłam do domu. Schowałam to do lodówki i przygotowałam sobie kanapki. Poszłam z nimi do pokoju i jadłam przy kominku. Zrobiło się lepiej, było o wiele cieplej. Włączyłam TV i przełączyłam na kanał muzyczny. Akurat leciała ich piosenka. Patrzałam tylko na niego, a łza sama kręciła mi się w oku. Przełączyłam na kanał na którym miał się dzisiaj odbywać wywiad z nimi. Już wszystko było zaczęte. Niall wyglądał nie za dobrze. Ale widać było, że makijażystki robiły wszystko co w ich mocy. Oglądałam ten wywiad i płakałam. Straciłam chłopaka i przyjaciół przez jednego głupiego e-maila. W pewnym momencie zapytano Nialla, o mnie
-Doniesiono nam, że twoja dziewczyna z walizką opuściła wasz dom. –Na Nialla twarzy dostrzec można było strach. Sam nie wiedział co ma powiedzieć.
--Tak rozstaliśmy się, ale chyba nie na długo. –wymusił uśmiech, a facet zakończył wywiad. Co to miało znaczyć?! Jak to `chyba nie nadługo` ? Co on kombinuje?
_______________________________________________
Napisałam rozdział. I tutaj jeszcze wiedziałam, mniej więcej co chce zrobić. Ale nad następnym muszę jeszcze trochę pomyśleć. Może wam się to nie spodobać, ale będę robiła co w mojej mocy by było dobrze :) Jak widać, sytuacja trochę się zmieniła. Zacznie się dziać trochę więcej i może trochę nie na korzyść ich, ale będzie jeszcze dobrze :D
Nie mogę zdradzać więcej szczegółów, ani nic. Musicie poczekać : )
Czekam na wasze opinię :)
A i wgl. to 18 zagłosowało na to jakie ma być zakończenie, a jeżeli te 18 osób czyta, to bardzo wam dziękuję :**
        Do następnego :**