środa, 21 sierpnia 2013

Rozdział 30.

Dzisiaj. 1 listopada. Wszystko było dobrze, z moim sercem już wszystko w porządku, moi przyjaciele nie są już nadopiekuńczy. Zaczęli mnie traktować normalnie. Tak jak przedtem. Myślałam, że wszystko już gra, że jest już dobrze. Ale się myliłam.
   Wstałam o 8 i przeciągnęłam się z uśmiechem, po czym spojrzałam w lewą stronę. Oczywiście zastałam tam blondyna, który słodko spał. Miałam wolne od szkoły, więc się nigdzie nie śpieszyłam. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej zestaw na dzisiaj. Po czym poszłam do łazienki i się w niego przebrałam, zrobiłam makijaż i rozczesałam włosy. <klik>
Następnie gdy weszłam do pokoju znowu spojrzałam na niego i po raz pierwszy przyszła mi myśl, czy ja na niego zasługuję? Przecież on jest świetny, ma talent, ma świetny charakter i jest mega przystojny. Nigdy nie zrobiłby nikomu krzywdy, wręcz przeciwnie, by pomógł jakbyś tego potrzebowała. A ja? Jestem zwykłą dziewczyną, wcale nie jestem jakaś piękna, chociaż nie mówię, że jestem brzydka. Charakter może i mam miły, jednak to Niall w naszym związku jest osobą, która… o jezu, co ja wygaduję w ogóle? Przecież Niall mnie kocha, a ja jego i to jest najważniejsze.
Wyszłam na balkon by trochę ochłonąć, nie wiem sama czemu mogłam tak w ogóle pomyśleć. Przecież to nie dorzeczne. Oparłam się o barierkę i patrzałam przed siebie. Na dworze nie było za ciepło i wiało, dlatego czułam na swojej twarzy zimny powiew wiatru, a włosy fruwały w powietrzu. Nagle poczułam czyjś ciepły pocałunek na swojej szyi. Odwróciłam się i oczywiście zastałam tam Nialla. Dałam mu buziaka i złapałam za ręce.
-Jak się spało?
-Bardzo dobrze, ale mnie bardziej obchodzi jak ci się spało?
-Jak ty byłeś przy mnie to nie mam zastrzeżeń. –uśmiechnęłam się zadziornie, po czym ugryzłam się w wargę. Niall się tylko zaśmiał i złączył nasze usta w pocałunku.
-Idziemy coś zjeść? Jestem głodna. –powiedziałam gdy tylko skończyliśmy się całować, a blondyn tylko skinął głową i złapał mnie za rękę. Tak też opuściliśmy pokój. Zeszliśmy do kuchni i zastaliśmy tam tylko Harrego, w samych bokserkach.
-Cześć Harry, nie masz spodni?
-Ubranych nie –zaśmiał się
-No przecież widzę
-Gdzie się patrzysz? –zapiszczał i się zasłonił, a gdy stał już przy drzwiach dorzucił –idę się ubrać, bo same zboczeńce w tym domu
Zaczęliśmy się z Niallem śmiać i usiedliśmy do stołu.
-To co jemy? -zapytał
-A na co masz ochotę?
-Powinnaś się domyślić na co.. –zagryzł wargę i spojrzał mi w oczy
-Ja się nie liczę –pokiwałam przecząco głową, na co on zrobił smutną minkę
-A to niby czemu?
-To może jajecznica?
-Może być
-no –powiedziałam i zabrałam się za zrobienie. Niall mi oczywiście pomagał. A w tym czasie także zszedł ponownie Harry, już ubrany. Zaśmiałam się na sam jego widok.
-Co się tak cieszysz? Gwałt Ci się nie uda koleżanko.  Umiem się bronić. Chodzę na karate. –zrobił jakieś dziwne pozy, by pokazać, że coś potrafi.
-Nawet z tobą bym sobie poradziła –zaśmiałam się i próbowałam go naśladować
-Co jecie? –do kuchni weszła Dan z Liamem
-Jajecznicę. Chcecie też?
-Jasne, jak chcecie zrobić to tak –posłała mi ciepły uśmiech i zasiadła z Li do stołu.
-A mnie to już nie zapytałaś czy chcę jajecznicę –oburzył się Harry i skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
-Przecież ty już jadłeś
-No wiem, ale powinnaś zapytać. –wszyscy się zaśmiali, a Hazza wyszedł z kuchni. Natomiast na jego miejsce wkroczył Zayn, a tuż za nim Perrie. Musieliśmy zrobić jajecznicę dla wszytych, ale na szczęście Dan nam w tym pomogła.
-Może wyjdziemy gdzieś na imprezę? Dzisiaj? –zaproponował Zayn, a Perrie posłała mu tylko złośliwe spojrzenie
-No co? –zdziwił się, ale ja nie. Nie dziwię się jej, Zayn zawsze na takich wyjściach przesadza. Nawet wdaje się w bójki. Taki już jest i trzeba się do tego dostosować. Ale to nie zmienia faktu, że mógłby czasem odpuścić.
Podaliśmy z Niallem jedzenie do stołu i wszyscy zaczęliśmy jeść. A gdy skończyliśmy udaliśmy się do swoich pokoi. Chłopaki jutro też mają wyczerpujący dzień dlatego dzisiaj chcą odpocząć. Leżeliśmy z Niallem na łóżku i patrzeliśmy w oczy, niby taka romantyczna chwila, ale Niallowi zachciało się siku. Zostałam sama, więc odpaliłam laptopa. Weszłam na swoją pocztę i zadziwił mnie jeden `list`. Otworzyłam to i zaczęłam czytać:
`Cześć Klaudia. Miło, że Cię uratowali, ale to nie zmienia faktu, że masz się odwalić od Nialla raz na zawsze. Nie wiesz jaką przykrość robisz Directioners. One go kochają, a nie chcą tylko kasy. Tak. My znamy prawdę. Albo się od niego odczepisz, albo zginiesz!`
Jak one mogą? Jestem pewna, że napisała to jakaś Directioners. Nigdy nic do nich nie miałam i w prawdzie nie mam, gorzej z nimi. Pisząc takie rzeczy, chyba nie sądzą, że go zostawię? Kocham go i nawet jak chcą niech mnie zabiją. Nie zerwę z Niallem, bo one tego chcą. Zerwę jak ja tego będę chciała. A takimi pogróżkami nic nie zdziałają.
*dwa tygodnie później*
Nie przejęłam się tą groźbą wtedy, dwa tygodnie temu, ani też jak dostawałam je prawie, że codziennie, ale kiedy dostałam następną w której było napisane, że zabiją Nialla, by tylko nie był ze mną, przeraziłam się. Spanikowałam. Zaczęłam krzątać się po pokoju. Ona była tak realna. Sama bałam się, nawet na nią spojrzeć. Nie sądzę by jakakolwiek Directioners była w stanie to zrobić. No ale psychoDirectioners to już tak. Byłam się nie o swoje życie, a o życie Nialla
*Oczami Nialla*
Wszedłem do pokoju i zastałem tam Klaudię, która chodziła po pokoju. Z jej oczach widziałem strach i łzy które się tam zatrzymały, a ona nie pozwoliła im wypłynąć. Usiadłem na skraju łóżka i przypatrywałem przez chwilę, a następnie spytałem
-Coś się stało? Wszystko w porządku?
-Nic nie jest w porządku.  Musimy porozmawiać. Wy macie niedługo kolejną trasę, a ja? Tylko będę przeszkadzać, dlatego nie jadę tam z tobą. Zostanę w domu. Ale wiem, że nie wytrzymam bez Ciebie, dlatego…
__________________________________________________
No to jest następny. Zaszła miała zmiana planów, więc moim zdaniem wyszedł nieciekawy. ; / Przy następnym już bardziej się postaram i mam nadzieję, że wyjdzie lepiej. Jak wiadomo, nie wszystko będzie takie piękne jak do tej pory. Jednak mam nadzieję, że wam się to spodoba : )
No to tyle. Czekam na wasze opinię J

           Do następnego :**

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 29.

Jejuś nawet nie wiecie jaką radość sprawiłyście mi swoimi komentarzami. Cieszę się, że moje opowiadanie wam się podobało, a raczej podoba. Jestem szczęśliwa, że moja praca nie poszła na marne i ktoś potrafi to docenić. Zaczynając tego bloga nie wierzyłam, że zajdę tak daleko, że ktoś będzie to czytał, komentował, a na samym końcu tak ładnie się wypowiadał. To nie ja jestem niesamowita, tylko wy. Bo gdyby nie wy, napewno nie pisałabym teraz tego. Kocham was i dziękuję za każdy komentarz. Dziękuję każdej osobie która komentowała, bo sprawiała mi tym radość. Dziękuję :**
Postanowiłam pisać jeszcze na tym blogu, bo widzę, że mam dla kogo, a to jest motywacja. Oczywiście wiadomo, że teraz zacznie się trochę więcej dziać, bo piękne związki to tylko w filmach. Dlatego u mnie tak nie będzie. Będę pisała, ale nie martwcie się, wszystko będzie okej :) 
Ten rozdział zaczełam pisać wczoraj, a dokończyłam dzisiaj. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Miłego czytania : ) :**
_______________________________________________________________________________

Otworzyłam oczy, ale od razu je zamknęłam, ponieważ światło mnie poraziło. Znowu próbowałam powtórzyć czynność, lecz wolniej i teraz gdy już jestem oswojona ze światłem które panuje w pomieszczeniu, mogę dokładnie zobaczyć co jest dookoła. Poczułam jakiś ciężar na swoich nogach, spojrzałam w ich stronę i zobaczyłam śpiącego blondyna. Uśmiech pojawił się na mojej twarzy „Ja żyję” To było pierwsze co pomyślałam po przebudzeniu się. W oddali także dostrzegłam resztę chłopaków, Dan i Perrie. Byłam szczęśliwa, że mogę ich zobaczyć, że mogę zobaczyć Nialla, że jeszcze będę żyła. Nie sądziłam, że ta operacja się uda, a lekarz nawet mi w tym nie pomagał. Cały czas mówił, że muszę mieć szczęście. No może i tak. Najwidoczniej mam szczęście, ale i tak ja wiem swoje.
Oparłam głowę na poduszkę, ponieważ głowa mnie bolała. Złapałam się za klatkę piersiową. Nie sądziłam, że tak się tym przejmę. Mam teraz w sobie czyjeś serce. Nie leży mi ta sytuacja, jednak cieszę się, bo nie muszę zostawiać Nialla samego. Wiem, że bardzo bym za nim tęskniła. Ta choroba bardzo nas do siebie zbliżyła. Teraz wiem, że on jest tym jedynym, z którym chcę przeżyć resztę swojego życia. I wiem, że muszę robić wszystko by go przy sobie przytrzymać.
-Klaudia? –usłyszałam ten nieziemski, zachrypnięty głos. Uśmiechnęłam się i spojrzałam w jego piękne niebieskie tęczówki. Blondyn się pochylił nade mną i znowu wyszeptał:
-Tak się cieszę, że jesteś. Kocham Cię. Zawsze przy tobie będę. Nigdy Cię nie opuszczę. Nigdy. –pocałował mnie, a ja oddałam jego pocałunek. To jest piękne, że w moich najlepszych, a może najgorszych chwilach Niall i przyjaciele są ze mną. Wszystko muszę zawdzięczać Liamowi. Gdyby wtedy, tej nocy nie przyleciał po mnie, nie było by mnie tu. Nigdy bym nie spotkała Nialla. Nigdy bym się nie zakochała. Nigdy bym z nim nie była. Nie miał by kto mnie teraz wspierać. Byłabym sama. Cieszę się, że chociaż raz w życiu spotkało mnie coś miłego, a później było już tylko lepiej. W krótkim czasie  spotkałam przyjaciół których będę miała do końca życia i co najważniejsze, spotkałam chłopaka który bez względu na wszystko jest przy mnie i mnie wspiera. Jest moją drugą połówką.
-Niall? –usłyszałam głos dochodzący gdzieś w oddali. To był Liam- Klaudia się obudziła?
-Tak –Niall powiedział jedno krótkie słowo, a Liam już był przy mnie. Spojrzał mi w oczy, a w jego widziałam łzy. Mam nadzieję, że szczęścia. Musnął mój policzek i powiedział:
-Już się baliśmy, że Cię straciliśmy
-Nigdy mnie nie stracicie. Zawszę będę przy was
Przez nas obudziła się cała reszta. Wszyscy obeszli nas dookoła. Czułam się niezręcznie gdy tak wszyscy się na mnie patrzyli. Jestem nieśmiałą osobą, więc tak sytuacja mnie przytłaczała. Ale wiem, że cieszą się razem ze mną. Bali się, że mnie stracą, dlatego nie mam im niczego za złe. Są przy mnie i jestem im za to wdzięczna.
*parę dni później*
Dzisiaj poniedziałek. Dzisiaj wychodzę z tego szpitala. Niczym się nie przejmuję. No może jedna rzecz- wszyscy fotoreporterzy czuwają pod szpitalem dobre parę dni. Stoją tam cały dzień i całą noc. Boję się wyjść. Nie wiem czemu, przecież jestem do nich przyzwyczajona. Wiem, że jestem obiektem który ma duże zainteresowanie, ale potrzebuję po takim czymś trochę przerwy. W tym szpitalu doznałam szoku. Mogłam stracić życie, mogłam stracić wszystko co osiągnęłam. Głupio mi tak wyjść przed szpital i odpowiedzieć reporterom jak się teraz czuję i co tam robiłam. Co się ze mną działo. A wiem, że będą o to pytać. Czułam strach. Chciałam stąd wyjść od dawna, lecz dzisiaj jak już mogę wyjść, to nie chcę. Boję się. Ale wiem, że musze pokonać strach…
   Staliśmy z Niallem przed drzwiami. Niby chciałam iść, ale z drugiej strony nie. Trzymałam Nialla rękę i za każdym razem, kiedy myślałam co może mnie spotkać przed szpitalem ściskałam mu rękę jeszcze bardziej. Blondyn czuł mój strach, więc szepnął mi do ucha, że wszystko będzie dobrze, że mam zrobić krok i już. Za chwilę będziemy w samochodzie i pojedziemy do domu.
No więc zdałam się na odwagę i zrobiłam ten krok. Niall otworzył drzwi, a wszystkie flesze skierowały się na nas. Oślepiały mnie, więc wzięłam głowę w dół. Niall ciągnął mnie za sobą, a drugą ręką odpychał wszystkich którzy stali nam na drodze. W końcu doszliśmy do jego samochodu, a ja siedząc w środku poczułam ulgę. Odepchnęłam głośno i spojrzałam przed siebie. Całą drogę nie odzywaliśmy się. Niall siedział skupiony na drodze, a ja patrzałam w okno, po którym zaczęły spływać duże krople.
Gdy dojechaliśmy do domu, blondyn od razu otworzył mi drzwi i dał swoją bluzę. Nie wiem po co przecież do domu mamy zaledwie pięć kroków, jednak doceniam jego starania. Wiem, że chce dla mnie wszystkiego co najlepsze.
W środku wszyscy siedzieli w salonie i wyczekiwali mnie. Siedzieli w ciszy, więc my ją przerwaliśmy. Nie podobało mi się to, że tak się mną opiekują. Wiem, że się starają, ale nic mi już nie jest. Żyję i normalnie funkcjonuję, dlatego nie chcę, by aż tak się mną przejmowali. Mówiłam im, ale oni nadal swoje. Z nimi nie wygram. Posadzili mnie na kanapie, przykryli kocem i podali ciepłe kakao. A następnie włączyli jakiś film. Wszyscy razem spędzaliśmy czas. Jak to oni powiedzieli: „Dopóki ty nie będziesz mogła chodzić do szkoły i będziesz musiała siedzieć w domu, tak długo my będziemy się tobą opiekować i spędzać z tobą czas.  Jesteśmy tutaj dla Ciebie”

Ja uroniłam pare łez, bo to mnie poruszyło. Odpowiedziałam im krótko „A ja jestem tutaj dla was”
*Dwa dni później*
Obudziłam się o 10 i poszłam się ubrać. Wybrałam zestaw na dzisiaj i poszłam do łazienki. Tam się przebrałam, zrobiłam lekki makijaż i uczesałam włosy, a gdy już byłam gotowa opuściłam łazienkę i zeszłam na dół. Wszyscy siedzieli w kuchni, więc tam weszłam i się z nimi przywitałam. Od razu podali mi talerz z tostami i kazali jeść. Byłam głodna, więc się nie opierałam. Niestety, a może i stety, chłopaki nie dostali dzisiaj wolnego, więc już myślałam, że będę sama i będę mogła porobić coś na co będę miała ochotę. Cały czas prawie leżę, więc bardzo bolął mnie kości, a oni na nic mi nie pozwalają.
Gdy tylko skończyliśmy śniadanie, chłopaki się z nami pożegnali i wyszli. Myślałam, ze Dan też wychodzi, ale jak się okazało tylko Perrie ma próby, a Dan zostaje ze  mną. Na pewno pozwoli mi na więcej niż chłopacy, ale też nie do końca.
Kiedy Dan siedziała w pokoju i była zapatrzona w telewizor, ja poszłam na górę i przebrałam się w dresy. A gdy zeszłam na dół oznajmiłam jej, że idę pobiegać. Nie chciała mnie puścić, no ale też nie mogła mię zatrzymać. Dlatego postanowiła pójść ze mną. Zgodziłam się na to, bo nie miałam innego wyboru i tak i tak by za mną pobiegła. Dlatego przebrała się i razem wybiegłyśmy z domu. Włożyłam z uszy słuchawki i zapuściłam muzykę, podobnie zrobiła Dan. Oczywiście nie rozmawiałyśmy. A biegałyśmy z godzinę. Dobrze mi to zrobiło. W końcu mogłam się trochę poruszać.
-Tylko nic nie mów chłopakom –powiedziała zdyszana Dan, gdy tylko przekroczyłyśmy próg domu
-A o czym?
-No, że wypuściłam Cię na dwór i pozwoliłam biegać. Jakby się dowiedzieli to by mnie zabili –zaśmiałam się i oczywiście przyrzekłam, że nic im nie powiem. A następnie poszłam wziąć prysznic.
Gdy zeszłam na dół była już 13. Oglądałyśmy z Dan jakieś filmy, które leciały w tv i rozmawiałyśmy. A o 15 zadzwonił dzwonek do drzwi, Dan poszła otworzyć a po chwili weszła do pokoju i powiedziała, że to do mnie. Zaraz za nią szli Dawid i Matt. Ucieszyłam się na ich widok i przytuliłam każdego, następnie dając buziaka w policzek. Zrobiłam im herbaty i poprosiłam by usiedli. Zapoznałam ich z Dan, bo nie chciałam żeby siedziała sama w pokoju. Mogła przecież z nami rozmawiać. Miło było. Chłopaki bardzo się o mnie martwili, tak samo jak chłopacy z tej całej `drużyny` z którą grałam na boisku. Powiedzieli, że ich tajna bron prawie zginęła. Rozśmieszyła mnie cała ta sytuacja. Ogólnie to była fajna atmoswera chłopaki polubili się z Dan, więc to też było miłe. O 18 chłopaki poszli a godzinę po nich wrócili nasi chłopacy. Albo raczej nasze `dzieciaczki`.
O 22 wszyscy poszliśmy się położyć spać.
_______________________________________________________
Może nie działo się tutaj za dużo, ale w następnym będzie :D 

niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział 28.

             Okej wiem, że może nie wszyscy przeczytali tamten rozdział. Dlatego jeżeli jeszcze go nie przeczytaliście to zapraszam jest krótki, więc raz dwa wam to pójdzie :) No a wracając do tematu: Nie mogę się doczekać, więc dodaję : ) Na dole macie niespodziankę, która was raczej ucieszy : )
Miłego czytania wam życzę :** Włączcie muzykę :***              
_________________________________________________________________________________

                          włącz: http://www.youtube.com/watch?v=9RtHCAJkMF4
                                         
                              Parę dni później.
*Oczami Nialla*
Cały czas jestem przy niej. Wiem, że jej stan jest ciężki i wiem, że może lada moment umrzeć, jednak nie dopuszczam do siebie tej myśli. Boję się, ją stracić. Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Jest dla mnie wszystkim. Jest moim powietrzem, najlepszym narkotykiem. Jest moim sercem, a bez serca nie da się żyć. Ona nie może umrzeć. Będę robił co w mojej mocy by tak się nie stało.
-Cześć kochanie –powiedziałem gdy się obudziła. Jej oczy skierowały się na mnie, a na twarzy pojawił lekki uśmiech. Pocałowałem ją w czoło, bo tylko tyle mogłem w tej chwili zrobić. Nie mogłem patrzeć jak cierpi. Była coraz słabsza. Lekarze mówili, że jej stan zależy od szczęścia. Jeżeli je ma, przeżyje operacje, która ją czeka. A jeżeli nie, to umrze może nawet szybciej. Nie wiem, czy chciał mnie tym uspokoić czy raczej jeszcze bardziej pogrążyć? Myślę, że to drugie, bo jego słowa cały czas chodzą mi po głowie. Jestem zestresowany, chyba bardziej niż ona. Próbuję sobie przypomnieć wszystkie chwile spędzone razem, jednak gdy tylko to robię, to musi coś to zakłócić. W tym przypadku jest to, że od razu mój mózg mówi „To był pierwszy i ostatni raz” ostatni raz naszego szczęścia. Jestem zły, że nie dałem jej się leczyć szybciej. Może gdyby miała operację szybciej, to teraz nie była by ona taka ryzykowna? Nie wiem. Ale jestem pewny, że to moja wina. Mogłem szybciej zaaragować. Mogłem coś zrobić, a nie patrzeć tylko na swoje potrzeby…
Dopiero teraz zrozumiałem, że cały czas krążę po Sali, a Klaudia przygląda mi się z uśmiechem.
-Niall –wyszeptała cicho, a ja raz dwa znalazłem się u jej boku. Złapała mnie za rękę i zaczęła:
-Bez względu co się stanie, proszę Cię nie obwiniaj się za to. Znam Cię i wiem, że próbujesz zwalić moją chorobą na siebie. Ale to nie jest rozwiązanie. Jeżeli będziesz mówił, że to tylko i wyłącznie twoja wina, to ja będę cierpieć. Jesteś wspaniałym chłopakiem i chcę żebyś o tym wiedział. Kocham Cię i zawszę będę.
Po moim policzku spłynęła łza, którą Klaudia wytarła. Przytuliłem się do niej i powiedziałem, że też ją kocham. Podziwiam ją. Tyle w życiu przeszła. Tyle wycierpiała. Teraz leży w ciężkim stanie w szpitalu, a martwi się o mnie. W ogóle nie płacze. Ciągle się uśmiecha.
-Dlaczego się uśmiechasz? –wiem, że może to jest nie na miejscu, ale musiałem spytać. Przecież w takiej sytuacji, nie można się śmiać.
-Patrzę na twoją przerażoną twarz i po prostu nie da się płakać. Jesteś taki uroczy. A tak poza tym, cieszę się tym co mam. Cieszę się, że spotkałam Ciebie. Gdyby to nie nastąpiło, na pewno leżała bym teraz w szpitalu i modliła o śmierć. Na pewno nigdy bym nie uwolniła się od rodziców i nigdy nie zaznała spokoju. A śmierć była by jednym z najlepszych wyjść.
-Jednak to się nie stało. Jesteś tutaj. Ze mną. Z osobą która kocha Cię ponad życie i nie pozwoli Ci odejść. Jesteś moi światem. Proszę Cię nie odchodź.
-To nie odemnie zależy Niall –teraz po raz pierwszy od pobytu w szpitalu, zauważyłem łzy w jej oczach, które już po chwili wydobyły się na zewnątrz. Przytuliłem ją i pocałowałem w czoło. Tak strasznie tęsknie za nią- uśmiechniętą, ale nie z powodu mojego zakłopotania, tylko cieszącej się z życia. Za nią malutką, krzątającą się po domu i robiącą wszystko by tylko mi dokuczyć. Za nią nadzwyczaj delikatną i kruchą.
-Czas na operację. –do Sali wszedł lekarz. Spojrzałem na nią, a ona złapała mnie za rękę i powiedziała:
-Włóż rękę pod poduszkę. –zrobiłem tak jak prosiła. Wyciągnąłem z pod niej kopertę. Wiedziałem, że to list. Spojrzałem na nią, załzawionymi oczami i pocałowałem delikatnie w usta. Tak bardzo tego potrzebowałem.
-Wszystko będzie dobrze. Bądź silna. Czekam tutaj na Ciebie. Kocham Cię. Nie odchodź. –mówiłem aż do czasu, gdy zniknęła mi z oczu. Usiadłem na krześle i otworzyłem list. Po czym zacząłem czytać:
„Oboje wiemy, że mój stan jest ciężki, a ja mogę nie przeżyć tej operacji. Dla tego jeżeli mnie zabraknie na tym świecie, chcę abyś wiedział, że kocham Cię całym swoim chorym sercem. Ty wiedziałeś jaką miałam sytuację w domu i mimo to, nie zostawiłeś mnie, a każdy inny by to zrobił. To ty jesteś moją drugą połówką, na którą tak długo czekałam i mogę tak szybko stracić. To ty wspierałeś mnie na każdym kroku. To przy tobie czułam się bezpiecznie, wiedziałam że nic mi nie grozi. Przy tobie spędziłam najlepsze chwile swojego życia. Wiem, że mieliśmy czasem upadki, ale doskonale sobie z tym radziliśmy. Wierzyliśmy w swoją miłość i to było najważniejsze. Nie sądziłam, że mogę spotkać kogoś tak wspaniałego jak ty. Nie sądziłam też, że mogę umrzeć w tak młodym wieku. Jak widać –życie lubi zaskakiwać. Jesteś wspaniałym chłopakiem i jeżeli mnie zabraknie, nie przejmuj się mną, znajdź sobie dziewczynę. Po postu bądź szczęśliwy. Ja będę Ciebie wspierać na każdym kroku, tak jak ty wspierałeś mnie. Lecz ja będę z góry. Obiecuję, że zawsze będziesz czuł moją obecność. Nawet gdy mnie zabraknie, wiedz że tak naprawdę cały czas jestem przy tobie i bardzo bardzo mocno Cię kocham. I nigdy nie przestanę. Trzymaj się.
I gdyby operacja się nie udała to…do zobaczenia tam u góry. Będę na Ciebie czekać :*
                                           Twoja Klaudia xx”
W oczach miałem łzy, nie umiem opisać tego jak się teraz czuję. Po przeczytaniu tego listu, moje obawy, że ją stracę stawały się coraz bardziej większe. Czekałem tylko na lekarzy którzy powiedzą mi, że Klaudia żyje i mogę do niej wejść. Siedziałem w tej Sali, na krześle w ciszy i powoli próbowałem sobie wszystko poukładać. Tyle się wydarzyło w tak krótkim czasie, że nie mogę nawet tego ubrać w słowa. To mnie przerasta, dlatego ona musi żyć. Musi mi pomóc się pozbierać. Przecież ja nie pogodzę się z jej śmiercią nigdy.
Czekam tutaj już 2 godziny. Tym czasie przyszedł do mnie Zayn, który mnie wspiera. Tylko on mógł przyjść. Jest mi ciężko dlatego cieszę się że jest tutaj ze mną. Chodzę poddenerwowany i nie mogę się uspokoić.
   Minęło już 3 godziny. A z Sali wyszedł lekarz, spojrzał na mnie i powiedział:
*Oczami Danielle*
Jestem roztrzęsiona. Jak to się w ogóle mogło stać? Dojechaliśmy z Liamem do szpitala. Klaudia ma operację. Może jej nie przeżyć, a ja się z nią nie pożegnałam. Jak ja mogłam? Dopiero teraz dochodzą do mnie informację, które wstrząsnęły moim życiem.
Weszliśmy na korytarz na którym jest Klaudia. Na samym końcu siedział Zayn z podpartymi rękoma. A Niall siedział oparty o ścianę i płakał. Minęliśmy właśnie lekarza, więc zaczęliśmy biec.
-Zayn! Co się stało? Co z Klaudią? Czy ona….? –wręcz zaniemówiłam. Łzy napłynęły mi do oczu i wtuliłam się w Liama. A Niall wstał, podszedł do nas i się uśmiechnął
-Ona żyje.
Sama już nic nie rozumiałam z tego.
-Ale jak to…? Dlaczego płaczesz?
-To łzy szczęścia. Moje szczęście będzie już ze mną….NA ZAWSZE!
_________________________________________________
No to proszę. Ostatni rozdział. Postarałam się i mam nadzieję że wam się spodobał. Chciałabym, żebyście wynagrodzili mi jakoś to, że pisałam tyle czasu dla was i ten ostatni raz skomentowali co sądzicie o blogu. Wiem, że większość z was nie komentuje, bo wam się po prostu nie chce. Ale byłabym szczęśliwa, jeżelibyście ten jeden raz się pofatygowali.
Chcę podziękować tym osobom które komentują cały czas. Cały czas ze mną byli i mnie wspierali. Dziękuję wam za motywację. Bez was nic by tu nie było. Kocham was. Jesteście najlepsi :*

Myślę, że to jeszcze nie koniec i będziecie czytać moje inne blogi. :**
                                ______________________
Napisałam to, gdy chciałam skończyć na tym rozdziale bloga, ale tak przemyślałam sprawę i może da się coś jeszcze wymyślić, by on jeszcze trwał? Sądzę że tak. Więc, jeżeli tylko chcecie ja będę pisać dalej, a ten `epilog` nie będzie epilogiem, tylko normalnym rozdziałem. Co wy na to? Zgadzacie się? Komentujcie, wyrażajcie swoje opinie, i te złe i te dobre : ) Czekam :**

sobota, 17 sierpnia 2013

Rozdział 27.

Obudziłam się o 10. Spojrzałam na blondyna, który jeszcze spał i tak przez jakieś najbliższe 5 minut. Później już wstałam i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej zestaw na dzisiaj i poszłam z nim do łazienki. Tam się przebrałam, zrobiłam makijaż, a włosy uczesałam w niechlujnego koka. Następnie zeszłam na dół i zrobiłam nam śniadanie. Dzisiaj była sobota, więc i ja i Niall mieliśmy `wolne` ja od szkoły, on od pracy.
Wzięłam tackę, na której miałam naleśniki i inne dodatki i zaniosłam wszystko do naszego pokoju. Postawiłam tackę na biurku i wczołgałam się pod rękę śpiącego jeszcze Nialla.
 Blondyn się nie obudził, więc też postanowiłam się zdrzemnąć jeszcze, no ale właśnie w tym momencie otworzył oczy.
-Cześć kochanie. Zrobiłam nam śniadanko –przywitałam go i pocałowałam w czoło.
-A może tak buziak i usta? –podniósł znacząco brwi, na co ja odpowiedziałam:
-Najpierw śniadanko.
-No dobrze, dobrze. –zaśmiał się, a ja mu podałam tackę, po czym oboje zabraliśmy się za jedzenie.
A gdy już skończyliśmy dałam mu tego buziaka, po czym on poszedł się ubrać, a ja włączyłam laptopa. Oczywiście zalogowałam się na to co chciałam i przejrzałam wszystko. A gdy Niall wrócił wyłączyłam wszystko i zeszłam z nim na dół. Przywitaliśmy się z wszystkimi i dosiedliśmy się do nich.
-No to co dzisiaj robimy? –zapytał Louis
-Może plaża? –powiedział Harry
-Człowieku, czy ty widziałeś jak jest na dworze? –powiedziałam pokazując na mokre szyby. Harry jak i każdy się zaczeli śmiać. A ja zaraz z po nich.

-No to może obejrzymy tylko jakieś filmy? 
-Ale to jest nudne. 
-No to wymyślcie coś lepszego -ciągnął się dialog co będziemy dzisiaj robić, aż nagle Niall wykrzyczał;
-Howanego! 
-Świetny pomysł
-Tak
-Ja chcę
No i się zaczęło. Niall miał szukać, bo to on wymyślił tą zabawę. Nie chciał, no ale musiał. 
*Oczami Nialla*
Nie dość, że wymyśliłem nam zabawę, po jeszcze muszę szukać. Policzyłem, więc do 30 i zacząłem szukać. Najpierw wybrałem moje ulubione miejsce czyli - kuchnia. No i tam znalazłem Dan. Następnie poszedłem na górę. Tam znalazłem Li, Lou, Hazzę i Perrie. Znowu wróciłem na dół i w salonie znalazłem Zayna. Została mi jeszcze Klaudia, której nie mogłem znaleźć. Lecz w końcu otworzyłem wielką szafę, które stała pod schodami. Nie było tam nic innego, tylko pełno ciepłych płaszczy, jednak gdy pogrzebałem dalej, znalazłem Klaudię. Miałam zamknięte oczy. Szybko ją wyciągnąłem i zawołałem resztę. Zadzwonili po karetkę. Pojechałem z nimi, wcześniej mówiąc przyjaciołom, że Klaudia ma przecież chore serce...
*w szpitalu* 
Właśnie dojechaliśmy, lekarze zabrali Klaudię na jakiś oddział. Strasznie się o nią boję. Mam nadzieję, że to nic poważnego. Jeszcze wczoraj była taka szczęśliwa...
_____________________________________
Wiem, że krótki ten rozdział, ale was pocieszę i napiszę, że epilog mam już napisany i jak będzie tutaj dużo komentarzy, to mogę go dodać bardzo szybko : ) Nawet zaraz, bo jest napisany. Świetnie mi wyszedł. Mnie się podoba i wam myślę, że też się spodoba :) Komentujcie i czekajcie :)
         Do następnego :**

czwartek, 15 sierpnia 2013

Rozdział 26.

W kominku ogień, a w około niego pełno świeczek i płatków róż. Podobnie na stole, na którym również znajdowała się lampka wina i dwa kieliszki. A w tle romantyczna muzyka. Ogólnie w domu było ciemno, przecież salon oświetlały tylko małe świeczki i ogień w kominku. Nie spodziewałam się czegoś takiego. Niall się postarał. Tak byłam w to wszystko zapatrzona, że nawet nie zauważyłam kiedy  Niall mnie pociągnął za rękę i siadając na kanapę, posadził na swoich kolanach. Po czym musnął moje usta bardzo delikatnie. Podobało mi się. Lecz uciekłam mu z kolan, a gdy już stałam na drugim stopniu schodów rzuciłam tylko że zaraz wracam i pobiegłam na samą górę. Nie chciałam chodzić w tych ubraniach, więc postanowiłam je zmienić i tak też zrobiłam. Już po chwili miałam nałożony inny zestaw. <klik>
Zeszłam na dół. Niall już zdążył nalać do kieliszków wina i gdzieś się ulotnić. Poszłam więc sprawdzić do kuchni, no i tam go zastałam. Usiadłam na blacie i patrzałam jak przygotowuje jakieś jedzenie. Przypatrywałam mu się uważnie, a on był bardzo skupiony na swoim zajęciu, jednak trzy razy spojrzał na mnie kontem oka. A kiedy skończył zabrał to co przygotował i znikł mi z widoku. Nie czekałam długo a już był przy mnie. Podszedł, złapał mnie za biodra i czule pocałował. Po czym wziął na ręce i zaniósł na kanapę w salonie. A następnie podał jeden z kieliszków i wzniósł za nas toast. Łyknęliśmy trochę i to odłożyliśmy, po czym skosztowaliśmy jedzenia Nialla. A następnie oparłam się całkowicie o kanapę, a Niall się położył kładąc głowę na moich kolanach. Rozmawialiśmy sobie. Było bardzo miło, bo już od dawno nie mieliśmy okazji zająć się tylko i wyłącznie sobą. Mijały minuty, a my cały czas z uśmiechem na ustach. Rozmawialiśmy praktycznie o wszystkim i o niczym. A gdy już minęła godzina, Niall mnie przeprosił i poszedł gdzieś, a po chwili wrócił z dwoma kartkami. Usiadł koło mnie i wręczył mi kartkę. Na której było napisane "I ♥ him" A na jego "I ♥ her" Uśmiechnęłam się pod nosem, a Niall włączył samo wyzwalacz w aparacie. I mnie pocałował do zdjęcia.
Po czym dodał je na swojego tt z dopiskiem "I Love You"
Wtedy znowu już mieliśmy czas dla siebie, jednak była już ok godzina 18, a wiadomo nie jesteśmy tutaj sami, więc niedługo powinni wrócić chłopaki i Dan. Więc poprosiłam Nialla o spacer. Zgodził się, więc poszłam po jakiś sweter bo wieczory są mroźne, a jak wróciłam Niall już wszystko miał wyniesione do kuchni, a świeczniki były pogaszone. Jako pierwsza wyszłam z domu i już zaraz dołączył od mnie Niall, kótry złączył nasze ręce i pociągnął mnie w stronę parku. Cały czas miałam wrażenie że ktoś nas śledzi, czy coś. Jednak nie skupiałam się na tym za bardzo, aż do czasu kiedy szliśmy ścieżką gdzie nie było prawie wcale świateł. Powiedziałam o tym Niallowi i wtedy po raz pierwszy się odwróciłam, Niall zrobił to samo i zaczął się śmiać. Ochrzaniłam go za to, a on mi wytłumaczył, że to tylko ich ochroniarz. Kamień spadł mi z serca, tak strasznie się bałam. Szliśmy jeszcze chwilę i usiedliśmy na ławce. Teraz już zrobiło się naprawdę zimno i do tego zaczął wiać zimny wiatr. Niall zauważył że chowam ręce w rękawy i się trzęsę, więc dał mi swoją bluzę. Nie chciałam jej wziąć, bo teraz on był w samej bluzce z krótkim rękawkiem. Ale był uparty. Więc jedyne co mogłam zrobić to wtulić się w niego, żeby i jemu było cieplej. Siedzieliśmy w ciszy, bo teraz rozkoszowaliśmy się samą swoją obecnością.
-Czemu ten facet za nami chodzi? -zapytałam, patrząc na ochroniarza który siedział ławkę dalej od nas.
-Musi nas pilnować.
-Ale dlaczego? No chyba nikt nam nic nie zrobi.
-A skąd wiesz, że ja nic nie zrobię?
-Czy ty coś sugerujesz? Chcesz mnie zgwałcić? -zaśmiałam się.
-Nie, bo ochroniarz patrzy, takie rzeczy tylko w domu. -wybuchłam śmiechem i przykułam uwagę ochroniarza, który teraz perfidnie się na nas patrzał.
-Idziemy do domu? -zapytałam, a Niall tylko kiwnął głową na tak i wstał z ławki, a ja za nim. Złapałam go za rękę i ruszyliśmy w stronę powrotną.
*W domu*
Weszliśmy do domu. Wszyscy już byli bo światła paliły się w całym mieszaniu, a ich śmiechy można było usłyszeć nawet na dworze. Ściągnęłam buty i bluzę Nialla, po czym poszłam się do nich przywitać, ponieważ dzisiaj dopiero teraz widzę, ich po raz pierwszy.
-No no no, widzę że się balowało. -powiedział oczywiście z chytrym uśmieszkiem Harry
-No a coś ty myślał? -zapytałam, podnosząc do góry jedną brew.
-No to jak było? -zapytał Zayn, który siedział koło Perrie, która zapewne dzisiaj u nas nocuje
-Nie mogę zdradzać szczegółów, powiem wam że było super, a teraz idę się umyć. Do zobaczenia później -powiedziałam ostatnie słowa i poszłam na górę. Weszłam do naszego pokoju i wzięłam potrzebne rzeczy, a następnie poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby i się ubrałam. Muszę przyznać że wyglądam nieźle w ciuchach Nialla.
Wyszłam z łazienki i znalazłam się w naszym pokoju, w którym siedział Niall.
-Widzę, że ktoś się rządzi -spojrzał na `moją` bluzkę i się uśmiechnął.
-No wiesz, tak mi się spodobała twoja bluza, że postanowiłam pożyczyć także bluzkę.
-No i świetnie, wyglądasz w niej lepiej niż ja. -zaśmiałam się i usiadłam koło niego na łóżku. Pocałowałam go i spytałam czy idziemy zjeść kolację. Niall postanowił że najpierw się wykąpie (co do niego nie podobne, kolacja na drugi plan spada?) a później pójdziemy zjeść. No więc kiedy on zniknął za drzwiami łazienki, ja żeby zająć sobie czymś wolny czas, włączyłam laptopa. Zalogowałam się najpierw na tt i obejrzałam nasze zdjęcie. Było trochę hejtów, trochę osób życzyło nam wszystkiego co najlepsze, a jeszcze inni pisali że ładnie razem wyglądamy. To miłe z ich strony, jednak nie rozumiem tych osób co nasz hejtują. Skoro Niall jest ze mną szczęśliwy, to powinni to chyba zaakceptować, prawda? No ale cóż. I tak się tym nie przejmuję. Ważne, że mam Nialla, a opinia innych ludzi nie jest ważna.
Przejrzałam jeszcze inne stronki, a kiedy Niall opuścił łazienkę wyłączyłam laptopa i zeszliśmy na dół. Wszyscy siedzieli w kuchni i już jedli, więc nie musieliśmy sobie nic robić, ponieważ były naleśniki na stole. Niall od razu zabrałam się za jedzenie, a ja najpierw życzyłam wszystkim smacznego.
   Po kolacji wszyscy usiedliśmy na kanapie i Liam włączył jakiś film. Horror. Był naprawdę straszny. Perrie i Zayn siedzieli razem, Dan z Liamem, ja z Niallem. Tylko Lou i Harry takie króliki przestraszone, zawinięte w koce, siedzieli na dwóch osobnych fotelach.
   Gdy dochodziła już godzina 22, film się skończył i wszyscy poszliśmy do swoich pokoi. Położyłam się i wtuliłam w nagi tors Nialla. Czułam jak bije mu serce, to była muzyka dla moich uszu.
-Dziękuję. -wyszeptałam po dłuższej chwili
-Za co?
-Za ten dzień. Kocham Cię, jesteś całym moim światem. Nie wiem co bym zrobiła, jakbym Cię straciła.
-Nie stracisz mnie. Obiecuję. Kocham Cię całym swoim sercem i nigdy Cię nie zostawię. Już szybciej przestanę jeść. -powiedział, a ja się zaśmiałam.
-Dobranoc Niall
-Dobranoc Klaudia -pocałował mnie w czoło i wtedy usnęłam.
______________________________________
No to macie nowy rozdzialik. Teraz mi nie napiszecie że jest krótki, bo według mnie nie jest i bardzo się starałam żeby go napisać. : ) Mam nadzieję że to docenicie i skomentujecie ;c Bo ostatnio mam bardzo mało kom, pod ostatnim tylko 3 ;c No ale cóż...
Fajnie, że głosujecie w ankiecie. Chociaż to robicie :D No to do następnego :**
A i zapraszam na mojego nowego bloga: http://opowiadanie-o-one-direction-tak.blogspot.com/