sobota, 13 lipca 2013

Rozdział 20.


Obudziłam się i od razu spojrzałam na zegar. Była 9:03. Przetarłam oczy i spojrzałam w stronę okna. Słońce świeciło, czyli była  ładna pogoda. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej jakiś zestaw. Po czym poszłam do łazienki żeby się w niego przebrać. <klik>Oczywiście zrobiłam też makijaż i uczesałam włosy. Gotowa zeszłam na dół. Liam i Dan siedzieli w salonie i coś oglądali w TV. Przywitałam się z nimi i sama poszłam do kuchni, żeby coś zjeść.
Zrobiłam sobie szybkie „danie”, czyli płatki z mlekiem. Po 10 minutach już miałam zjedzone. Kiedy wkładałam brudne naczynia do zmywarki, wszedł do kuchni Li. Nie miał jakiejś zadowalającej miny, więc trochę się obawiałam.
-Coś się stało?
-Bo wiesz, wujek, to znaczy, twój tata jest w szpitalu. Dzwoniła twoja mama do mojej. Oni wiedzą że jesteś z nami, bo nikt inny by cię nie wziął. Nie chcą cię z tąd zabierać, bo wiedzą że tu masz lepiej.
-Czy mama była pijana kiedy dzwoniła do twojej? –zapytałam, bo to jest dziwne, żeby ona się o mnie martwiła i chciała dla mnie tego co najlepsze, a co dopiero tata.
-Nie wiem, ale mam pytanie, chcesz wrócić do Polski? Lekarze prawdopodobnie nie dają twojemu ojcu dużo dni życia, sama wiesz z jakich powodów. –No tak jak ciągle pił…
-Tak, chcę, nawet dzisiaj. Ale…-zawahałam się, ale nie chce tam już zostać na zawsze- czy będę mogła tu wrócić –Liam się zaśmiał i odpowiedział:
-Oczywiście że możesz..
-Dziękuję –przytuliłam go i weszła Dan.
-Jak chcesz mogę lecieć z tobą.
-Nie, dam sobie radę, ale gdybyście mogli, to załatwicie mi samolot? I w jakim szpitalu leży tata?
-My się tym zajmiemy, a ty idź się spakować. Nie bierz wszystkich ciuchów, bo jeszcze tutaj wrócisz, mamy nadzieję że nie będziesz tam długo. –powiedziała Dan, a ja zrobiłam tak jak kazała i poszłam się spakować.
Sięgnęłam największą walizkę jaka była w pokoju i wpakowałam w nią 1/3 moich ciuchów, no bo po co mi więcej? Jadę tam zobaczyć co z ojcem, a nie żeby zostać na zawsze…. W wolne miejsca wsadziłam moje potrzebne rzeczy z łazienki. M.in. szczoteczka, i takie tam. Raz dwa i byłam spakowana. Zeszłam na dół i walizkę postawiłam przy drzwiach, po czym poszłam do kuchni. Liam rozmawiał przez telefon, a Dan trzymała jakąś kartkę w ręce. Podała mi ją i powiedziała że w tym szpitalu leży tata. Przeczytałam ją. Wiedziałam gdzie to jest. Blisko mojego domu.
Kiedy Li skończył rozmawiać, powiedział że taxówka zaraz będzie. Więc zaczęliśmy się ubierać. Ja tylko buty i byłam gotowa.
-A, czy mogę się pożegnać z Niallem?
-Jedziemy na lotnisko. My wszystko załatwiliśmy
-Ale..
-Żadnych ale, my wszystko załatwiliśmy – i co ja mogłam zrobić? Chciałam się z nim pożegnać, przecież nie wiem na ile tam wyjeżdżam. Nie wiem kiedy wrócę, kiedy się spotkamy. Nie mam pojęcia. Obawiam się, sami wiecie z jakich powodów, ale ufam blondynowi i wiem, a raczej wierzę że nic głupiego nie zrobi..
    Tak jak mówili, taxówka przyjechała po 5 minutach. Zapakowaliśmy moją walizkę i weszliśmy do samochodu. Były trochę korki, więc nie za szybko tam dotarliśmy. No ale jakoś daliśmy radę, żeby się wyrobić w pół godziny. Myślałam ze więcej czasu nam to zajmie.
   Razem weszliśmy na lotnisko. Liam poszedł do tej tam całej kasy, czy czegoś i odebrał bilety. Czekaliśmy jeszcze 25 minut i miał być samolot. Czas dłużył mi się i dłużył. Cały czas myślałam o Niallerze.
I w pewnym momencie odwróciłam się i go zobaczyłam. Szedł w naszą stronę. Czułam się jakbym widziała go po raz pierwszy od jakiś 10 lat. Naprawdę. Jego widok strasznie mnie ucieszył. Szybko wstałam z miejsca i podbiegłam do niego. Rzuciłam mu się na szyję, przez co zgubił walizkę którą trzymał w ręce.
-Cieszę się że Cię widzę. –wyszeptałam mu na ucho. Czułam że się uśmiecha. –A po co ci te walizki?
-Lecę z tobą.
-Naprawdę? –odchyliłam się trochę żeby spojrzeć mu w oczy, a kiedy potwierdził że leci ze mną do Polski pocałowałam go.
    Czekaliśmy jeszcze 10 minut i poszliśmy na odprawę. A później do samolotu. Kiedy już się w nim znaleźliśmy i zajęliśmy miejsca, oczywiście Niall wyciągnął jedzenie. A ja nałożyłam na uszy słuchawki i włączyłam muzykę. Nie wiem czemu ale w samolocie zawsze śpię, i tak było też tym razem. Po 10 minutach lotu, spałam.
      Obudziła mnie stewardessa, która mówiła że zaraz lądujemy w Polsce, więc mamy zapiąć pasy. Obudziłam Nialla który też spał i powiedziałam co ma zrobić.
    Natomiast po 10 minutach już byliśmy na miejscu i wychodziliśmy z samolotu. Po czym odebraliśmy swoje bagaże, a ja zamówiłam taxówkę, ponieważ Niall nie znał polskiego.
     Samochód zatrzymał się pod moi domem. Strasznie się bałam tego co zobaczę w środku. Ten zapach, a raczej smród roznosi się pewnie po całym domu, który jest cały poobrzucany ciuchami i butelkami.
Niall wziął nasze walizki, a ja podeszłam do drzwi by je otworzyć. I było tak jak podejrzewałam. Gdy tylko przekroczyłam próg, smród doszedł do mojego nosa, a oczy zaczęły mię piec. Już dawno nie czułam tego zapachu, więc teraz uroniłam parę łez. Niall stał zaraz za mną. A kiedy zobaczył ten dom, najwyraźniej się przestraszył. Pewnie nigdy nie widział tak zaniedbanego domu jak ten. Złapał mnie za ramiona i odwrócił w swoją stronę, poczym wyprowadził z domu. Kazał mi go zakluczyć, więc zrobiłam tak jak kazał. Następnie powiedział że mam zadzwonić po taxówkę. To też zrobiłam. Kiedy już przyjechała wpakował nasze rzeczy do auta i usiadł koło kierowcy, a ja z tylu. Jak się okazało facet mówił po angielsku, więc Niall się z  nim dogadał. Kazał nas zawieść do najbliższego hotelu. I tak też się stało. Po 10 minutach staliśmy przed wielkim budynkiem. Cieszę się że Niall mnie z tamtąd zabrał. On jest moim bohaterem.
    W końcu byliśmy w pokoju. Wielkim pokoju. Nawet chłopaki nie mają takich wielkich. No ale się nie dziwię, ponieważ Niall zabrał nas do najdroższego jaki tylko mógł być. Pięciogwiazdkowy.
-Dziękuję –powiedziałam i usiadłam na wielkim łóżku. Niall spojrzał na mnie i spytał:
-Za co?
-za to że przyleciałeś tutaj ze mną i nie pozwoliłeś zostać w tamtym domu. Nawet nie wiesz, jakie złe wspomnienia mi przyniósł.
-Robię wszystko dla twojego dobra. Kocham Cię po prostu.
Wstałam i go przytuliłam a zaraz z uśmiechem na twarzy zapytałam:
-A jak ci się podoba Polska? Nigdy tu nie byłeś, nawet nie wiesz co to będzie, jak wasze fanki się dowiedzą że właśnie tutaj się znajdujesz.
-Polska, to wspaniałe państwo. Piękne dziewczyny, jedną mam przed sobą. –powiedział i mnie pocałował. Poczułam że mam motylki w brzuchu. Niall jest taki słodki, że każde wypowiedziane przez niego słowo, przyprawia mnie o dreszcze. Nawet nie sądziłam że może mnie w życiu spotkać coś tak wspaniałego, jak blondyn. Dziękuję życiu za to że tak właśnie się potoczyło i go poznałam. Nie sądziłam że moje Zycie może nabrać kolorów, może być piękne…. Myliłam się, teraz wiem że nawet mnie może spotkać coś dobrego. Ale że Az tak dobrego, to nie sądziłam….
-To chcesz jechać do tego szpitala?
Przełknęłam ślinę, bo trochę się obawiałam tego „spotkania”. Zobaczę rodziców, po ucieczce z domu. Tak naprawdę nie powinnam przejąć się nimi. Dlaczego? Dlatego że zrobili mi z życia piekło. Przez nich wiele wycierpiałam. Stałam się strasznie samodzielna. Zamknęłam się w sobie. Nie było dnia, żebym nie płakała. W szkole nikt mnie nie lubił, dlatego czemu polubił mnie Niall? Może dlatego że nie znał mojej sytuacji, nie wiedział jakich mam rodziców, co się ze mną działo zanim go poznałam, w jakich warunkach żyłam. A może po prostu dlatego że on jest wspaniałym człowiekiem, nie patrzy na to jak ktoś wygląda, jak się ubiera. Tylko patrzy na charakter, na duszę. On nie jest osobą, która zakochuje się w pierwszej, ładniejszej dziewczynie. Widać to przecież po tym że przez wiele czasu nie miał dziewczyny. A codziennie widział inne, ładne dziewczyny. Jednak żadną się nie zainteresował. Bo nie oceniał je po wyglądzie. O ta jest ładna, więc musi być fajna, zabawna, troskliwa itp. On czekał na tą jedyną. I teraz wierzę że to właśnie ja nią jestem. Z tą świadomością życie jest o wiele lepsze. Niall jest moim pierwszym i chcę żeby był moim ostatnim chłopakiem. Moim na zawsze…
-To jak?
-Tak, jedziemy.
Zamówiliśmy taksówkę, podałam adres kierowcy i pojechaliśmy do tego szpitala.
No to jest następny rozdział. :D Chyba nie musieliście dlugo czekać, prawda? J
Mam nadzieję że wam się podoba :D
Niestety ostatnio znowu zabrakło komentarzy, 3 czy tam 4 to nie jest nic wielkiego na tyle wejść, naprawdę. ;c Cieszę się że w ogóle wchodzicie, bo to jest już coś, ale moglibyście też zostawić po sobie komentarz, moje życie też było by lepsze. Ja się strasznie staram żeby te rozdziały na tym blogu były jak najlepsze. Na tamtym już się tak nie staram, ale to tylko i wyłącznie wina właśnie czytelników. Tak z dnia na dzień każdy przestał komentować. To smutne najpierw napisać jak najlepiej się umie rozdział, apotem dostać wymuszony komentarz. Ja tez nie lubię pisać że ileś tam kom, nowy rozdział, bo wolę jak sami to napiszecie, bo doceniacie to co dla WAS robię ;c
Ale jeżeli nie sami, no to ja musze ;c
6 kom = nowy rozdział
I proszę żebyście nie pisali z anonima 3 kom, b je usunę, ja wiem kiedy ktoś tak oszukuje, więc proszę tego nie robić. Może na tym blogu nikt tak nie zrobił, ale na tamtym owszem :D
Więc komentujcie, negatywnie, pozytywnie, nie ważne jak, ale komentujcie xd Proszę :**
           Do następnego :*

wtorek, 9 lipca 2013

Rozdział 19.


No to tak: Koncert w końcu się skończył. I ja z dziewczynami siedziałam już w limuzynie, a chłopaki rozdawali jeszcze autografy i robili sobie zdjęcia z fanami. Miałyśmy dużo miejsca, więc każda z nas leżała. Byłyśmy wykończone.
Po 30 minutach przyszli chłopacy. Wpadli do tego samochodu, jak jakieś słonie. Każdy, ciężko wzdychając, opadł na siedzenie.
-Jestem wykończony –oczywiście musiał coś powiedzieć, bo by nie przeżył Lou.
-Nie tylko ty –skomentowałam i wtedy już każdy był cicho. Szybko dojechaliśmy do domu. Najpierw do naszego (mój, Liama i Dan). Pożegnaliśmy się ze „wszystkimi”. Myślę że wiecie z kim nie żegnałam się. I opuściliśmy limuzynę. Od razu po przekroczeniu progu, zrzuciłam z nóg buty i poszłam na górę. Weszłam do swojej łazienki i napuściłam do wanny wody. Ściągnęłam ubrania i rzuciłam je gdzieś w kąt, po czym weszłam do wody. Cały ten pot zmyłam z siebie, co dało mi wielką ulgę. Leżałam w wannie prawie zasypiając, więc kiedy już byłam dokładnie umyta, wyszłam. Owinęłam się ręcznikiem i opuściłam łazienkę.
W pokoju założyłam czystą bieliznę i piżamkę, po czym położyłam się do łóżka. Jednak coś nie dawało mi spać. Tak- byłam głodna. Więc z powrotem musiałam opuścić łóżko. A tak wygodnie się leżało.
   Zeszłam na dół. Nikogo tam nie zastałam. Było ciemno. Więc zapaliłam światło w kuchni i podeszłam do lodówki. Stałam chyba z trzy minuty i zastanawiałam się co mam wziąć. Tak, było tego pełno. Nie to co u mnie w domu. Albo nie było niczego, albo piwo…
W końcu zdecydowałam się na jakiegoś hamburgera. Oczywiście musiałam go podgrzać bo był zimny. Już po minucie siedziałam i jadłam.
Kiedy skończyłam, znowu podeszłam do lodówki. Wyciągnęłam z niej batona i poszłam na górę. Położyłam się do łóżka, zjadłam to co miałam. Papierek odłożyłam na szafkę i wyłączyłam lampkę.
                Następny dzień
-Wstawaj, wstawaj –poczułam, że ktoś mnie sztura i mówi coś do mnie. Kiedy już się lekko obudziłam, wiedziałam że to Dan mnie budzi.
-Co jest? –zapytałam, kiedy już siedziałam z otwartymi oczami
-Jedziemy nad morze. Szykuj się. Masz godzinkę. –powiedziała i opuściła pokój.
Wtedy dopiero wszystko do mnie dotarło. Przetarłam oczy i spojrzałam na zegar. Była 9.
„Pewnie chcą jechać na cały dzień” –pomyślałam i wstałam z łóżka. Podeszłam do okna, by sprawdzić jaka jest pogoda, co było niepotrzebne, bo skoro jedziemy nad morze to musi być ładnie.
Wróciłam, więc do szafy i zaczęłam w niej szukać, czegoś odpowiedniego. W końcu znalazłam krótką bluzkę w paski. Co prawda odkrywała mi brzuch, ale jedziemy nad morze, to i tak ją ściągnę i będę na staniku… Do tego wzięłam też czarne szorty i balerinki. Do torebki, schowałam parę drobiazgów i przewiesiłam ją przez ramię. A na nos założyłam czarne okulary. <kilk>
W łazience zrobiłam lekki makijaż, a włosy związałam w niechlujnego koka. Gotowa zeszłam na dół.
-Cześć –przywitałam się z Liamem, który siedział w kuchni i się objadał.
-Cześć, cześć –odpowiedział z pełną buzią
-Po pierwsze nie mówi się z pełną buzią, a po drugie nie objadaj się, bo jak będziesz się kompał to dostaniesz Skórczu. –zaśmiałam się
-No i co z tego? Jestem głodny. –ja tylko pokiwałam głową i sama podeszłam do lodówki. Wyciągnęłam z niej tego samego batona co wczoraj i go zjadłam.
-No i kto to mówi? –powiedział Liam, patrząc na mnie, jak jem.
-Ja jem tylko batona, a ty?
-A tam!
-No widzisz –rzuciłam i wyszłam z kuchni. Poszłam do salonu. Zastałam tam Danielle.
-O której będą chłopaki?
-Za pół godziny –uśmiechnęła się i poklepała miejsce koło siebie. Usiadłam koło niej i zaczęłam oglądać jakiś film. Jednak przypomniało mi się, że skoro jedziemy tam na cały, lub chociaż pół dnia, no to musimy mieć ze sobą jakieś jedzenie, prawda?
Poszłam więc do kuchni i wzięłam się za robienie kanapek. Liam bacznie przyglądał się temu co robię. A kiedy skończyłam powiedział:
-Właśnie miałem robić kanapki, ale mnie wyprzedziłaś, dziękuję –poklepał mnie po ramieniu, ze  śmiechem
-O ty! Wykorzystałeś mnie! –odwróciłam się i zdążyłam walnąć go w barek. Odwrócił się i z uśmieszkiem powiedział:
-Wojna dopiero się zaczęła. –podszedł do mnie i zaczął mnie łaskotać, tak że nie mogłam złapać oddechu.
-Liam przestań! –mówiłam przez łzy, od tego śmiechu.
Jednak on nie przestawał. Na szczęście do kuchni wszedł Niall. Nie wiadomo skąd, no ale pewnie już przyjechali
-Co tu się dzieje? –zapytał zdziwiony
-Pomóż –powiedziałam, a ten od razu podszedł do mnie i odciągnął mnie od Li. Tak że wylądowałam w jego ramionach.
-Dziękuję, mój Książe. –powiedziałam i go pocałowałam
-No dobra, gołąbeczki, jedziemy już! –krzyknął nam do ucha Liam i wyszedł. Odkleiłam się od blondyna, wzięłam przygotowane wcześniej kanapki i wyszłam na zewnątrz. Dan zakluczyła dom, a ja wsiadłam do jednego z samochodów. Tak, były dwa. Bo inaczej byśmy się nie pomieścili, a limuzyną przecież nie pojedziemy. A więc w tym byłam ja, Louis, Harry i z przodu Perrie, a za kierownicą Niall. A w drugim za kierownicą jeden z ochroniarzy, no bo musiał chociaż jeden jechać. Koło niego Liam, a z tyłu Dan, Zayn i Holly. Tak więc dobrze wybrałam wsiadając do pierwszego.
      Po 20 minutach znaleźliśmy się na plaży. Podróż była wyczerpująca bo Lou ciągle coś gadał, pytał się, o byle jakie rzeczy. To było wkurzające, no ale trzeba mu wybaczyć. Jest najstarszy a zachowuje się jak dziecko. Cały Louis.
Kiedy wyszłam z samochodu od razu usłyszałam szum fal. Tak, po prostu muzyka dla moich uszu. Pomogłam wygrzebać się z samochodu Louisowi, bo jak to on powiedział: Jestem przyklejony do siedzenia. Ciekawe tylko skąd u niego pot, skoro mamy klime? Następna zagadka nie do rozwiązania.
Niall zakluczył samochód i podszedł do mnie. Nasze palce złączył z jedną całość i tak zeszliśmy z parkingu na plażę, na której było pełno ludzi. Miałam tylko jedną obawę: fanki. Chłopaki przyjechali tutaj odpocząć, a na tyle ludzi na pewno znajdzie się jakaś. A zapewne parę. Jednak kiedy rozłożyliśmy ręczniki oraz koc nikogo jeszcze nie było. Ludzie jakoś nie specjalnie zwracali na nas uwagę. Więc jest dobrze. Na kocu wszyscy usiedliśmy, ponieważ ręczniki są do wytarcia się, po wyjściu z wody. A na razie nikt jeszcze nie poszedł.
    Oczywiście Niall już wziął się za jedzenie, więc obawiałam się że nie starczy nam na później. No ale na szczęście na plaży była też jakaś knajpka, więc jest dobrze.
-Pyszne kanapki –mówił tak jak Liam dzisiaj, czyli z pełną buzią
-Nie mówi się z pełną buzią kochanie i dziękuję.
-Idziemy się kompać? –zapytał Lou
-To ty idź.
-Ale nie chcę sam. –zrobił smutną buźkę.
-dobra ja idę –oznajmił Zayn i poszli, a zaraz za nimi Holly, Harry, Dan i Perrie. Zostałam sama z Niallem.
-Ty nie idziesz? –zapytał się mnie
-Nie, ja się poopalam –powiedziałam i ściągnęłam bluzkę oraz szorty, i zostałam na stroju. Okulary założyłam i się położyłam. –a ty nie idziesz?
-Nie, ja jem. –zaśmiał się, a ja już nic nie powiedziałam, tylko się położyłam i zaczęłam opalanie.
Po jakiś 10 minutach oznajmił że też idzie, no i poszedł. Zostałam sama.
Leżałam, leżałam, aż nagle poczułam na swojej twarzy piasek. No właśnie. Szybko się podniosłam i ściągnęłam okulary. Zobaczyłam jakiegoś chłopaka, który przebiegał koło mnie.
-Mógłbyś trochę uważać, co ? –podniosłam głos
-Co się stało ? –zapytał zdziwiony, odwracając się
-Opsypałeś mi twarz piaskiem.
-Przepraszam. Nie wiedziałem że tak poleci.  Spieszyłem się. Przepraszam.
-No dobra już –powiedziałam i zaczęłam się otrzepywać
-Może mógłbym coś dla ciebie zrobić? Może pójdziemy coś zjeść?
-Nie, jestem z przyjaciółmi, nie trzeba.
-No okej. –powiedział i chciał już iść
-Przepraszam, a mógłbyś mi posmarować plecy? Bo zapomniałam, a wszyscy są w wodzie.
-Okej.
Podałam mu to co trzeba i zrobił to o co prosiłam.
-Dziękuję
-Nie ma za co. Dawid jestem –podał mi rękę
-A ja Klaudia. Jesteś z Polski? –zdziwiłam się, no bo miał polskie imię.
-Tak, jestem z Polski, mieszkam w Gorzowie Wielkopolskim. –powiedział to po Polsku
-To fajnie. Ja też. –zaśmiałam się
-No dobra, to ja lecę. Jeżeli będziesz potrzebowała pomocy to mnie poszukaj.
-Raczej nie, ale dzięki –powiedziałam a on poszedł
Wtedy spojrzałam na wodę w której byli moi przyjaciele. Zorientowałam się że Niall nam się przygląda. Założyłam jednak okulary i się położyłam z nadzieją że nie widział jak Dawid smaruje mi plecy.
    Minęło zaledwie 5 minut, a poczułam na swojej skórze wodę. Znowu się podniosłam i dostrzegłam Louisa.
-Jesteś nie normalny? Ja jestem gorąca od słońca, a ty mokry i mi tu stoisz nad ciałem.
-No przepraszam. Przyszedłem po Ciebie, żebyś się ruszyła do wody, a nie tylko leżysz i flirtujesz z chłopakami.
-że co ja robię?
-Flirtujesz. Myślisz że nie widziałem –głupek, cały czas miał zadziorny uśmieszek, co źle wróżyło.
-Przepraszam bardzo, ale to on mnie opsypał piaskiem.
-Tak, tak. To idziesz do wody?
-Nie, daj mi spokój –powiedziałam i znowu się położyłam w celu opalania. Jednak Lou nie dał za wygraną. Podniósł mnie i przerzucił przez ramię, w wyniku czego spadły mi okulary. Zaczęłam go bić i kopać mówiąc że ma mnie postawić. Jednak on nic. Był silny, wiec to pewnie go nie bolało.
Poszedł ze mną na most. Dość daleko od brzegu. Nie umiem pływać, więc znowu zaczęłam histeryzować żeby mnie zostawił. Jednak co on zrobił? Wrzucił mnie.
Wpadłam pod wodę i od razu poczułam że spadam w dół. Nie miałam gruntu, więc nic nie mogłam zrobić. Zaczęłam machać rękoma żeby jakoś się podnieść do góry, ale bez skutku. Ta chwila dłużyła mi się miłosiernie. Już myślałam że się utopię, gdy magle poczułam na swoim ciele czyjeś ręce. A już po chwili znalazłam się na moście. Leżałam i krztusiłam się jeszcze chwile wodą. Wtedy otworzyłam oczy i patrzałam na twarz osoby która mnie uratowała. Nie był to Lou. A Dawid. Skąd on się tu wziął?!
Usłyszałam też że cała reszta moich przyjaciół biegnie i krzyczy na Lou
-Coś ty zrobił pacanie?!
-Chciałeś żeby się utopiła?!
-Kochanie nic Ci nie jest? –podbiegł do nas Niall i odtrącił ode mnie Dawida, tak że to on znalazł się przy mnie.
-Nie, nic mi nie jest. –powiedziałam do blondyna –Dziękuję –teraz zwróciłam się do Dawida.
On się uśmiechnął i powiedział:
-Teraz jesteśmy kwita.
Wszyscy podejrzanie na niego spojrzeli, a on się speszył, więc wypalił:
-To ja już może pójdę. Mam nadzieję że do zobaczenia. –odwrócił się i poszedł
Dziewczyny od razu kucnęły koło mnie i zaczęły wypytywać skąd go znam, mówiły że jest przystojny i wgl. A chłopaki zazdrośnie się mu przyglądali
-Przepraszam Klaudia. –teraz koło mnie kucał Lou –nie wiedziałem że nie umiesz pływać. Przepraszam
-Mogłam się utopić. Następnym razem zastanów się zanim coś zrobisz.
-Czyli mi wybaczasz?
-No tak
-Dziękuję –rzucił mi się w ramiona.
-Dobra idziemy z tąd.
     Później już się wszyscy komapaliśmy, byliśmy też coś zjeść. Miło spędziliśmy czas. Od czasu do czasu widziałam jeszcze Dawida. Cały czas nam się przyglądał. I zauważył to chyba też Niall bo cały czas mnie przytulał itp. Zazdrośnik.
     O 16:47 wróciliśmy do domu. Wszyscy byli u nas, więc oglądaliśmy filmy. Siedzieli u nas do 20 i pojechali. Ja poszłam pod prysznic i spać.
No to jest następny J Mam nadzieję że się podoba J Pisałam go tak jakoś szybko, więc może nie jest do konca dopracowany. Za co przepraszam.
Ale mam jednak nadzieję że wam się podoba i skomentujecie ;c
Coś ostatnio opornie wam to idzie ;c
No ale dobra, nie wiem kiedy następny rozdział, nie spodziewajcie się go za wcześnie, bo muszę napisać na pierwszego bloga rozdział. A to trochę zejdzie. A ja już nie siedzę za często na laptopie, to wiecie… tym bardziej dłużej zejdzie.
      Do następnego :**

piątek, 5 lipca 2013

Rozdział 18.

-No to na nas chyba już czas –oznajmił Louis
-No tak, tak –powiedział z niechęcią Niall
Lou poszedł się ubierać, a blondyn się ze mną pożegnał i poszedł w jego ślady.
Kiedy wychodzili pomachałam im, po czym poszłam do kuchni w której siedział już Liam. Razem zjedliśmy kolację, rozmawialiśmy, było miło. Jednak ten miły wieczór przerwał nam dzwonek do drzwi.
Poszłam otworzyć, a to co zobaczyłam kompletnie mnie zdziwiło. Stała tam Dan z uśmiechem od ucha do ucha i walizkami w rękach. To oznaczało jedno.
 -Mogę wejść? –dziewczyna w końcu spytała
 -Jeszcze się pytasz? Wchodź! –odpowiedziałam jej i obserwowałam każdy jej ruch. Walizki postawiła w kącie i podbiegła do Liama który stał za mną. Przywitali się, po czym Li wziął jej walizki i zaniósł na górę, a Dan rozszerzyła ręce, w które od razu wpadłam.
 -Tęskniłam –powiedziałam jak tylko się uwolniłam z uścisku.
 -Ja też. Dlatego jestem –zaśmiała się. Ja dalej patrzałam jak zahipnotyzowana. Nie mogłam do siebie dopuścić myśli że to dzieje się naprawdę. Przecież Li by mi powiedział, nie? Może miała to być niespodzianka? Jak tak, no to wyszło im.
 -To ja pójdę się rozpakować, zobaczymy się jutro. Dobranoc, mała –pożegnała się i pocałowała mnie w czoło. Odpowiedziałam jej „dobranoc” i zawołałam Małego, który na górę poszedł ze mną.
 Kiedy weszłam do pokoju od razu opadłam na łóżko. Dalej męczyło mnie to pytanie „Kiedy oni się zeszli?!” „Czemu Li mi nie powiedział?” No ale cieszę się. W końcu nasza „rodzina” w komplecie.
 Tak rozmyślałam i rozmyślałam że aż straciłam poczucie czasu i nim się obejrzałam minęło pół godziny. Szybko wstałam i poszłam do łazienki. Wzięłam tam szybki, orzeźwiający prysznic . Umyłam zęby i owinięta w ręcznik opuściłam pomieszczenie. W pokoju ubrałam czystą bieliznę i piżamkę i położyłam się spać. „Jutro pierwszy koncert na którym będę” –pomyślałam i z tą myślą usnęłam.
         Następny dzień
Obudziłam się zwarta i gotowa na koncert. Zeszłam z łóżka bez najmniejszych problemów i podeszłam do szafy z której wyciągnęłam zestaw. Poszłam do łazienki, tam się w niego przebrałam, zrobiłam lekki makijaż i gotowa zeszłam na dół. Liam i Dan już krzątali się po kuchni. Przywitałam się, a oni odpowiedzieli w pośpiechu.
 -Co z wami? –zapytałam ze śmiechem, bo śmieszyło mnie to jak biegają po kuchni cali zestresowani. -Ja mam jeszcze próby, chłopaki zaraz będą a ja nie zjadłem śniadania i jestem nie ubrany
-To trzeba było wcześniej wstać, kochany –powiedziałam z uśmiechem na ustach, i tym razem spytałam Dan:
-A ty co się tak spieszysz?
 -My jedziemy z nimi, więc też się przygotuj –odpowiedziała mi jakoś mniej zestresowana. No więc zrobię jak każe. Zrobiłam sobie śniadanie, które już po 15 minutach miałam zjedzone. Poszłam jeszcze na górę i spakowałam do torby, przygotowane wcześniej rzeczy na koncert. Po czym zbiegłam na dół. Okazało się że chłopaki już przyjechali, więc nałożyłam na nogi buty i wyszłam z domu. Wsiadłam do wielkiej, czarnej limuzyny w której siedzieli po jednej stronie: Parrie, Zayn, Holly i Niall. Skąd ona się tu wzięła? Kto ją zaprosił? Do czego ona potrzebna? Byłam zła, strasznie zła, jednak nie dało się po mnie tego poznać. Przywitałam się z nimi i usiadłam na wolnym miejscu pomiędzy Louisem i Harrym. A na Nialla byłam zła, że pozwolił jej koło siebie usiąść i tym samym doprowadził że musiałam siedzieć naprzeciwko niego… Już po chwili dołączyła do nas Dan i Liam. Dan usiadła koło Zayna, a Liam poszedł do przodu, po czym Lou sobie zażartował:
-Nasz Daddy, przecież musi siedzieć z przodu, a co będzie z dzieciakami z tyłu, co nie Liam?
 -Zamknij się, bo zostaniesz w domu!
-O nie! Tylko nie to! –udawał przerażonego, co w jego wykonaniu wyglądało przekomicznie!
Wszyscy zaczeli się śmiać, a atmosfera się poprawiła. Wyluzowałam się i nie zwracałam uwagi na Nialla. Szczerze to już miałam gdzieś co robi, jeszcze z nią. Słuchałam jak Lou opowiada swoje „kawały” i różne historie. Wszyscy się śmieli, jednak nie dlatego że to było śmieszne, bo były to takie suchary! Śmieliśmy się z niego. Lou pewny siebie, mówi coś, i myśli że śmiejemy się z tego co powiedział, a my śmiejemy się z jego gracji opowiadania, tonu, zmiany głosu. To było coś! Muszę przyznać że Lou ma świetną osobowość, świetny humor. Nie przejmuje się docinkami tylko zmienia je w żart. Taki Lou mi się podoba. Bardzo go lubię. Jednak jak każdego. Każdy jest inny, wspaniały na swój sposób. A Niall jest najwspanialszy. Nie wiem co bym zrobiła gdyby go miało teraz zabraknąć. Mam nadzieję że ta jędza nic nie popsuje, a jeśli tak to chyba jej wydłubię oczy. W końcu dojechaliśmy na miejsca. Już myślałam że wybuchnę. Brzuch tak mnie bolał od śmiechu że nie mogłam wytrzymać. Ostatni raz jadę z Lou, a przede wszystkim ostatni raz koło niego siedzę. Cały czas wbijał mi w żebra swoje palce, co bolało i śmieszyło jednocześnie. Widać było że Niall jest trochę zazdrosny, no ale się tym nie przejmowałam. Ja mogłam być to on też. Tylko że nasza sytuacja jest strasznie inna, bo ja jestem zazdrosna o osobę do której on coś kiedyś czuł, a ta osoba do niego nadal czuje. A on? Zazdrosny o kolegę z zespołu, z którym na serio to pierwszy raz jakoś długo rozmawiam. Dopiero go poznaje i przede wszystkim on wie że ja tylko go kocham, a ja tej pewności nie mam.
-No wysiadajcie na co czekacie? –krzyknął Liam, który był już zna zewnątrz i patrzał przez otwartą szybę Wszyscy poderwali się z miejsca i opuścili duże auto (czyt. Limuzynę :P). Weszli do budynku pod którym zaparkowaliśmy i windą pojechaliśmy na ostatnie piętro. Podziwiałam widoki, kiedy chłopaki poszli na swoją próbę. Razem z Dan, Perrie i niestety Holly wyszłyśmy na wielki balkon, jak można wgl. tak to nazwać. To było ogromne. Jeszcze trochę a byś nieba dotknął. Podeszłam do barierki i oparłam na nią ręce, po czym spojrzałam w dół. Zobaczyłam szosę, na której jeździło pełno samochodów, a w szczególności żółtych, czyli taxówek. Nic nie było słychać. Była totalna cisza. Holly siedziała zesrana na krześle. Chyba ma lęk wysokości. A ja z dziewczynami w ciszy patrzałyśmy na to co dzieje się na dole. Nie było słychać dzwięków silnika, czy trąbienia samochodów, ponieważ byłyśmy za wysoko. Kiedy rozkoszowałam się tym pięknym widokiem, dziewczyny powiedziały że pójdą po coś do picia i jedzenia. Ja nie chciałam zostać z tą szmatą, więc poszłam z nimi. Zeszłyśmy niżej o jedno piętro i tam znalazłyśmy barek w którym kupiłyśmy kapuczino (nwm jak się to pisze, więc napisałam tak jak się czyta). I do tego jakieś opakowanie ciastek. Z tym poszłyśmy z powrotem tam gdzie byłyśmy i się dosiadłyśmy do Holly. Dziewczyny jej też kupiły, bo nie chciały być chamskie. Ona za to podziękowała i nadal cała się trzęsła. Minęło pół godziny. Dziewczyny powiedziały że chłopaki zaraz mają przerwę, więc przyjdą do nas. Cieszyłam się, bo w końcu zobaczę Nialla. I mam nadzieję że nie usiądzie koło niej… Minęło 10 minut i wpadli chłopacy, każdy siadał i było takie zamieszanie, że dopiero za chwile zauważyłam że on siedzi koło niej, a ta łapie go za ramię. Wściekłam się i powiedziałam:
-Przepraszam, idę do łazienki. –i opuściłam taras\balkon. Poszłam szukać łazienki. Nie zajęło mi to dużo czasu. Już po chwili byłam tam gdzie chciałam. Podeszłam do niskiej szafki, nad którą wisiało wielkie lustro. Oparłam się rękoma o blat i spojrzałam w odbicie. Chwile tak stałam zła. Musiałam się ochłodzić, więc odkręciłam kran i podstawiłam ręce. Na których znalazła się woda. Omyłam nią sobie twarz, a kiedy otworzyłam oczy zauważyłam za sobą Nialla. Wytarłam twarz papierem który stało obok i odwróciłam się do niego.
 -Czego chcesz? 
-Chciałem zapytać co się dzieje. Wiem że nie przyszłaś do toalety, żeby skorzystać….
-Dzisiaj, w limuzynie siedziałeś koło niej. Nawet się ze mną nie przywitałeś..
Przerwał mi:
-No bo ona się koło mnie usiadła, miałem ją wygonić?
 -No może i tak było, w co wątpię… no ale tutaj. Dlaczego usiadłeś koło niej?
 -Bo koło ciebie nie było krzesła.
 -To mogłeś przystawić..
-Nie wpadłem na to
-Weź przestań! Przecież musisz się z nią obmacywać, nie? A co tam, czy ja patrze czy nie, ważne że ona jest, nie?
 -Nie! Co ty wygadujesz?
 -Mówię to co widzę! Czy ona musi zepsuć nasz związek? Musi dojść do zerwania, żebyś zrozumiał co straciłeś?
 -Nie! Ja cię kocham! I nigdy nie przestanę!
 -Teraz tak mówisz!
-Dlaczego mi nie wierzysz?
 -Może nie dałeś mi powodów żebym mogła uwierzyć ?
 -To co ja mam zrobić?
 -Nie wiem… może idź do niej?
 -Ale ja nie chcę! Tylko ciebie kocham, nie rozumiesz, tego?
 -Nie, nie rozumiem!
 Spojrzał na mnie ostatni raz. Miał łzy w oczach. Odwrócił się i wyszedł. Byłam na siebie zla. Dlaczego to zrobiłam? Zaczęłam płakać. Usiadłam w rogu i schowałam twarz w dłonie. Łzy lały się o całej twarzy, a ja co chwilę je wycierałam rękoma. „Czemu tak na niego wyjechałaś skoro mówił że Cię kocha?! Dlaczego?! Jesteś głupia! To ty nie doceniasz tego co masz!” –karciłam się w myślach. Ale czy to ma sens? A może to jednak ja mam rację? No i co z tego że tak mówił? Ja też mogę to powiedzieć, ale to nie musi być prawda. Przecież ludzie, najlepiej kłamią. Gorzej jest z mówieniem prawdy! Może on też kłamał? Teraz to już chyba sama siebie chce oszukać! Wiem że Niall mnie kocha, i nic i nikt tego nie zmieni. Chciałam go przeprosić. Wybiegłam na korytarz. Siedział na samym końcu w rogu. Podbiegłam do niego i złapałam jego twarz w dłonie.
 -Przepraszam –powiedziałam i go pocałowałam najlepiej jak umiałam, odwzajemnił ten pocałunek. Usiadłam na nic okrakiem i dalej kontynuowałam to co zaczęłam. Podobało mi się. Cieszyłam się że wybaczył mi. W końcu czułam że Niall jest tylko i wyłącznie dla MNIE.
 -Przepraszam –powiedziałam jeszcze kiedy już się oderwaliśmy od siebie 
-Ja też Cię przepraszam –uśmiechnął się, on jest taki słodki jak się uśmiecha…
-Idziemy? –zapytałam
 -Tak, tak, chodźmy –wstałam więc z niego, po czym podałam mu rękę i razem poszliśmy do reszty. Udawaliśmy że nic się nie stało. Niall usiadł na moim miejscu, a ja na jego kolanach. Holly była zła. A ja czułam się zaszczycona. Byłam dumna z siebie…
         O 17 zaczął się koncert. Ja z dziewczynami byłam z boku. Czekaliśmy i czekaliśmy i nagle wyskoczyli chłopacy. Zaczeli śpiewać. Cieszyłam się że mogę zobaczyć ich koncert na żywo. Bo w telewizji to nie to samo. Oczami Nialla Wyszliśmy na scenę, a ja szukałem Klaudii. Wiedziałem że ma być z boku, ale nie wiedziałem z którego. Zobaczyłem po lewej stronie kartkę z napisem „I love Niall” jednak byłem pewny że to nie ona. Ona by nie napisała mnie samego. I dobrze wiedziałem. Zauważyłem po chwili że zza kartki pojawia się twarz Holly. Byłem zły że robi takie coś i przychodzi z tym na koncert. Klaudia znowu będzie zła. A ja nie chcę kłótni.. Popatrzałem wiec w prawo i tam dostrzegłem biało- czerwona flagę na której był napis „I love 1D!” Wiedziałem że to Klaudia.
_________________________
 No to macie. xD Szkoda że nie ma 8 komentarzy, no ale jest chociaż 6 :D Proszę o komentowanie, bo lubię być mile zaskoczona tyloma komentarzami, naprawdę  Za każdy BARDZO, BARDZO DZIĘKUJĘ! To daje mi straszną motywację! :**
 1 Kom = 1 motywacja  :**
 A jak się podoba rozdział? Do następnego :*

 (Niestety Janowicz przegrał :C Nie pokazał tym brytyjczykom kto tu rządzi :C Czytaliście co ci "mili" brytyjczycy pisali?  „Polak jak to polak, przyleciał żeby zarobić” Nie liczą się z tym, że on cieszy się z wygranej i chce wygrać, tylko sądzą że chce zarobić. Wkurzyli mnie :C )

  (A jeszcze wam napiszę o Polska - usa :) Boże jak się cieszę że wygrali! Szczerze się przyznam że jak zdobyli ostatni punkt w trie-breaku (czy jak to tam się pisze) to miałam zły w oczach. :D Chciałam się poryczeć, hhhaha xd serio xd Bardzo emocjujący mecz. :D XD

poniedziałek, 1 lipca 2013

Rozdział 17.

Obudziłam się o świecie, a mianowicie była to ósma. Wyszłam spod cieplutkiej kołdry i poszłam na balkon. Od razu poranny wietrzyk oblał moją twarz, a ciepły dreszczyk przeszedł przez ciało. Przetarłam oczy, po czym uśmiechnęłam się sama do siebie. Ostatni raz zaciągnęłam się tym świeżym, porannym powietrzem i weszłam do środka. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej zestaw która razem z kosmetyczką zabrałam do łazienki. Kiedy drzwi były już zamknięte na klucz, ściągnęłam piżamę i nałożyłam zamiast tego koszulę, dżinsy, vansy i marynarkę.<klik> Następnie zrobiłam lekki makijaż i gotowa wyszłam z łazienki. Zeszłam na dół, do kuchni. Tam zrobiłam sobie tosty i powoli je jadłam. Rozkoszując się każdym jej kęsem. Nalałam sobie do kubka oranżady i wypiłam to, po czym poszłam do salonu. Włączyłam sobie TV, i zaczęłam ogl jakiś serial. Nudny był, więc postanowiłam włączyć laptopa. Tak też zrobiłam. Najpierw weszłam na tt, odpowiedziałam na pare wiadomości, przejrzałam go i zalogowałam się na fb. Tam oczywiście nie było nic ciekawego, no ale przejrzałam wszystko dokładnie. No cóż. Efekt nudy. Następnie weszłam na besty, to akurat lubię, więc oglądałam, czytałam, śmiałam się. Podsumowując fajne to jest. No i czas mi jakoś minął.
Nagle zadzwonił mój telefon. Odebrałam –był to Zayn.
-Tak?
-Cześć. Mam prośbę. Pojedziesz ze mną po prezent dla Perrie?
-Tak, a kiedy?
-Najlepiej będzie, jak teraz już pojedziemy.
-No okej. Czekam. –powiedziałam ostatnie słowo i się rozłączył.
Wyłączyłam laptopa i odłożyłam go na stolik. Po czym pobiegłam na górę, do torebki spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i zeszłam z powrotem. Zayn okazało się że już jest. Więc w biegu wzięłam butelkę wody i wyszłam z domu. Wsiadłam do samochodu, witając się z nim. Otworzyłam wodę i napiłam się, po czym odłożyłam na półkę samochodu.
-To gdzie jedziemy?
-Do Doncaster.
-Czemu tak daleko? –zdziwiłam się, kiedy powiedział mi ze jedziemy aż do Doncaster, przecież to 3 godziny drogi.
-Ponieważ chcę jej kupić coś czego jeszcze nie ma. Tutaj już przejrzała wszystko i nie ma nic, czym mógłbym ją zaskoczyć.
-No chyba że tak –uśmiechnęłam się do niego. To takie słodkie, że bez żadnej okazji robi jej prezent i jedzie aż do Doncaster..
   Podróż minęła nam jakoś szybko, bo już po 2,5 godz znaleźliśmy się na miejscu. Zayn jechał szybko, no więc… Była to już 11:47, więc od razu poszliśmy do sklepu z ubraniami. Jakoś nie było nic specjalnego, więc wyszliśmy w mgnieniu oka. Szukaliśmy w następnych, podobnych sklepach i dopiero po 2 godzinach znaleźliśmy bardzo ładną sukienkę. Była koloru beżowego, przed kolanko, lekko falowana. Bardzo mi się spodobała i miałam nadzieję że Perrie też się spodoba.
Postanowiłam z Zaynem, że pójdziemy  coś zjeść, więc weszliśmy do pierwszej lepszej „restauracji”. Zamówiliśmy jedzenie i czekaliśmy niecierpliwie. W między czasie też zadzwonił Niall. Musiałam mu powiedzieć gdzie jestem, ale poprosiłam o dyskrecję. Nie chcę żeby ktokolwiek się dowiedział, bo może się wygadać…
    Po skończonym posiłku weszliśmy do sklepu jubelirskiego. Tam kupiliśmy piękny naszyjnik z pierścionkiem. A na koniec kupiliśmy specjalny papier, w który to wszystko zawinęliśmy i włożyliśmy do samochodu, na tylne siedzenie. Mianowicie zakupy uznałam za zakończone i udane.
Była już 15. Więc ruszyliśmy w drogę powrotną.
-Dziękuję że ze mną pojechałaś, bez ciebie nie dał bym sobie rady.
-Nie ma za co. To czysta przyjemność. –posłałam mu ciepły uśmiech, na co on odpowiedział tym samym i na tym skończyła się nasza rozmowa. Nie miałam z Zaynem prędzej jakiś dobrych kontaktów. Nie raz wymieniliśmy może dwa zdania, ale to tak wiecie… na szybko, z wszystkimi, tak bardziej też tyczyło się wszystkich a nie tylko niego. Więc teraz muszę przyznać, że relacje między nami nieco się poprawiły. Oczywiście cieszę się. Bo chcę poznać każdego, takiego jakim jest, a nie jakiego udaje. Nie rozmawiam z nimi za często, dlatego też w ich towarzystwie czuję się niepewnie. Wolę ich bardziej poznać i dzisiaj Zayn dał mi tę szansę. I muszę przyznać że Zayn nie jest tylko tym BadBoyem za jakiego idzie. Jest też bardzo czułym i miłym chłopakiem. To jest najważniejsze…
O 17:29 zajechaliśmy pod dom. Pożegnałam się z muzułmaninem i opuściłam jego auto. Po czym skierowałam się do domu. Drzwi były otwarte, więc Liam był w domu. Od razu przy drzwiach ściągnęłam buty oraz marynarkę i krzyknęłam na cały dom „Wróciłam”. Jednak nie dostałam odpowiedzi. Weszłam do kuchni, a tam przy stole w najlepsze rozmawiał sobie z Niallem.
-No cześć chłopaki. –przywitałam ich szerokim uśmiechem
-No cześć Klaudia –przywitali się tak samo, jednak Niall pocałował mnie jeszcze.
Usiadłam z nimi do stołu, a oni zaczeli wypytywać co robiliśmy, co kupiliśmy, gdzie byliśmy.
Na nic im nie odpowiedziałam, nie muszą wszystkiego wiedzieć. Więc żeby zmienić temat, zaproponowałam film. Zgodzili się bez wahania. Wiec przenieśliśmy się do salonu.
-Nakarmiłeś Małego? –spytałam Liama, ponieważ sama nic mu dzisiaj nie dałam.
-Tak, tak, nie bój się. Jest najedzony, ale karmę schowałem w inne miejsce, bo Niall widział skąd brałem
-No i co z tego? –oburzył się blondyn
-Jeszcze być mu zjadł i co wtedy?! –najpierw krzyknął, a potem zaczął się z tego tak  śmiać żę turlał się po podłodze Liam.
-Śmieszne wiesz…
-No bardzo!
-Dobra, dobra. Koniec. Jaki film oglądamy?
-Nie wiem, sama jakiś wybierz.
-No dobrze. No to weźmy ten –pokazałam na film o tytule „Powrót do domu”. Liam go włączył i w objęciach Niallla, oglądałam go.
Był to dramat, wiec pewnie dlatego go wybrałam. Lubię dramaty, ponieważ lubię sobie czasami na końcu popłakać. Nie wstydzę się tego, czy ktoś jest w pokoju, czy ktoś widzi jak ronię łzy, czy też nie. Mam to gdzieś. Bo właśnie takim zachowaniem udowadniam że mam uczucia i jestem człowiekiem.
Strasznie zadziwiają mnie ludzie którzy na takich właśnie scenach ja ktoś umiera, inni się śmieją. Znam takie osoby, bo właśnie znam je ze szkoły…
    Po skończonym filmie poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i owinęłam się ręcznikiem. Tak weszłam do pokoju, w którym był Niall. Oczywiście musiał trawić komplementy, jednak ja go wyrzuciłam się umyć. A sama ubrałam się w piżamkę, po czym położyłam się do łóżka. Nie musiałam długo czekać, a blondynek już ze mną był i wtulona w niego usnęłam.
     Następny dzień
Obudziłam się coś około 10. Przesunęłam ręką po miejscu koło mnie. Tak, Niall tam był. No ale cóż, nie dziwię się, nie dość że żarłok to jeszcze śpioch. Zgrabnym ruchem wygramoliłam się spod kołdry i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej zestaw, wzięłam kosmetyczkę i poszłam do łazienki. Teraz zaczęłam się zastanawiać po co ja tą kosmetyczkę biorę do pokoju, jak mogę zostawić w łazience. No ale dobra.
Ściągnęłam z siebie piżamę i ubrałam zieloną koszulę, beżowe spodnie, zielone vansy i katanę.<klik> Zrobiłam lekki makijaż i gotowa wyszłam z łazienki –zostawiłam tam kosmetyczkę. (hhahaa, musiałam to napisać)
Kiedy weszłam do pokoju, okazało się że Niall jeszcze śpi, więc ostatni raz na niego spojrzałam i zeszłam na dół. Zabrałam się za robienie naleśników. No i wtedy zszedł Niall
-Co to za piękny zapach? –powiedziała, zaciągając się nim.
-Robię naleśniki, chcesz?
-No ba! Oczywiście się chcę!
-To siadaj, zaraz będą.
Posłusznie usiadł do stołu, a ja położyłam na niego naleśniki i dżem. Od razu zabrał się za jedzenie, więc ja musiałam też się dosiąść bo by dla mnie nic nie zostało. Trzy jeszcze odłożyłam dla Liama. A resztę zjedliśmy my.
Po skończonym posiłku, wróciliśmy do mojego pokoju. Położyliśmy się na łóżku. Niall włączył laptopa, a ja wtulona w jego barek, patrzałam co robi. Wszedł na tt, odpowiedział paru fankom i z niektórymi porozmawiał na skype. Nie widziałam jeszcze tak szczęśliwych dziewczyny, jak te z którymi blondynek rozmawiał.
Po godzinie wyłączył laptopa i odwrócił się twarzą do mnie. Niechcący powiedziałam po polsku
-Kocham Cię
Niall jednak się uśmiechnął i to samo powiedział jednak po angielsku.
-Może pójdziemy na spacer? –zaproponował blondyn, na co ja tylko kiwnęłam głową na tak. Więc obydwoje wstaliśmy ze swojego miejsca i zeszliśmy na dół. Liamowi oznajmiliśmy że wychodzimy i opuściliśmy dom. Niall złączył nasze palce i poszliśmy w stronę centrum.
Kiedy już się tam znaleźliśmy, była chyba 15. Niall już zrobił się głodny, więc poszliśmy do restauracji. A po posiłku, postanowiliśmy że pójdziemy do kina. I tak też zrobiliśmy. Wybraliśmy jakiś film pod tytułem „Uninvited Guests”. Był bardzo ciekawy, to muszę przyznać. Skończył się po 1:50 minutach, więc około 18. Teraz już postanowiliśmy wrócić do domu.
    Otworzyliśmy drzwi, a głośne rozmowy słychać były w kuchni. Miałam nadzieję że nie ma tam jej. I na całe szczęście był tam tylko Li i Lou.
-Cześć chłopaki –przywitałam się z nimi, na co oni też odpowiedzieli
-Cześć.
Niall z nimi został, a ja poszłam do salonu. Usiadłam na kanapie i włączyłam laptopa. Zalogowałam się na tt, fb i przejrzałam besty. Wtedy wpadli oni. Niall i Lou usiedli koło mnie, wiec wzięłam aparat i zrobiłam nam zdjęcie. Dawno nic nie dodałam na tt, więc od razu zawitało u mnie.
 ____________________________________
No i jest następny :) 
Ale mało kom było pod ostatnim, więc teraz:
               8 KOM = Nowy ROZDZIAŁA! 


piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział 16.

 -To przykro –wymówił te słowa przez płacz. Nie chciałam by płakał, no bo przecież to nic nie zmieni. Fajnie że chociaż on się przejął całą tą sytuacją. Chociaż ktoś
-Nie płacz już –powiedziałam się uśmiechając
-Wcale nie płacze –wypowiedział z dumą w głosie. Chciał być twardy. Jednak ja przejechałam palcem po jego mokrym policzku i pokazałam mu go, pytając się:
-A to co to jest?
-To tylko woda. –zaczęliśmy się obydwoje śmiać. Atmoswera się poprawiła. Nie lubię gdy jest tak wiecie… smutno, z jakiejś sprawy, która teraz nie ma najmniejszego znaczenia. Oczywiście dla mnie to jest i ma znaczenie, ale dla nich? Wcale go nie znali…nie wiedzieli jaki był, jak nam razem było dobrze. Teraz mam Nialla i mam nadzieję że wszystko będzie dobrze. Czasem się boję, najprościej w świecie się boję. A czego? Tego że spotka go to samo. Boję się że mogę stracić drugą osobę, którą tak mocno pokochałam. To był by dla mnie szok. Nie wiem czy dałabym radę żyć na tym świecie….
-To może pójdziemy do końca obejrzeć film? –wyrwał mnie z przemyśleń Li.
-Tak, tak, chodźmy. –powiedziałam i wstałam z łóżka. Zabrałam ze sobą koc i zeszłam na dół. Usiadłam wygodnie na kanapie i przykryłam się. Na kolana wskoczył mi Mały, więc go ładnie poprawiłam, żeby mu też było wygodnie i zaczęłam głaskać. Liam włączył film od momentu na którym skończyliśmy i zaczęliśmy oglądać.  Film był ciekawy, jednak ja zastanawiałam się co robił Niall kiedy mnie nie było.  Naprawdę się obawiałam. Teraz byłam zła na siebie. Jak ja mogłam go tam samego zostawić? Z tą szmatą? Już mi go podrywała, jak ja byłam, a co dopiero kiedy mnie nie było? Naprawdę się obawiałam. Jakoś nie mogłam skupić uwagi na filmie. Cały czas myślałam o dzisiejszej imprezie. Nie dość że tak nie lubiłam za bardzo imprez, to przez nią nie lubię już wcale…
-Klaudia?
-Tak? Mówiłeś coś ?
-No film się skończył, pytałem czy chcesz coś jeszcze ogl..?
-Nie, ja już pójdę położyć się spać.
-Okej, to ja też. Po tej imprezie jestem zmęczony.
Zaśmiałam się tylko i wzięłam Małego na ręce, po czym poszłam na górę. Koc odłożyłam na fotel i usiadłam na łóżku. Wsunęłam się pod kołdrę, razem z Małym i szybko usnęłam.
        Następny dzień
Obudziłam się jakaś niewyspana. Ledwo zwlekłam się z łóżka. Było mi jakoś zimno, mimo że słońce grzało na dworzu i wpadało do pokoju przez duże drzwi balkonowe. Rozejrzałam się po pokoju, nigdzie nie było Małego, więc ktoś tu musiał być, ponieważ zamykałam drzwi gdy szłam spać. Postanowiłam się jeszcze nie ubierać, więc w piżamie zeszłam na dół. Gdy już się tam znalazłam usłyszałam głosy dochodzące z kuchni. „Czyli mamy gości” –pomyślałam i po ciuchu podeszłam do drzwi, po czym je otworzyłam. Jakoś nie umiem być cicho, bo gdy tylko moja noga dotknęłam kafelków w kuchni, wszyscy się odwrócili w moją stronę. Uśmiechnęłam się i przywitałam, po czym oni zrobili to samo. Popatrzałam na każdego. Byli wszyscy którzy byli wczoraj w klubie. Nawet ona. Jakoś nie miałam przez nią humoru. Podeszłam do blatu i nalałam sobie do szklanki soku. Kiedy się odwróciłam stał przy mnie Niall.
-Cześć kochanie –powiedział i mnie pocałował. Odwzajemniłam pocałunek i wróciłam do picia. Blondyn usiadł do stołu i dopiero wtedy zauważyłam że nie patrzał na nas nikt oprócz niej. Wkurzyło mnie to, więc zrobiłam wrogą minę i podeszłam do miski Małego. Nalałam mu wody i wsypałam karmy. Po czym odłożyłam tam gdzie stało. Z powrotem podeszłam do blatu i zrobiłam sobie płatki, kiedy oni tam zawzięcie rozmawiali. Zaczęłam nabierać na łyżkę kolejno po parę płatków i wtedy usłyszałam:
-Może Niall powiesz swojej dziewczynie, co tam robiłeś na imprezie kiedy jej nie było, co?
-Przestań –powiedział srogo Niall, na co też zaaragował Liam.
-Co robiłeś? –zapytałam Nialla. Spodziewałam się najgorszego.
-Nic takiego.
-Jeżeli ty całowanie z innymi nazywasz „niczym takim”… -znowu zaczęła ona.
Odłożyłam płatki na blat i pobiegłam do pokoju. Niall zaraz wstał od stołu i pobiegł za mną. Zdążyłam jednak wejść do środka, zatrzasnąć drzwi i usiąść na łóżku, wtulona w poduszkę. Nie zakluczyłam, więc Niall mógł wejść. Usiadł na łóżku i pogłaskał mnie po głowie.
-Ja byłem pijany. Naprawdę nie chciałem tego. Tylko Ciebie kocham. Zrozum. –zaczął
-Z kim się całowałeś? Z nią?
-Tak. Ale ja naprawdę nic nie pamiętam. Gdybym nie dostał zdjęcia, nie wiedziałby o tym.
-A zamierzałeś mi w ogóle powiedzieć?
-Tak, chciałem, wolałem byś dowiedziała się o tym odemnie, a nie od mediów. Niestety ona zaczęła ten temat. Przepraszam.
Nic nie mówiłam. Słuchałam uważnie co mówi do mnie. W jego głosie można było usłyszeć żal. Żałował tego, wiem to. Kocham go i wybaczę mu. Nie chcę dać jej tej satysfakcji że to przez nią nasz związek się rozpada. Oczywiście byłam na niego trochę zła, no bo w końcu, po co tak dużo pił? To było jedno, ale moja miłość do niego, to drugie. Kocham go tak jak kochałam Miłosza. Byłam z nim do końca. Zmarł przy mnie. Byłam z nim wtedy na Sali. Już miałam tą nadzieję że on przeżyje, był to operacji. Jednak w pewnym momencie jego serce zaczęło bić szybciej. Maszyny zaczęły piszczeć jak oszalałe. Ja uroniłam pare łez. Krzyczałam, prosiłam by nie odchodził. Trzymałam go cały czas za rękę. Jednak stało się. Lekarze nie zdążyli nic zrobić. Maszyna w pewnym momencie przestałą pikać. Tak w jednej sekundzie, przestała… aż dziwnie było. Tu szalała, a za chwilę ta okropna cisza. On był moją jedyną na dzieją. Ale odszedł. Zostałam sama. I znowu ten koszmar się zaczął.
Teraz na samą myśl o tym, popłakałam się. Niall się zdziwił. Podniósł moją małą twarz, w swoje dłonie i pocałował delikatnie w usta. Po czym przytulił mnie do swojego rozgrzanego torsu i znowu wyszeptał do ucha „Kocham Cię”. Słyszałam, czułam jak bije jego serce. Dotknęłam tego miejsca, z którego dochodziły te „odgłosy” (chodzi o bicie serca). Trzymałam rękę, sama nie wiem dlaczego. Może dlatego, że od bardzo dawno nie czułam tego? Nie czułam bicia serca, chłopaka którego kocham? Nie czułam tego bicia od roku…
-Moje serce bije tylko dla ciebie –powiedział Niall, uśmiechając się do mnie, i całując mnie w czoło.
Ucieszyłam się gdy to powiedział. Przy nim czułam się bezpieczna…
-Moje serce jak na razie też bije dla Ciebie –odpowiedziałam, jednak to jak przybrałam słowa, pozostawiało wiele wątpliwości. Oto dlaczego. Powiedziałam że „jak na razie”. Mógł pomyśleć że nie kocham go tak, jak on mnie, i mógł pomyśleć że ja nie chcę z nim być długo. Że nie planuję związku na całe życie. Ale to chodziło o coś całkiem innego. Jeżeli jest mądry, to zrozumiał. Przecież moje serce jest chore. W każdej, nie oczekiwanej chwili może przestać bić. Dlatego jak bije, to bije tylko i wyłącznie dla Nialla, ale kiedy przestanie….dobra, wolę nie myśleć o tej sprawie. Tylko bardziej się dołuję. A to chyba nie pora na to, nie?
A więc odkleiłam się od blondynka i podeszłam do szafy. Chłopak bacznie przyglądał się mojemu każdemu ruchowi. Wyciągnęłam ciuchy i kosmetyczkę. Przeprosiłam Nialla na chwilę i weszłam do łazienki. Przebrałam się w przyszykowane ciuchy, zrobiłam lekki makijaż. Umyłam szereg białych ząbków. Włosy uczesałam i związałam w niechlujnego koka. No i gotowa wyszłam z łazienki. Niall leżał na łóżku, cały czas w tej samej pozycji. Jedynie oglądał się dookoła, mierząc każdy zakątek pkoju, bardzo dokładnie. Uśmiechnęłam się kiedy spojrzał na mnie. Odłożyłam kosmetyczkę na szafkę, a piżamę schowałam do szafy.
-To co, idziemy na dół? –zapytałam.
-Chcesz tam iść? –zdziwił się
-Nie zwracam uwagi na nią. Mam gości, więc chyba nie na miejscu jest, przebywanie w innym pomieszczeniu, niż oni. Prawda?
-No też. Ale…
-Żadnego ale, idziemy. –opuściłam pokój i znalazłam się na korytarzu. Poczekałam na blondyna i razem zeszliśmy na dół. Po woli otworzyliśmy drzwi i znaleźliśmy się w kuchni. Wszyscy rozmawiali, więc nawet nie zauważyli że weszliśmy. Dopiero kiedy usiedliśmy na krześle, wszyscy popatrzeli po nas. Chłopaki byli zadowoleni, że jesteśmy razem i że ta szmata nie rozwaliła nam związku, ale ona, nie była za szczęśliwa. Jej mina, była bezcenna, kiedy nas razem zobaczyła. Chyba jej plan nie wypalił. Oh jak przykro..
     Nasi goście siedzieli do 13, po czym opuścili dom. Niall z chłopakami miał jakieś próby, więc zresztą zostałam sama. Wzięłam więc smycz, ubrałam buty i zawołałam psa do siebie. Po czym razem wyszliśmy z niego. Nie chciałam z nim iść do parku, ponieważ bardzo dużo czasu tam spędzam. Jakoś znudziło mi się. Poszłam więc w stronę „centrum”. Kiedy już tam doszłam, usiadłam z Małym przy fontannie, która stała na środku i była otoczona różnymi sklepami, restauracjami itp…
Z mojej małej torebki wyciągnęłam aparat. Moja pasja to fotografowanie, więc od razu zrobiłam zdjęcie wodzie, wypływającej z fontanny. Efekt był naprawdę świetny. BO to nie buło to samo co normalnie spływająca woda. NA tym zdjęciu było pełno małych, rozdzielonych kropel. No ale co będę gadać. Schowałam aparat, z powrotem do torby i wstałam ze swojego miejsca. Razem z Małym udałam się od pobliskiej kawiarni. Zamówiłam jakiegoś szejka i usiadłam przy stoliku. Pies posłusznie siedział cały czas na krześle, na którym go posadziłam. Kiedy przyniesiono mi zamówienie, zaczęłam powolutku pić. I nagle, tak nie spodziewanie, podeszły cztery dziewczyny. Aż się przestraszyłam, kiedy się przywitały. Nie wiedziałam co chcą, ale się spodziewałam. „Pewnie po autografy” –dokończyłam sobie w myślach, kiedy one zaczęły:
-Przyszłyśmy poprosić o autografy, no i czy mogłybyśmy zrobić sobie z tobą zdjęcie? –Oczywiście się zgodziłam. Jednak nie wiedziała po co im to, skoro ja nie jestem sławna? Nic nie odniosłam. Jedynie jestem dziewczyną Nialla Horana. No ale czy to powinno sprawiać że jestem zauważana? Że jestem lepiej traktowana? Nie sądzę. Moim zdaniem  każdy powinien być traktowany tak samo. A szczególnie tacy normalni ludzie jak ja. Przecież ja nic nie zrobiłam. Nie spełniłam swoich marzeń i nie pokochało mnie miliony nastolatek za to co robię. No bo ja nic nie robię. Jestem normalnym człowiekiem, jak każdy z nas. Może i było to miłe, że dziewczyny chciały ze mną zdjęcie, ale i tak nie rozumiem po co im to…
Kiedy już skonsumowałam zamówienie, położyłam na stole pieniądze, zabrałam psa i wyszłam z kawiarni. Udałam się już do domu, bo jakoś nie specjalnie, miałam co robić…
       Zamknęłam za sobą drzwi, spuściłam psa ze smyczy, ściągnęłam buty i poszłam do kuchni. Nalałam Małemu wody i sobie też wlałam do szklanki soku. Byłam wykończona dzisiejszym nie dokończonym dniem, a była to dopiero 14:36. Poszłam do salonu, włączyłam sobie TV i zaczęłam oglądać jakiś głupi film. Nie miał najmniejszego znaczenia. Nie wiem co to za ludzie go nakręcili. Czytałam książkę, wiec kiedy zobaczyłam to…to aż mnie zatkało. Przecież ten człowiek zepsuł to co zrobiła autorka. Oglądając go, nigdy bym się nie zdecydowała na książkę, ale ponieważ to było na odwrót i najpierw przeczytałam, a potem obejrzałam, to wiem że jest to jedna z najlepszych książek na świecie…
Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Podeszłam szybkim krokiem i otworzyłam je. W drzwiach stanęła Perrie, dziewczyna Zayna. Jakoś nie znałam jej za dobrze, ale uważałam  że jest fajną osóbką.
Dziewczyna się przywitała i zapytał czy nie mam ochoty na zakupy. Też była sama, no bo w końcu jej chłopak tak jak i mój, byli na próbach, bo nie długo mają jakiś koncert w Londynie. Tak tylko dla fanów, żeby umilić im dzień.  Sama nie rozumiałam po co im te próby, skoro znają wszystko bardzo dokładnie, no ale okej…
    Po 4 godzinach, wróciłam do domu. Byłam totalnie wymęczona tymi zakupami, no ale przynajmniej mile spędziłam dzień. Teraz mogę z przekonaniem przyznać że Perrie jest wspaniałym człowiekiem.
   Pobiegłam na górę i odłożyłam moje zakupy na łózko. Mimo że była wczesna godzina, ja postanowiłam się wykompać. Wiec poszłam do łazienki. Rozebrałam się, nalałam wody do wanny i wzięłam orzeźwiającą kąpiel. Miło było, ale już po 30 minutach wyszłam, ponieważ zasypiałam. Byłam wykończona. Owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki. Ubrałam się tam w piżamę i położyłam spać..
Nie wiedziałam jeszcze że jutro też czeka mnie ciężki dzień..
______________________________________________
Tadam. Jest kolejny rozdział. Nawet długi, nie? :D Starałam się J
Niestety dostałam karę na wakacje, no -.-
A wiecie dlaczego? Bo dla mojej mamy średnia 4.50 jest za słaba. Widzę że muszę mieć z paskiem żeby byli zadowoleni. Oczywiście średnia to nie jedyne wytłumaczenie, bo też to że bardzo dużo czasu spędzam przed laptopem, zamiast się pouczyć, albo posprzątać w pokoju itp. -.-
Dlatego nie wiem, kiedy będzie następny rozdział, ale jeżeli pozwoli mi wejść na laptopa, ale bez internetu, to całkiem możliwe że pojawi się niedługo J
No ale dobra, mam nadzieję że wy mnie chociaż trochę pocieszycie, i skomentujecie ten rozdział, i komentarzy będzie dużo J No i też PROSZĘ żebyście wchodzili na mojego i przyjaciółki bloga z imaginami. Cieszę się że chociaż jedna osoba skomentowała. Jeżeli będę miała czas to napiszę imagina i go tam wstawię. J A teraz już się z wami żegnam. :D

    Do nastęonego :*