wtorek, 13 sierpnia 2013

Rozdział 25.

Budzik zadzwonił o 7, więc szybko go wyłączyłam, nie chcąc budzić Nialla, jednak okazało się że go już nie ma. Wstałam z łóżka i podeszłam do okna, po czym otworzyłam balkon i wyszłam na niego. Zimny wiatr oblał moją twarz, a kosmyki włosów powędrowały na różne strony. Na ulicy było strasznie cicho, więc bardzo dobrze słyszałam własne oddech. Spojrzałam na podjazd. Nie było tam samochodu chłopaków, więc byłam pewna że mieli znowu jakieś spotkanie, albo jakieś próby. Dziwiło mnie tylko czemu tak prędko… Rozejrzałam się ostatni raz i wróciłam do pomieszczenia. Ruszyłam w stronę łazienki, po drodze zabierając rzeczy na dzisiaj. <klik> Przebrałam się, zrobiłam makijaż i umyłam zęby. A na sam koniec rozczesałam włosy i zostawiłam je rozpuszczone. Gotowa opuściłam łazienkę i znalazłam się w pokoju, gdzie spakowałam książki na dzisiaj i zabierając plecak, zeszłam na dół. Zrobiłam sobie śniadanie, po czym je zjadłam i talerz schowałam do zmywarki.
Poszłam do pokoju i włączyłam sobie TV. Jednak nie mogłam skupić się na tym co w nim leciało, bo cały czas myślałam o wczorajszej kłótni z Niallerem. Zastanawiałam się, dlaczego on mnie oskarża o takie rzeczy, przecież wie że go kocham i nigdy bym go nie zdradziła. Jest w moim życiu najważniejszą osobą, bez której bym nie dała sobie rady.
    Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Szybko do nich podbiegłam i szybkim ruchem ręki je otworzyłam. Stał tam Matt, który na przywitanie mnie przytulił. Dziwnie się poczułam. Byłam pewna że to przez to, że wczoraj Niall mnie oskarżał…
-To już tyle czasu minęło? –zdziwiłam się, ponieważ myślałam że to minęło zaledwie 5 minut.
-Tak, tak, szykuj się.

Pobiegłam po plecak, który zarzuciłam na ramię i po drodze zabrałam sweter, po czym wyszłam z nim z domu. 
    Po 10 minutach byliśmy w szkole, do której szliśmy bardzo szybko, bojąc się, że się spóźnimy. Jednak, na szczęście zdążyliśmy.
      O 14:20 skończyliśmy lekcje i już po chwili wychodziliśmy ze szkoły. Mój uśmiech zszedł mi z twarzy, gdy tylko zobaczyłam blondyna. Siedział ze spuszczoną głową na ławce, a koło niego leżały kwiaty. Przeprosiłam chłopaków i kazałam im iść samym do domu. Podeszłam do tej ławki i złapałam go za ramię. Szybko poderwał się z miejsca i spojrzał mi głęboko w oczy, po czym podał kwiaty.
-To dla Ciebie.
-Dziękuję.
-Wiesz…przepraszam Cię za wczoraj. Wiem że zbyt gwałtownie zaaragowałem.
-Miałeś rację. Może i spotykam się z chłopakami, ale to tylko przyjaciele. Kocham Cię i nigdybym Cię nie zmieniła na nikogo innego. To ty jesteś moim ideałem.
-Chyba nie idealnym ideałem. –zaśmiał się, po czym tak nie spodziewanie mnie pocałował. Był bardzo delikatny, za co go podziwiałam.
Kiedy już skończył, złączył nasze ręce i pociągnął mnie w stronę domu.
   Kiedy już się w nim znaleźliśmy, ściągnęłam buty i odłożyłam sweter na bok. Po czym ruszyłam w głąb domu. Nikogo w nim nie było. Odwróciłam się, by spytać o to Nialla. Jednak go już tam nie było. Poszłam do salonu, a moim oczom ukazał się piękny widok. 
_______________________________________
No to proszę, jakoś miałam wam wynagrodzić i napisałam króciutki rozdział, ale jest. Mam nadzieję że to docenicie. Myślę że wam się spodobał : ) 
Jak zauważyliście, po lewej stronie pojawiła się ankieta, w której możecie głosować na zakończenie. Czy chcecie szczęśliwe, smutne czy może tragicznie zakończone? Na każde mam pomysł, jak na razie zagłosowała tylko jedna osoba na `tragiczne` : ) Czekam na więcej głosów :D 
        I do następnego : **
A i zapraszam na mojego nowego bloga, nie zaczyna się ciekawie, ale będzie: ) http://opowiadanie-o-one-direction-tak.blogspot.com/

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 24.

Obudziłam się z rana, jakoś przed siódmą. Wyłączyłam budzik, który miał dzwonić o 7 i wzięłam zestaw na dzisiaj, po czym poszłam do łazienki. <klik>Przebrałam się, zrobiłam makijaż i ułożyłam włosy, a na sam koniec umyłam zęby i zeszłam na dół. Zrobiłam sobie śniadanie i w tym samym czasie na dół zszedł Zayn.
-Cześć -powiedział zaspanym głosem i ciężko opadł na krzesło.
-Cześć, a czemu już nie śpisz?
-Nie wiem, coś mnie obudziło..
-Ja? -zdziwiłam się, myślałam że jestem cicho, jednak myliłam się...
-Nie, chyba mucha -zaśmiał się pod nosem.
-Uff, ulżyło mi. zjesz kanapkę?
-Jasne
Zrobiłam także mu i dosiadłam się. Jedliśmy, ale nie rozmawialiśmy. Gdy już skończyłam wzięłam swój talerzyk i włożyłam go do zmywarki, następnie powtórzyłam czynność zabierając talerzyk Zayna.
-To ja pójdę się spakować -rzuciłam i wyszłam z kuchni. Poszłam do swojego pokoju, i tam do plecaka schowałam potrzebne na dzisiaj książki.
Miałam jeszcze dużo czasu, bo wstałam szybciej niż miałam, dlatego odpaliłam laptopa, zalogowałam się na tt, a następnie na fb, na którym miałam nowe zaproszenie do znajomych. Był to nie jaki Dawid. Weszłam w jego profil, od razu gdy zobaczyłam zdjęcie, wiedziałam że to chłopak z nad morza. Potwierdziłam zaproszenie, no i się okazało, że brunet też właśnie jest dostępny. Od razu do mnie napisał. Miło było. Dowiedziałam się, że będzie chodził do mojej szkoły i nawet klasy. Zaproponowałam mu żeby z nami usiadł. Zgodził się od razu. Później mieliśmy jeszcze wiele tematów do pisania. No i tak nam minął czas, aż ktoś zapukał do drzwi. Powiedziałam szybko "Proszę" a zza drzwi wyłonił się Zayn.
-Przepraszam, że przeszkadzam..
-Nie przeszkadzasz -wtrąciłam - co chciałeś?
-No bo po prostu mi się nudzi i wiesz...
-No wchodź, wchodź.
Pożegnałam się z Dawidem i wyłączyłam laptopa, po czym zajęłam się rozmową z Zaynem. Miły gościu.Prędzej nie miałam okazji go tak dobrze poznać. Opowiadał mi też trochę o Perrie. Tematy były, aż do usłyszenia dzwonka. Zbiegłam na dół. Oczywiście był to Matt, dlatego pożegnałam się z Zaynem i wyszłam do szkoły.
    Już po 15 minutach byliśmy na miejscu. Lekcja od razu się zaczęła, a Dawid wszedł do klasy spóźniony. Oczywiście siedział z nami. Matt też go polubił, nie wspominając o dziewczynach, które cały czas się do niego śliniły. Nie miał jakoś większego powodzenia niż Matt, który też jest ładny i dziewczynom się podoba. Ale fakt w tym, że to Dawid jest nowy i każda chce mu się przypodobać. Matta już znają i wiedzą że z żadną z nich chodzić nie będzie, ponieważ jak na razie nie szuka dziewczyny.
    O godzinie 15:10 skończyliśmy ostatnią lekcję. Oczywiście chłopaki zaproponowali (nie Matt ani Dawid) żebyśmy poszli z nimi, na boisko. Zgodziliśmy się, no bo jakoś nic innego do roboty nie mieliśmy.
Podzieliliśmy się na dwie drużyny i zaczeliśmy grać.
Gdy jednak zaczęła się druga połowa na boisko ni stąd ni zowąd pojawił się Harry i Lou. Wiedziałam że będzie chciał ze mną zagrać, przecież sam to powiedział wczoraj. I tak też się stało.
    -Nie byłem dzisiaj w formie -tłumaczył przegrany mecz Louis, kiedy już doszliśmy do domu.
-Po prostu jesteś słaby i nie chcesz się do tego przyznać. Nie wstyd Ci że przegrałeś z dziewczyną? -dokuczałam mu, więc on się na mnie rzucił. Zaczął mnie gilgotać, jednak mu uciekłam. Zaczęłam biec na górę, mijając tam Nialla. Wpadłam do naszego pokoju (czyt. mojego i Nialla) nie miałam gdzie uciekać, więc położyłam się na łóżko i próbowałam się bronić nogami. Jednak Lou złapał je i usiadł na mnie, po cyzm dokończył robotę. Śmiałam się jak głupia, jednak to też bolało. -Dobra, Lou, nie wytrzymam, zejdź! -krzyknęłam.
-Powiedz najpierw że w nogę jestem najlepszy
-Mam kłamać? -zaśmiałam się, przez co on zaczął znowu..
-Dobra, jesteś w nogę najlepszy, nawet ode mnie.
-No. -dopiero teraz zszedł. A ja odpoczywałam.
     Dochodziła godzina 22, a ja byłam już w łóżku. Czekałam na Nialla, który się właśnie kąpał. Zaciekawiło mnie jego zachowanie, był dzisiaj jakiś niedostępny. Nie co mu się stało..
Czekałam i czekałam, aż w końcu moim oczom ukazał się blondyn. Położył się koło mnie, więc wtuliłam się w jego nagi tors i zapytałam:
-Coś się stało? Dziwnie się dzisiaj zachowujesz.
-Bo wiesz..zauważyłem że ty nie masz koleżanek, a kolegów, trochę mnie to nie pokoi, i do tego ta akcja z Louisem.
-Jaka akcja? -podniosłam lekko głos.
-No sama wiesz i nie udawaj głupiej.
-Czyli ty mnie oskarżasz, że niby Cię zdradzam, tak?
nic nie odpowiedział
-Tak myślałam. Nie odzywaj się już do mnie. Nie rozumiem jak możesz tak w ogóle myśleć, ot tylko przyjaciele. -odwróciłam się do niego plecami. Długo nie mogłam spać, lecz w końcu się udało.
____________________
Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam, ale byłam dwa tygodnie u kuzynki, by odpocząć, a nie pisać. A jak wróciłam, to w ten sam dzień do mnie przyjechała inna kuzynka i też nie za bardzo było na pisanie. Przepraszam, mam nadzieję że nie jesteście źli ;c Następny postaram się dodać w tym tygodniu : )

wtorek, 6 sierpnia 2013

Informacja : )

Przepraszam, że jeszcze nie ma rozdział, ale jestem u kuzynki i nie mam jak go napisać, mam nadzieję że wytrzymacie jeszcze pare dni : )

wtorek, 23 lipca 2013

Rozdział 23.

    9 września –poniedziałek
Wstałam tak jak zawsze czyli o 7. Od razu podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej zestaw na dzisiaj. <klik>Poszłam do łazienki, przebrałam się, zrobiłam makijaż i ułożyłam włosy. Dzisiejsza pogoda nie była za ładna, ale dla mnie było dobrze. Taka w sam raz. Zeszłam na dół, do kuchni i zrobiłam sobie śniadanie. Chłopaki jeszcze spali, bo wczoraj mieli jakieś spotkanie na 7:30,  a dzisiaj za to mają na 10 dopiero. No ja niestety do szkoły. O 7:40 zadzwonił dzwonek, więc wzięłam plecak i wyszłam przed dom, gdzie stał już Matt. Na szczęście chodzi ze mną do klasy, nie wiem co bym bez niego zrobiła, chyba się zgubiła w tej wielkiej szkole….
Szliśmy i jak zwykle rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Jest fajnym chłopakiem, mamy dużo wspólnego, mamy o czym rozmawiać. Na przykład: piłka nożna, może i nie gram teraz, ale ogólnie bardzo lubię ten sport. Umiem grać, nie jestem jak niektóre dziewczyny –nie grają bo się pobrudzą, zniszczą manikiur itd.- jestem inna, jak już wiele razy powtarzałam. Nie jestem "wszyscy".
  W Polsce nikt nie odkrył mojego talentu do piłki, ponieważ nie pokazywałam go. Nie grałam tak jak umiem, chciałam pozbyć się zbędnych uwag, które często na mnie spływały. Jednak teraz wiem że będę mogła robić to co kocham i nie będę musiała patrzeć na to czy komuś się to podoba czy też nie. Mam to gdzieś.

   Po 10 minutach doszliśmy do miejsca nauki. Muszę przyznać że każdy się na nas patrzy. Nie dziwię się, przecież jestem tą szczęściarą która chodzi z Niallem. Najbardziej to się cieszę że nic mi nie chcą zrobić, wiem jakie pomysły nieraz mają te psycho fanki. Dlatego jestem chyba najszczęśliwszą dziewczyną pod słońcem -mam chłopaka którego kocham i na całe szczęście fankom (które chodzą ze mną do szkoły) to nie przeszkadza.. 
   **
 Dochodziła już godzina 14:20, więc zaraz miał być dzwonek. To była ostatnia lekcja, więc już zeszyt i książki trzymałam w ręce, żeby raz dwa je spakować do plecaka i opuścić szkolną klasę. Oczywiście siedziałam w ostatniej ławce z Mattem. Tam, nie było jak w Polsce, podwójne ławki, tylko tam były potrójne, ale było tam tyle miejsca że każdy mógł spokojnie siedzieć podwójnie a nawet pojedynczo. My właśnie siedzieliśmy razem, we dwoje. Czyli jedno miejsce było wolne, nie zabranialiśmy nikomu siadać, tylko nikt nie chciał (J).
Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek, kończący lekcję. Szybko spakowałam książki i opuściłam klasę wraz z Mattem. Może dziwi was czemu tak szybko chcieliśmy się stamtąd wydostać? Otóż jest tu tyle ludzi, że jakbyśmy wyszli ostatni, to do drzwi byśmy dotarli po 10 minutach po dzwonku. A tego nie chcieliśmy. Po prostu chcieliśmy uciec od tego tłoku….
*
   Postanowiliśmy, że pójdziemy sobie na boisko. Pograć w piłkę. Nie mieliśmy swojej, ale chcieliśmy dołączyć się do osób które tam są. No i tak też było, gdy tam dotarliśmy, znajdowali się tam jacyś chłopacy. Po pierwsze nie mieliśmy problemu z dołączeniem się, dlatego że to koledzy Matta, a po drugie to mili ludzie i nawet gdybyśmy ich nie znali, pozwolili by nam grać.
*
   No więc zaczęło się wybieranie drużyn. Chłopaki pozwolili mi wybierać dlatego że jestem dziewczyną, a ja nie pogardziłam. Natomiast drugą drużynę wybierał Matt. Chłopaki śmieli się że jestem jego siostrą bliźniaczką, jednak nie uważam, że jestem do jego jakoś mocno podobna, no ale oni swoje że bliźniaki, nie muszą być mocno podobni itd. Dlatego mówili że będzie to „pojedynek rodzeństwa”. Przynajmniej miałam się z czego pośmiać. Ci chłopacy to fajni goście, mili przede wszystkim. Miło było pograć z nimi.
*
Kiedy już mieliśmy wybrane drużyny, mecz się zaczął, oczywiście ja byłam napastnikiem i pierwszą bramkę w meczu zdobyłam właśnie Ja. Byłam dumna, bo już dawno nie grałam, a pokonałam chłopaków, bo wiadomo do bramki nie jest łatwo się dostać. No a mi się udało. Chłopaki byli pod wrażeniem….
Drugą próbę podjął Matt, ale mu się nie udało. Celnął w słupek. Śmiałam się z niego, oczywiście nie jakoś złośliwie, tylko na żarty. On to dobrze wiedział, wiec nie miał mi tego za złe, czy coś.
*
Mecz się skończył, moja drużyna wygrała 3:1. Cieszyłam się, ale też pochwaliłam tamtych, bo naprawdę dobrze grali.
   Po meczu oczywiście zostawiłam pamiątkę, bo moje vansy były trochę brudne. Ale się nie dziwić jak co chwile któryś mi na nogę stawał. Muszę sobie chyba kupić korki…
*

Chłopaki mieli wrócić dopiero o 18, więc zaprosiłam Matta do domu, bo sama nie miałabym co robić. A byłam już 15:20. Postanowiliśmy że odrobimy lekcje i obejrzymy jakiś film. I tak też zrobiliśmy, lekcje poszły nam jak z płatka i o 15:40 mogliśmy zacząć oglądać film. Wybrałam ze sterty filmów jaką komedię, wiec się pośmialiśmy. Zrobiłam popcorn i było git. Mile spędziłam ten czas. O 17 coś Matt wrócił do siebie i zaraz po nim przyjechali chłopaki. Zrobiłam im jedzenie, przy którym o dziwo pomógł mi Niall i po 10 minutach siedzieliśmy i jedliśmy kolację. 
A na koniec pomył Hazza i przenieśliśmy się do salonu, Lou puścił jakąś stację muzyczną i zaczął się mnie pytać co robiłam
-To jak tam w nowej szkole? Podoba się? 
-No jasne, jest świetna 
-A o której dziś skończyłaś lekcje? -spytał Hazza
-O 14:20 
-I nudziłaś się w domu? Tak? 
-Nie. Byłam z kolegą na boisku, graliśmy w nogę, potem odrabialiśmy lekcje i obejrzeliśmy film. Fajnie było
-Grasz w noge ?-Lou
-Czasami. 
-I kto wygrał? -Lou
-Moja drużyna oczywiście 
-No to chyba musimy się zmierzyć -uśmiechnął się zadziornie 
-Z miłą chęcią, nawet jutro. 
-Okej. 
Później już tylko oglądaliśmy jakieś filmy które leciały w TV i o 22 poszliśmy się umyć i spać.
________________________________
No to jest rozdział, dodałam go z okazji 3 lat <3 To tak szybko minęło <3 A ta ich piosenka, ten teledysk, BOSKIE! <3 Kocham to! :*
Wracając jak się podoba rozdział? Okazało się że tą osobą jest Matt :) 
On jak i Dawid wstąpili do zakładki "Bohaterzy" więc możecie sprawdzić :D 
  5 kom = nowy rozdział
ale liczę się komentarze tylko i wyłącznie pisane z własnego konta, bo jedna osoba mnie oszukuje i pisze 2 z anonima, nie chcę być oszukiwana, więc lepiej już tego nie rób :)
No więc tak: 5 kom bez anonima :) Czekam :*
Do następnego :*

niedziela, 21 lipca 2013

Rozdział 22.

Obudziłam się dość późno, bo o 11, a spać poszłam szybko. No ale cóż, spojrzałam w prawo, Niall już nie spał i przyglądał mi się
-Cześć kochanie –przywitał mnie pocałunkiem –spójrz w lewo –powiedział z uśmiechem, a ja zrobiłam to co mówił. Spojrzałam, a tam na szafce nocnej, stało jedzenie. Wzięłam je go ręki i postawiłam na łóżku, nad swoim ciałem. I zaczęłam jeść.
-A ty już jadłeś?
-Tak, jadłem, smacznego.
-Dziękuję. –podziękowałam i dokończyłam to co zaczęłam.
Już po 10 minutach byłam najedzona. Niall wziął na kolana laptopa i odpalił go, po czym zalogował się na tt. Chwile przyglądałam się jego czynom, a później postanowiłam się w końcu ubrać. Więc podeszłam do walizki, którą nie miałam jeszcze wypakowanej i wyciągnęłam z niej zestaw na dzisiaj. <klik>Po czym poszłam do łazienki. Przebrałam się i zrobiłam lekki makijaż. Gotowa opuściłam łazienkę.
-Idź się ubrać. –powiedziałam do Nialla, bo szczerze chciałam żeby zwolnił mi laptopa.
-Okej. –wziął swoje rzeczy i zniknął za drzwiami łazienki. Ja zalogowałam się na swojego tt i skype. Siedział akurat Louis i oczywiście zadzwonił. Nie był sam. Byli u niego chłopaki. Czyli Harry i Zayn.
-Cześć chłopaki.
-Cześć Klaudia. I ja tam u was.
-Dobrze, dobrze, a u was? Jak tam mój pies?
-No o to musisz zapytać Liama, a i ja na twoim miejscu bym się obawiał. –powiedział Harry.
-Ja bym się obawiała jakby on został z tobą.
-Tsaa, ja jestem dobrym „ojcem”. Bym się nim opiekował.
-Jasnee, jasne, już my wiemy –tym razem skomentował Zayn.
-No a wy co tam robicie? Sami jesteście i co? –oczywiście swoje podejrzenia miał Hazza. Zboczeniec.
Ja tylko odwróciłam głowę i cicho powiedziałam „No wiesz…”

Chłopaki zaczeli się śmiać i właśnie wszedł Niall. Chwile jeszcze z nimi rozmawialiśmy i potem wyłączyliśmy laptopa.
-Idziemy na spacer? –zaproponował Niall.
-Możemy iść. –zakluczyliśmy pokój i zeszliśmy na dół. Przy drzwiach Niall złapał mnie za rękę i tak opuściliśmy hotel. Szliśmy po mału, Niall cały czas zachwycał się Polską. Ale ja nie widzę tam nic pięknego. Gdańsk –bo tu mieszkam –to jest nic w porównaniu do Londynu. Tam jest jedna znacząca różnica –mili ludzie. Tak. To nie to co w Polsce. Powiesz do nich dzieńdobry to ci odpowiedzą, a w Polsce krzywo na ciebie spojrzą i pójdą dalej… Taki już jest nasz kraj, nie ma co.
   W końcu zatrzymaliśmy się w parku i usiedliśmy na jednej z ławek. Chwile rozmawialiśmy i wtedy podeszły do nas dwie dziewczyny. Zaczęły piszczeć, Niall się zaczął śmiać, a ja dziwnie na nie patrzałam. Okej, cieszą się, ale chyba nie muszą piszczeć. No ale cóż. Poprosiły mnie żebym powiedziała Niallowi czy mogą sobie z nim zrobić zdjęcie i czy dostaną autograf, bo nie umieją angielskiego. Oczywiście blondyn się zgodził, i po chwili tych dziewczyn było coraz więcej. Ponieważ Niall był tu po raz pierwszy z każdą dziewczyną zrobił sobie zdjęcie i dał autograf. Te dziewczyny o mało co nie dostały zawału. W końcu Niall je przeprosił i powiedział że musimy już iść.
    Wybraliśmy się do szpitala. Chciałam się z nimi pożegnać i wyjechać stąd, bo po co mam tu być?

Podeszliśmy pod samą salę i otworzyłam drzwi. Matka tam siedziała, a ojciec spał. Zapytałam ją czy on wyzdrowieje. Powiedziała że tak i najprawdopodobniej jutro wychodzi, będzie musiał tylko odpoczywać. A tak wszystko okej. Więc powiedziałam jej że chcemy już jutro wrócić do Londynu, musiałam zapytać czy zgadza się żebym tam zamieszkała i tam chodziła do szkoły. Chwilę się wahała, a ja się przestraszyłam, ale w końcu powiedziała że mogę tam zamieszkać. Ucieszyłam się i pożegnałam z nią, po czym wraz z Niallem opuściliśmy szpital Wróciliśmy do hotelu i do końca dnia go nie opuszczaliśmy. Spakowani byliśmy, więc nic nie musieliśmy robić. Odpoczywaliśmy, rozmawialiśmy. Miło było. Jeszcze bardziej poznałam Nialla i jeszcze bardziej cieszyłam się że go poznałam. 
   Gdy dochodziła już 20, wzięłam swoją piżamę oraz czystą bieliznę i poszłam do łazienki. Napuściłam do wanny wody, rozebrałam się i weszłam. Umyłam się dokładnie i kiedy już woda się uspokoiła, a ja leżałam w wannie odpoczywając usłyszałam że Niall z kimś rozmawia. Próbował chyba cicho, ale nie do końca mu wyszło. Może i nie słyszałam co mówi, ale że rozmawia. Wyszłam z wanny i okryłam się ręcznikiem. Najpierw postanowiłam wysuszyć włosy i tak też zrobiłam. Kiedy były już suche związałam je w niechlujnego koka i ubrałam się. Gotowa wyszłam z łazienki. Niall siedział z laptopem na kolanach, a jego telefon był dość daleko od niego. Co on ukrywa? Nie chciał żebym wiedziała że z kimś rozmawia?
-Z kim rozmawiałeś? –spytałam podchodząc do walizki i  wkładając tam swoje rzeczy, żeby jutro mieć spokój. Wylatujemy z rana.
-Y…-zająkał się –z Louisem. Pytał o której będziemy jutro.
-Zająkałeś się, dlaczego kłamiesz? Wiesz że tego nie lubię. Wolę znać prawdę. Bez znaczenia jaka ta prawda jest zła.
-Nie kłamię. Tylko się zająkałem, bo patrzałem co tam fani pisali i tak wiesz byłem w szoku, że coś mówisz do mnie. –uśmiechnął się, ale na mnie nie zrobiło to wrażenia. Wiem że kłamie, i nie chce powiedzieć prawdy, ale wcześniej czy później się tego dowiem. Teraz już nie będę go męczyła.
-Idź się teraz umyj, bo jutro szybko wstajemy. –zrobił to o co prosiłam i już po chwili zniknął za drzwiami. Położyłam się do łóżka i ustawiłam alarm na jutro, po czym wtulona usnęłam, nie czekając na niego…
      Następny dzień
Budzik obudził mnie o 7. Przetarłam oczy i go wyłączyłam. Po czym wydostałam się z objęć blondyna i podeszłam do walizki. Wyciągnęłam z niej zestaw na dzisiaj i poszłam do łazienki. Tam się w niego przebrałam, zrobiłam makijaż i ułożyłam włosy. Kiedy byłam gotowa, wyszłam i kosmetyczkę schowałam z powrotem do walizki, po czym obudziłam Nialla. Zrobił to co ja i poszedł do łazienki, ja natomiast zadzwoniłam po jedzenie. Które po 20 minutach już miałam w pokoju. Zabrałam się za jedzenie, odstępując trochę Niallowi.
      Gdy dochodziła 8 zabraliśmy swoje bagaże i zeszliśmy na dół, gdzie czekała na nad taksówka.
Pojechaliśmy na lotnisko, bo o 8:45 mieliśmy lot.
         Podróż nie minęła nam długo, to znaczy jakoś szybko mi się wydawało.  I o 11:30  byliśmy pod moim, Liama i Dan domem. Z taksówki wyciągnęłam swoje bagaże, pożegnałam się z blondynem i poszłam w stronę domu. Drzwi były otwarte, co strasznie mnie zdziwiło. Gdy tylko przekroczyłam próg domu, przy moich stopach znalazł się Mały. Odstawiłam ją gdzieś na bok i wzięłam psa na ręce. Poszłam z nim w stronę salonu i tam też spotkałam Liama. Chłopak wstał i przywitał mnie przytulaskiem. Spytałam gdzie jest Dan, powiedział że poszła na zakupy. „Dlatego drzwi były otwarte” –od razu pomyślałam i poszłam na górę. Jednak zanim tam się dostałam Liam powiedział tak
-Z powodu, że teraz będziemy mieli dużo spotkań, na przykład wywiady, to menadżer wymyślił żebyśmy na jakiś czas zamieszkali razem, żeby jeździć tam razem, a nie osobno. Dlatego też dzisiaj przeprowadzamy się na jakiś czas do innego mieszkania. Spakuj swoje rzeczy do końca i znieś je na dół. Po południu wyjedziemy.
   Zdziwiłam się że robią coś takiego, ale też cieszyłam się że będę mieszkać z Niallem. Jednak był też minus- Holly. Ona już pojechała czy nie? Będzie z nami mieszać? Bo jak tak, to atmosfera będzie bardzo napięta….
Zaczęłam pakowanie reszty moich rzeczy, co zeszło mi nie całą godzinę.
Miałam jeszcze czas, bo nie jechaliśmy, to włączyłam laptopa i zalogowałam się na tt, fb i obejrzałam besty. Później przeczytałam jeszcze jakieś tam plotki na temat gwiazd i wyłączyłam laptopa. Zeszłam z walizką na dół i pozostawiłam ją przy drzwiach, stały też tam walizki Liama i Dan.
Poszłam na górę do ich pokoju i przywitałam się z brunetką. Po czym zeszłam na dół, do kuchni, zjadłam coś i zaczęłam pakować jedzenie i zabawki Małego. Po czym odstawiłam je  tam gdzie moje rzeczy.
Akurat na dół zeszła Dan i Li i oznajmili że zaraz wyjeżdżamy do nowego domu.
         3 godziny później
Wszyscy już byli w nowym domu, rozpakowani itd. Okazało się że Dan była po rzeczy dla mnie do szkoły. Byłam wdzięczna że się tym zajęła. Miałam już wszystko, schowane w moim pokoju.
             Godzina 22
Wszyscy już poszli do swoich pokoi - ja miałam pokój z Niallem – Poszłam wziąć prysznic i spać.
No to jest kolejny rozdział. Mam nadzieję że wam się podoba. I sądzę że jest nawet długi. Cnie?
Myślę że w następnym rozdziale ona pójdzie już do szkoły. Pozna, a raczej zobaczy osobą którą już zna. Jak myślicie kto to będzie?
Piszcie komy, nie ważne czy pozytywy czy negatywy, chcę znać waszą opinię. A nowy rozdział pojawi się dopiero jak będzie 6 kom!

Do następnego :**
PS. Wie ktoś może ja zrobić coś takiego, żeby pod postem można było zaznaczać? 
Tak jak np. tutaj: 
Była bym wdzięczna gdyby ktoś mi pomógł :*