poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział 12.

-Cześć chłopaki. –przywitałam się z nimi
-O Klaudia, a co ty tu robisz? –zdziwił się Liam
-To samo chyba co wy. Mieliście być na próbach.
-No tak, ale Niallowi zachciało się jeść. –odpowiedział mi Louis
-Czyli gdzie jest? –zapytałam, rozglądając się wokoło
-O patrz tam idzie. –powiedział Harry pokazując w kierunku blondaska, który szedł z wielką zapiekanką
-Cześć kochanie. –przywitał się i pocałował mnie delikatnie w usta
-Co to za pies? –zdziwił się Zayn, który dopiero teraz dostrzegł Małego
-No jak to „co to za pies”? Mój pies, wabi się Mały. –odpowiedziałam z uśmiechem
-Mały? –zdziwił się Harry, i ukląkł, by się z nim pobawić
-Tak, Mały. Nie mogłam nic lepszego wymyślić.
-Mnie tam się podoba. –powiedział Niall, i pocałował mnie w policzek
-Dobra, my się już zmywamy, bo coś mi się wydaje że zacznie padać. –powiedziałam, gdy niebo stało się pochmurne, i pięknie świecącego słońca już nie było.
-No my też już pójdziemy. Będę o 17:00. –powiedział Liam
-Dobrze, będę czekać. To do zobaczenia. –pożegnałam się z chłopakami, a Nialla jeszcze czule pocałowałam. Po czym ruszyłam z małym do domu. Szłam po woli, bardzo dobrze badając każdą mijaną rzecz. Gdy byłam sama, a pogoda nie była za ładna, i coraz mnie ludzi pojawiało się na ulicach, ja coraz bardziej się bałam. Obawiałam się że ktoś może mi coś zrobić. Po tej akcji z tymi chłopakami, o której cały czas pamiętałam, bałam się że oni wrócą, przecież tak powiedzieli…
          Po 30 minutach doszliśmy do domu. Otworzyłam drzwi, a mały od razu wbiegł i szybko wskoczył na łóżko, wygodnie się na nim kładąc. Ja ściągnęłam buty i zakluczyłam drzwi. Poszłam do kuchni, i wlałam do miski wody, oraz karmę. Jednak mały nie przyszedł, nawet gdy go wołałam….Zrobiłam się głodna, więc zrobiłam sobie sandwicze i nalałam do szklanki soku. Po skonsumowaniu posiłku poszłam do salonu i usiadłam na kanapie, na której spał Mały. Włączyłam sobie telewizor, i przykryłam kocem. Na dworzu kropił deszcz, jednak po chwili bardzo mocno zaczęło padać, a krople pomału spływały po szybach. Nie lubię takiej pogody. Więc oglądając usnęłam.
        Obudziło mnie skrzypnięcie, otwierających się drzwi. Wiedziałam że to Liam. Podniosłam się i o mało co nie obudziłam małego, który teraz spał koło mnie. Liam wszedł do pokoju, a zaraz za nim Niall. Bardzo się ucieszyłam gdy go zobaczyłam. Dawno nie spędzaliśmy wieczoru we trójkę. I nie, nie zamierzam Li zostawić samego. Musi czuć się bardzo samotnie. Od rozstania z Dan siedzi i ogląda telewizje, jak w ogóle ogląda. Mi się wydaje że raczej cały czas myśli o tej całej sprawie.
Niall usiadł koło mnie, i mocno mnie przytulił, natomiast Liam poszedł do kuchni, i wrócił z kubkiem soku.
-Chcecie coś do jedzenia? –zapytałam gdy tylko Liam usiadł na fotelu
-Jak Ci się chce to możesz zrobić. –powiedział Liam
-To wy jesteście po próbach, jesteście zmęczeni, a nie ja. Nie mam po czym być zmęczona –uśmiechnęłam się i poszłam do kuchni. Zrobiłam im sandwicze, i zaparzyłam wodę na herbatę. Najpierw zaniosłam talerz ze sandwiczami a potem herbatę. Jednak gdy przyszłam z herbatą to połowy na talerzu już nie było. No ale co ja się dziwię? Przecież jest tu Niall, prawda?
Podczas gdy oni jedli, ja szukałam jakiegoś fajnego filmu. Jednak nic nie znalazłam. Więc wybrałam serial „Niemożliwe” który leciał na MTV. Był bardzo śmieszny, no bo na tym on właśnie polegał. Były tam różne śmieszne scenki. O mało co się nie posikałam ze śmiechu. A Niall nawet spadł z kanapy, i turlał się po podłodze. A Mały zaczął się z nim bawić, czyli zaczął go gryść itp. O 20 postanowiłam że pójdę pod prysznic.
-Ja pójdę się umyć. A Niall zostajesz na noc prawda?
-Jak mi pozwolisz. –powiedział poruszając śmiesznie brwiami.
-Oczywiście głuptasie. –powiedziałam lekko się przy tym śmiejąc, i poszłam na górę.
Z pokoju wzięłam potrzebne mi rzeczy i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, bo chciałam jak najszybciej wrócić do Nialla… Po wyjściu z pod prysznica, wytarłam dokładnie ciało, ubrałam czystą bieliznę, a na to luźną bluzkę, i spodnie. <klik> Ten zestaw robił mi za piżamę. Gdy już wysuszyłam włosy, umyłam zęby i inne podstawowe rzeczy, zeszłam na dół.
-Teraz możesz iść ty. –powiedziałam do Nialla, a ten od razu wstał z miejsca. Gdy już go nie było, zaczęłam wypytywać Liama
-Możesz mi powiedzieć o czym rozmawialiście?
-O niczym ważnym –odpowiedział zmieszany
-Czyli dla ciebie to nie jest ważne?
-Czyli coś słyszałaś –mruknął pod nosem
-Tak, słyszałam. Słyszałam że ta osoba która ma przyjechać może przeszkodzić nam we związku. Dlaczego? Kto to jest? Gdzie przyjeżdża i kiedy?
-Przyjeżdża za tydzień. Będzie mieszkać nie daleko nas, wiemy to dlatego że Harry ma z nią kontakt. Pisze z nią.
-A mogę wiedzieć kto to?
-To się dowiesz za tydzień. Najlepiej od Nialla.
-Dlaczego?
-Zobaczysz.
-Naprawdę nie możesz mi tego powiedzieć? Przecież skoro ona ma mi przeszkodzić w związku, to chyba lepiej  żebym szybciej wiedziała kto to, prawda?
-Ale my nie powiedzieliśmy że ona ma wam przeszkodzić. Jednak są takie szanse.
-Proszę, Liam, powiedz mi kto to. –prosiłam go. Naprawdę chciałam wiedzieć kto to
-No dobra…to jest była dziewczyna Nialla. Zerwał z nią. Tak naprawdę nie chciał tego. Kochał ją, jednak nie miał innego wyboru. Chciał całkowicie skupić się na karierze. 
Gdy to powiedział posmutniałam. Jednak chciałam prawdy tu i teraz. Oparłam się o kanapę i patrzałam w jeden punkt. Bałam się że teraz gdy ona wróci…on mnie zostawi. Tak bardzo się bałam że go stracę. Myślałam i myślałam, gdy nagle usłyszałam Nialla
-Co jest kochanie?-zapytał z troską w głosie
-Nie, nic. Wszystko w porządku. –odpowiedziałam. Po czym rozejrzałam się po pokoju. Bałam tu tylko ja i Niall.
-Idź już do mnie, ja zaraz przyjdę.
-Okej –Niall odpowiedział i poszedł na górę. Ja natomiast poszłam do kuchni. Wzięłam Małego i poszłam za Niallem.
Gdy weszłam do pokoju zastałam go leżącego na moim łóżku. Położyłam się przy też na łóżko a Małego położyłam koło siebie. Leżeliśmy w ciszy. Wtedy ja przysunęłam się bardziej do Nialla i leżeliśmy wtuleni w siebie. 
-Liamowi chyba chumor się trochę poprawił nie? -zaczęłam. 
-Najwyraźniej. -uśmiechnął się Niall
-Może pójdziemy jutro, we trójkę do kina? -zaproponowałam
-No możemy, możemy. Tylko Liam musi się zgodzić. -odpowiedział Niall
-Na pewno się zgodzi. -uśmiechnęłam się, i wtedy już zapadła cisza
-Zaśpiewasz mi coś? -poprosiłam, a Niall zanucił mi:

Baby let me be your,                                                     Chcę być ostatnim, tak
Let me be your last first kiss,                                 Kochanie, pozwól mi być twoim
I wanna be first, yeah                                 Pozwól mi być twoim ostatnim 

                                                                        pierwszym pocałunkiem
Wanna be the first to take 

it all the way like this,                           Chcę być pierwszym, tak
And if you only knew,                   Chcę być tym pierwszym, który 
                                                          poprowadzi to wszystko w 
I wanna be last, yeah,                                        taki sposób
Baby let me be your last,                            I gdybyś ty tylko wiedziała
Your last first kiss                                                  Chcę być ostatnim, tak

                                                                  Kochanie, pozwól mi być twoim                                                                Twoim ostatnim pierwszym pocałunkiem                    
Może i zaczął śpiewać następną część, jednak ja nie słyszałam, bo usnęłam wtulona w jego tors.
                                       Następny dzień
Obudziłam się, słońca jak zwykle, od paru dni, świeciło mi po oczach. Przetarłam je lekko, i spostrzegłam że koło mnie jest tylko Mały, nie było Nialla. Podeszłam do szafy i wygrzebałam z niej zestaw. <klik> Ubrałam go i zrobiłam lekki makijaż. Zeszłam na dół. A tam zastałam w kuchni Nialla. Robił naleśniki.
-Cześć słonko- powiedziałam, a ten gwałtownie się odwrócił
-Cześć -odpowiedział, a ja podeszłam do niego i pocałowałam
-Tylko naleśniki umiesz robić? -zaśmiałam się
-No niestety, jeżeli ja mam robić śniadanie, to zawsze będą naleśniki. - powiedział, i zaczął dokańczać swoje dzieło. Ja usiadłam na krześle i przyglądałam się jego niezdarnym ruchom. A gdy juz przyszedł Liam, to nie mogłam się nie śmiać. Niall nie był zadowolony..
-Zaraz wam nie dam, i sam zjem -obraził się, i pogroził
-Ooo lepiej się nie śmiejmy, bo on mówi dosłownie -powiedział dziwnym głosem Liam, na co ja zaczęłam się jeszcze bardziej śmiać....gdy już się uspokoiłam zapytałam:
-Chcemy iść dzisiaj do kina, idziesz z nami? zadzwonimy też po resztę chłopaków -zaproponowałam
-Okej, mogę iśc -odpowiedział Liam, i zaczęliśmy jeśc, bo właśnie blondasek postawił talerz z naleśnikami
           -Bardzo dobre. -powiedziałam gdy już skończyłam
-No wiem, przecież ja je robiłem. -powiedział niall, a ja rzuciłam w jego stronę tylko dziwną minę i odeszłam od stołu.
-Idę zadzwonić po chłopaków. -powiedziałam i wyszłam z kuchni. 
________________________________
No i jest następny :D Mam nadzieję że się podoba. Zauważyliście że dłuższy niż tamte? :D
Postarałam się. :)
Niestety, ostatnio coś mało komentujecie, więc muszę:
                       5 KOM = NOWY ROZDZIAŁ 

Podoba się? Czytasz? No to skomentuj!!!!!!

sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział 11.

Obudziłam się jakoś po 9. Słonce które wpadało przez okno, i oświetlało całą moją twarz, pomagało mi wstać. Czułam jakbym była nowonarodzona. Cała wczorajsza sytuacja jakoś nie zaprzątała mi głowy. Oczywiście było to gdzieś zapisane w głębi duszy…ale było bardzo skryte. Dostępne tylko dla mnie.
Ocierają ostatni raz oczy, udałam się do szafy. Otworzyłam wielkie drzwi garderoby, i zaczęłam się zastanawiać co na siebie włożyć. Po chwili namysłu, wygrzebałam białą bluzkę w czarne paski, jeansowe spodenki i białe trampki <klik>Wyszłam z pokoju i weszłam do łazienki. Tam ubrałam strój i zrobiłam lekki makijaż. Wyszłam z łazienki, i podeszłam do okna, wydawało się że słońce świeci jeszcze bardziej. Z uśmiechem na twarzy zeszłam na dół. Chłopaki dzisiaj mieli jakieś próby czy coś, więc byłam sama. Zrobiłam obie naleśniki, więc trochę to potrwało. Gdy już skonsumowałam posiłek i napisałam się soczku. Wyszłam z domu. Strasznie mi się nudziło. Czułam się samotna. Postanowiłam że odwiedzę schronisko. Nigdy nie lubiłam ludzi, którzy kupują sobie psa, bo jest mały i śliczny. A gdy już się starzeje togo pozostawiają. Nie oddadzą nawet do schroniska. Nieraz pozostawią na drodze. Wtedy są zdani tylko na siebie. Gdy tak rozmyślałam, nim się spostrzegłam byłam już w namierzonym celu. Weszłam do środka, i ujrzałam pełno psów, w klatkach.  Pochodziłam i pogłaskałam jak tylko mogła włożyć rękę. Moją uwagę jednak przykuł, mały biały piesek, skulony gdzieś w kącie. Bał się. Pewnie nie był tu za długo. Poszukałam tego tam „pracownika” i poprosiłam by mi otworzył klatkę. Zrobił to bez najmniejszych wątpliwości. Wzięłam małego  na ręce. Cały się trzónsł. Pogłaskałam go i wtuliłam w siebie. Mały podniósł główkę i spojrzał na mnie swoimi ślepiami. Uśmiechnęłam się, i wtedy wiedziałam że go chcę. Że muszę mu pomóc. Podeszłam więc do tego całego szefa i powiedziałam że chcę go kupić. On jednak dał mi go za darmo. Więc szczęśliwa wyszłam z małym z tego nie miłego dla niego miejsca. Trochę się ożywił. Zaczął szczekać, jednak jakby chciał podziękować. Weszłam z nim do pierwszego lepszego sklepu z rzeczami dla zwierząt. Kupił mu smycz, miseczkę do jedzenia i picia, dwie zabawki, no i oczywiście jedzenie. Reszty bym już nie zmieściła, więc poszłam z nim do domu. Mały bardzo się cieszył, szalał, gryzł smycz i różne takie. A widok tego małego, szczęśliwego szczeniaczka, sprawiał że ja tez byłam szczęśliwa. Gdy doszłam z nim do domu, odłożyłam kupione rzeczy w kuchni na blacie, i z powrotem wyszłam na dwór. Było bardzo ciepło, więc nie chciałam siedzieć w domu. Szliśmy po woli, rozkoszując się pięknym słońcem.
Doszliśmy do parku. Tam usiadłam na ławkę, i puściłam małego, by sobie pobiegał. Zaczęłam się zastanawiać jak go nazwać. Jednak nic mi nie przychodziło do głowy. Postanowiłam że będzie po prostu „mały”. Gdy tam siedziałam i podziwiałam mojego nowego pieska, dosiadł się do mnie jakiś chłopak. Był wysoki, bardzo umięśniony, też przyszedł ze swoim psem. Nie był o wiele większy od małego. Zaczęli się bawić. A ja z tym chłopakiem się zaśmialiśmy.
-Cześć. Jestem Matt. –przedstawił się, podając rękę.
-Klaudia. –uścisnęłam jego dłoń, i posłałam ciepły uśmiech.
-Chyba nie jesteś stąd, Prawda?
-Nie, jestem z Polski.
-Aha. A ten malec to twój piesek? –zapytał, patrząc na małego.
-Tak, mój, wabi się „Mały”. –chłopak się zaśmiał.
-Dlaczego mały?
-Bo jest mały, no i nic innego nie przychodziło mi do głowy.  –po chwili dopowiedziałam. –Ja już muszę lecieć. Miło było poznać.
-Mi też, bardzo miło. I do zobaczenia. –posłał ciepły uśmiech. A ja zawołała  Małego do siebie, po czym ubrałam mu smycz.
-Klaudia? –usłyszałam jeszcze głos Matta za sobą. Odwróciłam się i zapytałam:
-Słucham?
-Masz chłopaka. –trochę się speszył, a ja puściłam buraka.
-Niestety. –chłopak posmutniał, ale znowu się pożegnał, słowami „Do zobaczenia”.
Gdy przeszłam już kawałek, zauważyłam chłopaków. Stali i o czymś rozmawiali. Jednak nie było z nimi Nialla. Nie zauważyli mnie, a gdy podeszłam do nich, usłyszałam jak rozmawiają:
-To trochę źle że przyjeżdża. –powiedział Liam.
-No tak, to może źle wpłynąć na ich związek. –posmutniał Liam.
-Miejmy nadzieję że nic się nie zmieni, pomiędzy nimi. –zakończył Louis. A ja podeszłam bliżej, i zakończyłam tą bardzo interesującą rozmowę.
----------------------------------------------------
No to jest następny! Mam nadzieję że się podoba :D I liczę na więcej kom :D Dacie rade pod tym rozdziałem dać 7 kom? Wiem że dacie radę, bo już nie raz było tak, że była wymagana ilość kom :D Więc naprawdę było by mi nie zmiernie miło. A jak będzie to 7, to postaram się następny napisać dłuższy. J <33

wtorek, 28 maja 2013

Rozdział 10.

Tylko dla nas to skończyło się szczęśliwie..
Gdy zajechaliśmy na podjazd, pożegnałam się z Niallem. Prosiłam też żeby wszedł do środka, ale nie chciał. Powiedział że jest zmęczony, a do tego cały mokry. Było zimno więc szybko wyszłam z samochodu, przed drzwiami pokiwałam jeszcze blondynkowi, i weszłam do środka. Było zadziwiająco cicho. Ściągnęłam buty i powędrowałam do salonu. Na całe szczęście zastałam tam Liama, już się zaczynałam bać, że coś się stało..
Liam siedział na kanapie, miał włączony tylko telewizor. Oglądał coś. Wydawało mi się że to jakaś komedia. Zdziwiłam się, bo myślałam że nie lubi takich filmów. Zaczęłam mu się lepiej przyglądać. Jego oczy całe się lśniły. Jakby płakał? Zaczęłam się rozglądać. Mój wzrok szukał Danielle. Nigdzie jej nie było. Wróciłam więc do pokoju.
-Wróciłam. –powiedziałam, a Liam się zląkł. – Coś się stało? Gdzie jest Danielle?
-Chyba na górze. Pakuje się. – cały czas przyglądałam mu się bacznie, a on natomiast patrzał w telewizor.
-Ale jak to na górze? Dlaczego się pakuje? Co się stało? –zadawałam mu te pytania, w ogóle nie myśląc że on może nie chce. Może źle to znosi? –Przepraszam. –wyszeptałam gdy zauważyłam że z jego oczu spływają pojedyncze łzy. Odwróciłam się na pięcie i poszłam na górę. Torby zostawiłam u siebie w pokoju, i poszłam do pokoju Dan i Li. Drzwi były lekko uchylone, więc zapukałam i usłyszałam cichutkie „Proszę”. Otworzyłam drzwi do tak mocno, bym mogła się spokojnie wejść. Tak jak Liam mówił, Dan siedziała na łóżku i pakowała rzeczy do wielkiej walizki. Jej policzki były mokre, więc na pewno też płakała. Dziwne to. Obydwoje płaczą. Więc jeżeli zerwali, no to dlaczego? Nie chcą tego, ale zrywają?
Usiadłam na łóżku, obok dziewczyny. Dan przerwała pakowanie, spojrzała na mnie swoimi zapłakanymi oczętami, po czym się do mnie przytuliła. Odwazejmniłam uścisk. Wiedziałam że właśnie tego teraz potrzebuje.
-Przepraszam, że cię zmoczyłam. –powiedziałam, gdy przypomniało mi się gdy jestem cała mokra.
-Nic nie szkodzi. –Dan wymusiła uśmiech. Było mi jej żal.
-Powiesz mi co się stało? –zapytałam, no bo musiałam wiedzieć co takiego się stało, że Dan się wyprowadza, ale oby dwoje płaczą. –Jeżeli nie chcesz nie mów. –dopowiedziałam widząc że Dan jest zakłopotana. Nie wie czy powiedzieć czy nie. Jej dolna warga cały czas drrzy.
-Zerwaliśmy. Oni niedługo mają trasę, a ja też wyjeżdżam. Też mam pracę. Tańczę i tu i tu. Oboje stwierdziliśmy że tak będzie dla nas lepiej. Nie będziemy mogli się widywać. Rozmawiać też nie, no bo jak ja coś robię, to oni śpią. A jak ja śpię, to oni maja występy. Oczywiście będziemy mieli wolne od pracy, ale nie zawsze w tych samych czasach….a z resztą ostatnio coś nie za bardzo się dogadujemy. Wiec stwierdziliśmy że jak na razie możemy zrobić sobie przerwę…jeżeli jesteśmy sobie przeznaczeni to los nas złączy. –gdy to mówiła, łzy kręciły jej się w oczach. Widać że bardzo to znoszą. Ja sądzę że oni są sobie przeznaczeni, ale na razie jeszcze tego nie dostrzegają. Oczywiście to ich decyzja, ale ja sądzę że by sobie poradzili nawet bez tego zerwania. Trudno by było, ale jeżeli by się kochali, poradzili by sobie…No ale cóż. Ja wiem że jeszcze ich razem zobaczę, inaczej być nie może.
-Oczywiście to wasza decyzja, ale….
-Nie do końca nasza. To Li to zaproponował, a ja na to poszłam. Już coraz bardziej zaczynam sądzić że jednak tak będzie lepiej.
-Nie będzie uwieście mi. Ja widzę jak wy się kochać, ja wiem że wy jesteście sobie przeznaczeni.
-Głupoty wygadujesz. To co dobre zawsze musi się skończyć. – Dan uśmiechnęła się. A ja ją ostatni raz przytuliłam, wyszeptałam do ucha żeby jakoś się trzymała, i wyszłam z pokoju.
Poszłam do siebie. Wyciągnęłam z szafy piżamę i czystą bieliznę, po czym poszłam do łazienki. Napuściłam do wanny gorącej wody i weszłam. Zaczęłam rozmyślać. Trasa już nie długo. Nie wiem jak poradzę sobie bez Nialla. Nie wiem jak dam sobie sama radę. Teraz zaczęłam się martwić następną rzeczą. Trasą. Dlaczego ja nie mogę być szczęśliwa? Dlaczego ja nie żyję teraźniejszością tylko przyszłością? Cały czas cos mnie dręczy. Mam tego dość.
Ja dość przeszłam w życiu. Są rzeczy o których nie mogę powiedzieć Niallowi. Przez co źle się czuję. Muszę go oszukiwać. I teraz gdy przypomniałam sobie o tej rzeczy którą zrobiłam pojedyncza łza słynęła mi po policzku. Jednak wzięłam się garść. I teraz wiem że z Niallem czy nie, dam sobie radę. Dałam radę wtedy to dam i teraz.
Moje przemyślania przerwało pukanie do drzwi.
-Jest tam ktoś? –usłyszałam głos Dan.
-Tak. Ja jestem. Chciałaś coś? –zapytałam.
-Chciałam się pożegnać. –gdy wypowiedziała te słowa, przeszedł mnie dreszcz. Nie chciałam się z nią rozstawać. Wiem co czuje Li. Przywiązałam się do niej. Będzie mi jej brakowało.
-Już, zaraz wychodzę. –oznajmiłam i zamknęłam mocno powieki, po czym zanurzyłam się pod wodę. Następnie wyszłam, wycierając moje ciało do sucha. Nałożyłam na siebie bieliznę, i piżamę. Włosy tylko rozczesałam, by nie zajmowało mi to za dużo czasu. Szybkim ruchem otworzyłam drzwi, i zeszłam na dół. Dan akurat ubierała buty. Gdy stanęła już przy drzwiach, podeszłam do niej przytuliłam najmocniej jak potrafiłam. I wyszeptałam do ucha:
-Będzie mi Ciebie brakować. –czułam że znowu płaczę.
-Wiedz że zawsze możesz na mnie liczyć. Jakby coś było nie tak dzwoń. Możemy się spotkać i pogadać.
-Dziękuję. –powiedziałam, i właśnie w tej chwili usłyszałyśmy trąbnięcie. Taxówka już przyjechała. Odsunęłam się od Dan, podałam jej torbę. Po czym dziewczyna opuściła dom. Stałam cały czas w drzwiach, aż do momentu gdy taxi zniknęła mi z oczu.
Cofnęłam się, zakluczyłam drzwi na klucz. I poszłam do salonu.
-I jak się czujesz? –spytałam Li.
-Nie za dobrze. Będę za nią tęsknił. Już mi jej brakuje.
-Przykro mi. –poklepałam go po ramieniu. Nic nie odpowiedział. Wstałam i ruszyłam w stronę kuchni, bo zrobiłam się głodna.
-Idę sobie zrobić kolację, też chcesz?
-Nie, dziękuję. Pójdę się umyć. –wstał z kanapy, a ja poszłam do namierzanego celu.

Zrobiłam sobie kanapki, bo na nic innego nie miałam siły. Gdy już skonsumowałam posiłek włożyłam brudne naczynia do zmywarki i poszłam na górę. Położyłam się do łóżka, a na kolanach położyłam laptopa. Z aparatu zgrałam zdjęcia. I jedno wstawiłam na swojego tt. A gdy patrzałam na te zdj, i wspominałam te miło spędzone chwile, od razu humor mi się poprawił. Po jakiś 30 minutach wyłączyłam i poszłam spać.   
________________________________________
Tadam. Mam nadzieję że się podoba. :D Liczę na więcej kom :D :*

sobota, 25 maja 2013

Rozdział 9.

Jechaliśmy rozbawieni. Jednak uśmiech zszedł nam z twarzy, gdy zaczął padać bardzo mocny deszcz. Wycieraczki nie nadążały. Prawie nic nie było widać. Jechaliśmy, a było ciemno. Niall bardzo uważał. Jechaliśmy bardzo wolno. Oczywiście wiedziałam że Niall nie chce żeby coś mi się stało, ale jednak uważałam że trochę przesadza.
-Możesz jechać szybciej? Nic nam się przecież nie stanie.
-No może i nie, ale wolę nie ryzykować. -chciałam go pocałować, jednak sobie odpuściłam, nie chciałam by coś nam się stało. Nie wybaczyłabym sobie tego. Pewnie tak samo jak i Niall. Pamiętam jak mi szeptał na ucho, gdy byłam na niego lekko zła, gdy robił coś aż za bardzo ostrożnie.. "Jakby coś ci się stało, nigdy bym sobie tego nie wybaczył" może nic takiego, zwykłe słowa, ale nie dla każdego. Ja się z nimi liczę. I to bardzo. Cieszę się że mam kogoś takiego jak Niall. On jest moim ideałem.
        Gdy znaleźliśmy się już w centrum, Niall zaczął:
-Wiesz, ja muszę Ci coś powiedzieć. -był spięty. Nie wiem od czego, przecież dzisiaj świetnie się dogadywaliśmy, świetnie się bawiliśmy.
-No mów. -powiedziałam niechętnie. Nie wiem czemu? Może już bałam się tego co usłyszę.? Może przestraszyła mnie ta nagła zmiana nastroju Horana? Myślę że i to i to.
-No bo nasz menażdżer..Paul...powiedział że mam całkowicie się skupić na karierze. Niedługo mamy trasę koncertową, nawet kazał mi z tb zerwać...-spojrzałam na niego. Nie patrzał na mnie, tylko całkowicie skupił się na drodze i na tym co mówi. Nie zaprzeczę, ale gdy te słowa przeszyły mu przez gardło...zadrżałam. Bałam się że go stracę. Że on teraz ze mną zerwie...dla kariery. A ja? Co będę mogła zrobić? Nic. Kompletnie nic. Nie chcę mu niszczyć kariery. Więc ta adrenalina zmusiła mnie do przerwania tego..
-Stop, stop, stop! Czy ty chcesz ze mną teraz zerwać? Tak? Dla kariery? Nie zatrzymam Cię, ale ułatwię Ci to. Proszę zatrzymaj samochód.
-Co? Przecież to nie tak...
-Zatrzymaj samochód. -znowu mu przerwałam.
Horan niepewnie stanął na poboczu. Ja otworzyłam drzwi i ostatni raz spoglądając na smutną twarz już nie mojego chłopaka, zatrzasnęłam drzwi. Krople deszczu powoli moczyły mi ubranie. Robiło mi się zimno. Jednak nie wsiałam z powrotem. Odwróciłam się i szłam przed siebie. Dziwiło mnie jedno: Dlaczego Niall nie jedzie? Stał cały czas w tym samym miejscu.... W końcu ja skręciłam w jakąś uliczkę. Stanęłam przy murze i powoli po nim zjechałam. Twarz schowałam w moje małe, zimne ręce i zaczęłam płakać. Było mi strasznie zimno. Deszcz cały czas padał, i to jeszcze jak mocno. Nie wiedziałam co mam robić. Czy siedzieć na tym zimnie, czy mam iść gdzieś? Ale gdzie? Nie znam jeszcze Londynu tak dobrze, i nie wiem gdzie mam iść.... Kojarzyłam że może to być już 21. Było strasznie ciemno. Nie widziałam wcale ludzi...Gdy nagle usłyszałam czyjeś kroki. Z kołurzy w które wchodził, woda odpryskiwała na różne strony, przez co wiedziałam że ktoś idzie. Podniosłam głowę, a moim oczom ukazała się czyjaś sylwetka, podążająca w moją stronę. Nie mam pojęcia kto to. Na pewno jakiś chłopak, a może i mężczyzna. Przestraszona spanikowałam i schowałam twarz. Wolałam nie parzeć. Za chwilę kroki ucichły, a ja poczułam przy moim boku, ciepłą sylwetkę chłopaka. Po zapachach poznałam że to Niall. Cieszyłam się że przyszedł. Jednak byłam też zła...
-Przepraszam. Źle mnie zrozumiałaś, ja nie chciałem z tobą zerwać. Gdybym to zrobił, bym tego bardzo żałował. To Paul mi kazał, ale ja zaprzeczyłem. Nic nie zepsuje mojej miłości, nawet kariera. Kocham cię ponad wszystko. -wtulił się we mnie, a ja znowu poczułam że mam go tylko dla siebie. Że jest mój, że mnie kocha. Podniosłam twarz, a w moje zimne ręce złapałam twarz blondyna. Po czym lekko musnełam jego usta.
Horan pomógł mi wstać i zaprowadził mnie do samochodu. Razem odjechaliśmy z tego przeklętego miejsca. A co jest najważniejsze? Tak...najważniejsze że odjechaliśmy razem. Już nic nas nie rozdzieli, nawet śmierć...
__________________________________
Taki króciutki, ale dodałam żebyście się już niecierpliwili. :DD Mam nadzieję ze się podoba, i mam nadzieję że nie muszę robić szantażu żeby mieć komentarze. :DD Oczywiście cieszę się że chociaż ktoś komentuje, bo na moim drugim blogu, na którym mam więcej obserwatorów, to pod ostatnim rozdziałem mam 2 kom, a jest juz od paru dni.;ccc
No ale cóż, cieszę się że mam chociaż was <3333

poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział 8.

Obudziłam się wypoczęta i pełna zapału. Wczoraj był świetny dzień. Cieszę się że mogliśmy pobyć sami i się sobą nacieszyć. No ale jak już wracając do tematu. To była dzisiaj ładna pogoda. Więc wybrałam taki zestaw: <kilk>. Oczywiście umalowałam się, uczesałam włosy w niechlujnego koka. I gotowa zeszłam na dół. W kuchni oczywiście zastałam Liama i Danielle. Nie byli zadowoleni. Nie wiem co się stało. Przywitałam się z nimi, i zasiadłam do stołu, ponieważ Dan zrobiła jajecznicę. Razem ją zjedliśmy, po czym ja umyłam talerze. Widać było że coś między nimi nie gra, chociaż starali się to ukrywać, nie za bardzo im to wychodziło. Więc postanowiłam że porozmawiam z Dan. Więc gdy tylko Liam wyszedł, poprosiłam ją żeby usiadła ze mną.
-Coś się stało? Dziwnie się zachowujecie z Liamem. -zaczęłam, nie chciałam się wtrącać, ale może potrzebuje czyjejś pomocy?
-Nie. Wszystko w porządku. -powiedziała tak, ale i tak sądziła inaczej. Widać. Mnie nie da się oszukać.
-Wiesz że możesz mi powiedzieć? Mogę Ci pomóc. Ty mi też pomagałaś, nie chcę być gorsza. -lekko się zaśmiałam, a po mnie zrobiła to Dan.
-Wiesz...trochę nam się nie układa. -na chwilę się zacieła, ale po chwili poprosiła- Mogłabyś mnie zostawić samą? -Tak jak prosiła, tak zrobiłam.
Poszłam więc do siebie na górę. Włączyłam laptopa. Przejrzałam różne stronki. I zadzwonił mój telefon. Podniosłam go, i przystawiłam do ucha. Oczywiście był to Niall.
-Cześć kochanie. -przywitał się.
-No hej kocie. Co tam w robocie? -blondynek się zaśmiał, ale zaraz powiedział już coś na inny temat.
-Dzisiaj zabieram cię gdzieś, ale nie powiem gdzie. Bądź gotowa, o 12, czyli za godzinkę. Przyjadę po ciebie.
-Okej.
-No to do zobaczenia. -powiedział i się rozłączył.
Wyłączyłam laptopa, i podeszłam do szafy. Nie miałam pojęcia, co ubrać. Więc najpierw postanowiłam umyć włosy. Potem je wysuszyłam i zostawiłam rozpuszczone. A na końcu zrobiłam loki.
Lecz ponownie był problem. "W co mam się ubrać". Szafa pełna ciuchów, a ja nie mam co na siebie założyć. Typowa dziewczyna. W końcu wybrałam jakiś zestaw, i szybko się w niego ubrałam. Spojrzałam na zegar. Wskazywał godzinę 11:52. Zbiegłam na dół. Wzięłam torebkę. Spakowałam tam telefon, pieniądze, i inne drobiazgi. Po czym usłyszałam trąbnięcie. Wyszłam na zewnątrz.I wsiadłam do pojazdu blondyna. Zapytałam gdzie jedziemy. No ale nie chciał mi odpowiedzieć. Mówił że to niespodzianka. Wiedziałam że i tak nie dam rady, go przekonać, więc dałam sobie spokój.
Cały czas śpiewaliśmy. Oczywiście Horankowi to wychodziło. Mi nie za bardzo, jednak krzyczałam na cały samochód. W połowie drogi, Niall kazał mi ubrać opaskę na oczy. No więc tak zrobiłam. Jechaliśmy, a ja nic nie widziałam. Nie lubię niespodzianek, z takiego właśnie względu. No ale jakoś wytrzymać musiałam.
-Długo jeszcze? -marudziłam.
-Zaraz dojedziemy. Spokojnie...A co nie lubisz opasek? -śmiał się ze mnie.
-Dobrze wiesz, że gdyby nie ty, nie ubrała bym tego. Robię to tylko i wyłącznie dla ciebie.
-Ooo..jesteśmy. -powiedział Horan i wybiegł z samochodu. Po chwili poczułam jak łapie mnie za rękę i wyciąga z auta. Prowadził mnie po niezbyt prostej drodze..
W końcu staneliśmy, jednak on jeszcze kazał mi nie patrzeć. Wkurzało mnie to. Bo już mi się nudziło. A na dodatek Niall gdzieś pobiegł. W końcu poczułam że ściąga mi z oczu opaskę.
Moim oczom ukazała się piękna polana. W środku tego wszystkiego znajdował się koc, na którym oczywiście nie zabrakło jedzenia. W około rosła duża trawa. Było bardzo ładnie. Nie sądziłam że Niall może wybrać takie miejsce na "spotkanie". Blondyn wziął mnie za rękę i zaprowadził na koc. Usiedliśmy na nim. A Niall już był głodny, więc musieliśmy zacząć jeść. Później Niall wyciągnął aparat z torby. Zaczął mi robić zdjęcia.Czyli on był fotografem, a ja modelką. Niby dziwne, głupie, ale fajne. Lubię gdy robi mi zdjęcia, a on lubi mi je robić.
Czas minął nam bardzo szybko. Bo po całej tej sesji, godzina była już 17:38. Zmęczeni usiedliśmy na kocu. Napiliśmy się soku, i położyliśmy, trzymając się za ręce. Leżeliśmy i.....praktycznie nic nie robiliśmy. Patrzeliśmy w niebo. Jednak po 20 minutach, Niall znudziło się to. Więc zaczął mówić, co jaka chmura przypomina. Miał dziwną wyobraźnię. Widział raz kaczkę, a raz pudla. To było dziwne. Ale za to go kocham. Dziwny, śmieszny ale też poważny i kochany.
    Gdy już zaczęło się ściemiać i zamiast chmur pojawiły się gwiazdy i księżyc. To nie pozostało nam nic innego, jak patrzeć na te małe cudne żółte gwiazdeczki. Nie wiem czy to ja mam taką wyobraźnię, czy na prawdę tak było. Ale wydawało mi się że widzę serce. Gdy powiedziełam to Niallowi, ten oczywiście potwierdził to, i powiedział:
-To jest nasze serce. Połowa jest twoja a połowa moja. Nie sądzisz że świetnie do siebie te połówki pasują -spojrzałam mu w oczy, i uśmiechnęłam się. Ale oczywiście też musiałam puścić buraka. Niall widząc moją czerwoną twarz, złapał ją w swoje delikatne ręce i pocałował mnie. Nie jakoś namiętnie, dziko. Tylko delikatnie i czule. To jest prawdziwy Niall. Zawsze kochany, i ostrożny.
     Gdy zbliżała się godzina 21 zaczął padać deszcz! Nie zaczęło się pomalutku...tylko od razu poleciało jakby miało nas zalać. Szybko zaczeliśmy uciekać, śmiejąc się w niebogłosy. Gdy już znaleźliśmy się w samochodzie, zapytałam:
-A co z kocem, jedzeniem?
-Koc można kupić nowy, gorzej z jedzeniem, szkoda że się marnuje. -niespodziewanie blondyn wybiegł z auta, a po chwili wrócił mokry jak kura, ale za to z kocem i jedzeniem. Zaczęłam się z niego śmiać, na co on tylko powiedział:
-No co?
-Nic, jedź.! -śmiałam się. Jednak dalsza część drogi powrotnej nie była za miła. Myślę że mogę ją zaliczyć do najgorszej chwili w moim życiu...
------------------------------------
No i jest. Tak jak napisałam pod tamtym rozdziałem. Wiem że nie za długi, dlatego was bardzo przepraszam. Ale chciałam go dzisiaj dodać, a mam karę i mogę siedzieć tylko dwie godziny, a właśnie te dwie godziny już mi się kończą. ;c Myślę że następny pojawi się szybciej. <3
Kocham was.! <33 Naprawdę.! <3333 Jesteście niesamowici.! <33 Dziękuję za te komentarze.! Nie wiecie jakie to dla mnie ważne. ;c ! <33